X
Szanowny Użytkowniku
25 maja 2018 roku zaczęło obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r (RODO). Zachęcamy do zapoznania się z informacjami dotyczącymi przetwarzania danych osobowych w Portalu PolskieRadio.pl
1.Administratorem Danych jest Polskie Radio S.A. z siedzibą w Warszawie, al. Niepodległości 77/85, 00-977 Warszawa.
2.W sprawach związanych z Pani/a danymi należy kontaktować się z Inspektorem Ochrony Danych, e-mail: iod@polskieradio.pl, tel. 22 645 34 03.
3.Dane osobowe będą przetwarzane w celach marketingowych na podstawie zgody.
4.Dane osobowe mogą być udostępniane wyłącznie w celu prawidłowej realizacji usług określonych w polityce prywatności.
5.Dane osobowe nie będą przekazywane poza Europejski Obszar Gospodarczy lub do organizacji międzynarodowej.
6.Dane osobowe będą przechowywane przez okres 5 lat od dezaktywacji konta, zgodnie z przepisami prawa.
7.Ma Pan/i prawo dostępu do swoich danych osobowych, ich poprawiania, przeniesienia, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania.
8.Ma Pan/i prawo do wniesienia sprzeciwu wobec dalszego przetwarzania, a w przypadku wyrażenia zgody na przetwarzanie danych osobowych do jej wycofania. Skorzystanie z prawa do cofnięcia zgody nie ma wpływu na przetwarzanie, które miało miejsce do momentu wycofania zgody.
9.Przysługuje Pani/u prawo wniesienia skargi do organu nadzorczego.
10.Polskie Radio S.A. informuje, że w trakcie przetwarzania danych osobowych nie są podejmowane zautomatyzowane decyzje oraz nie jest stosowane profilowanie.
Więcej informacji na ten temat znajdziesz na stronach dane osobowe oraz polityka prywatności
Rozumiem
more_horiz
Historia

Wszędobylski kręcący się Żuk

Ostatnia aktualizacja: 13.02.2020 05:40
W 1998 roku, 13 lutego – 22 lata temu – zakończono produkcję kultowego samochodu dostawczego Żuk. Z linii produkcyjnej Fabryki Samochodów Ciężarowych w Lublinie zjechał wtedy ostatni egzemplarz kochanego przez Polaków Żuka.
Na pierwszym planie samochód marki Żuk. Kraków, 2015
Na pierwszym planie samochód marki Żuk. Kraków, 2015Foto: MAREK LASYK/REPORTER/East News

Nazwa tego samochodu wrosła w świadomość Polaków żyjących i pracujących w kraju w latach 60., 70. i 80. To wtedy produkowano ich najwięcej i były dosłownie wszędobylskie. W Lubelskich Zakładach Samochodowych ogłoszono nawet konkurs na nazwę nowego, niewielkiego samochodu dostawczego. Propozycji było wiele, ale jedna nie była możliwa do użycia – niestety już istniał samochód ciężarowy o nazwie Lublin 51 i był to produkowany na licencji radzieckiej GAZ.

Jak podaje inżynier Zdzisław Podbierski, znawca historii polskiej motoryzacji: "w 1957 roku rozpoczęte prace konstrukcyjne nad Żukiem, pomimo wielu trudności, prowadzono bardzo szybko i po siedmiu miesiącach, już w następnym roku, przystąpiono do budowy trzech prototypów. Jeszcze w czasie opracowywania konstrukcji tego pojazdu ustalono jego nazwę. Spośród kilku propozycji wybrano zaproponowaną przez J. Kamińskiego".

Julian Kamiński był jednym z projektantów nowego samochodu – młody inżynier odpowiadał za wygląd i budowę nadwozia. Jak sam opisuje wybór nazwy Żuk jego intencje były następujące: "Uzasadniłem to przewidywalnym przyszłym kręceniem się takiego samochodu po ulicach miast i osiedli analogicznie do kręcenia się żywych różnego rodzaju żuków i żuczków, które również poruszają się w celach dostawczych i często są pasiaste".

Prototypowe pojazdy były właśnie tak malowane – specjalnie skonstruowane boki samochodu, służące umocnieniu ścian nadwozia – wklęsło wypukłe – były malowane odmiennymi w tonację kolorami, co z daleka widoczne było jako dwukolorowe pasy.

Należy też wspomnieć o genialnych, jak na tamte czasy i możliwości produkcyjne, konstruktorach. Całość samochodu miała być osadzona na bazie FSO Warszawa M20 – podwozie, silnik, układ jezdny i zawieszenie. Inżynierowie pod kierownictwem Stanisława Tańskiego i Romana Skwarka dokonali rzeczy zdawać by się mogło niemożliwej. Stworzyli samochód, którego produkcja trwała 40 lat i łącznie wyprodukowano 587 500 sztuk wszystkich wersji tego modelu. Należy też dodać, że ponad 30% produkcji poszło na eksport i to nie tylko do krajów demokracji ludowej.

W tamtym okresie takie samochody były niezbędne. Potrzeby drobnego przemysłu i handlu, potrzeby drobnego transportu dla ludzi i ludzi, zmusiły krajowe władze do organizacji produkcji takich samochodów. W tamtym okresie jeszcze tylko FSO w Warszawie i ZSD w Nysie otrzymały oficjalne zapotrzebowanie na skonstruowanie i wdrożenie do produkcji tego typu wozów dostawczych.

Warszawskie zakłady dumne ze swojej wiodącej roli pracowały samodzielnie. Natomiast Lublin i Nysa wymieniały się doświadczeniami – tym bardziej, że warunki brzegowe były takie same dla wszystkich konstruktorów. FSO w Warszawie niestety nie poradziło sobie – Lublin i Nysa wyszły zwycięsko – bo często jest tak, że rywalizacja oparta na współpracy daje bardzo dobre efekty dla wszystkich. Nysa stała się bardziej osobowa, a Żuk bardziej ciężarowy. Oba samochody były w równej mierze dostawcze.

Żuk dodatkowo zasłynął bardzo innowacyjnymi rozwiązaniami, zwiększającymi ładowność i stabilność samochodu. Pisze o tym portal "40ton.net" - "Tuż przed oficjalną premierą, w 1958 roku, lubelski zakład zaprezentował prototyp o nazwie Żuk A-08. W stosunku do pokazanego rok wcześniej prototypu A-03, wyróżniał się on podwójnymi tylnymi kołami, wzmocnionym zawieszeniem oraz mocniejszym silnikiem. Wszystko po to, by zaoferować aż 1,5 tony ładowności".

W dalszej części opisu dodają: "By poradzić sobie z tym ciężarem, tylna oś Żuka A-08 była podparta zarówno resorami, jak i sprężynami. Pojazd otrzymał też benzynowy, górnozaworowy silnik o mocy 70 KM i maksymalnym momencie 150 Nm. Była to jednostka o nazwie S-21, będąca wówczas zupełnie nową, dopiero testowaną konstrukcją".

Niestety to "słabszy" model został wybrany przez władze państwowe, które uznały, że przemysł i ludzie nie potrzebują aż 1,5 tony ładowności i wystarczy im te nieco ponad 900 kg.

Władze państwa, zadufane w sobie i nad wyraz pewne swoich doświadczeń, bo trudno w tym przypadku mówić o merytorycznej wiedzy, niejednokrotnie dawały wyraz swojej nadzorczej roli. Jedno zdarzenie stało się wręcz anegdotyczną historią, którą tak opisuje Zdzisław Podbierski, znawca historii polskiej motoryzacji:

"Zanim ruszyła seryjna produkcja, organ nadrzędny wszystkich fabryk samochodowych, czyli Zjednoczenie Przemysłu Motoryzacyjnego w Warszawie, miał duże wątpliwości, czy lubelski zakład zdoła tę produkcję uruchomić. Gdy Władysław Kwiatkowski, dyrektor naczelny FSC-Lublin, w czasie wizyty w warszawskim ZPMot. zadeklarował uruchomienie produkcji seryjnej Żuka, od jednego z ważnych dyrektorów tego Zjednoczenia usłyszał: Tu nam (wskazując na otwartą dłoń) kaktus wyrośnie, jeśli tego dokonacie. Do końca 1958 roku wykonano 50 sztuk Żuków, a rok później, dokładnie 17 grudnia 1959 roku, dyr. W. Kwiatkowski wraz z załogą świętował wyprodukowanie tysięcznego Żuka. Wtedy załoga wręczyła Kwiatkowskiemu... dorodnego kaktusa w doniczce – nie na dłoni – z prośbą o przekazanie niedowierzającemu dyrektorowi ze Zjednoczenia (niestety, nie wiemy, czy tak się stało)".

Rozejrzyjcie się, może jeszcze, tyle lat po zakończeniu produkcji, zobaczycie gdzieś w Polsce, na drodze, kręcącego się Żuka... łza się w oku zakręci z pewnością.

PP


Zobacz więcej na temat: motoryzacja PRL
Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

Fiat 125p - kultowy samochód PRL

Ostatnia aktualizacja: 28.11.2019 05:50
28 listopada 1967 roku z linii produkcyjnej Fabryki Samochodów Osobowych w Warszawie zjechał pierwszy model fiata 125p. 
rozwiń zwiń

Czytaj także

Duży Fiat - sportowy wóz po polsku

Ostatnia aktualizacja: 22.12.2019 06:00
Kiedy 54 lata temu – 22 grudnia 1965 roku – podpisywano umowę licencyjną na produkcję modelu 125p Fiat był jedną z najbardziej znanych europejskich marek.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Syreny były piękne i polskie

Ostatnia aktualizacja: 31.12.2019 05:45
Niech nikogo nie zmyli ten tytuł – nie chodzi o nimfy wodne – mowa w nim o najbardziej polskim z samochodów osobowych w Polsce. To właśnie ostatniego dnia roku 1953, 66 lat temu, zaprezentowano prototypowy egzemplarz Syreny.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Nysa – jeden z najlepszych samochodów PRL-u

Ostatnia aktualizacja: 03.02.2020 05:00
Mówiono o niej czule – Nyska... choć nie każdemu było do śmiechu wsiadając do niej. Powód był oczywisty, gdyż Nysa stała się najpowszechniejszym samochodem na wyposażeniu MO (Milicja Obywatelska) pod koniec lat 60-tych i przez cały okres 70-tych. To nią właśnie dowożono milicjantów na jakieś rozróby, do krewkich kibiców, czy dla rozpędzenia drobnych manifestacji. To nimi zabierano na komendy (dawna nazwa komisariatów) niepokornych ludzi – czasami tylko "ot tak" i by nauczyć ich pokory.
rozwiń zwiń