X
Szanowny Użytkowniku
25 maja 2018 roku zaczęło obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r (RODO). Zachęcamy do zapoznania się z informacjami dotyczącymi przetwarzania danych osobowych w Portalu PolskieRadio.pl
1.Administratorem Danych jest Polskie Radio S.A. z siedzibą w Warszawie, al. Niepodległości 77/85, 00-977 Warszawa.
2.W sprawach związanych z Pani/a danymi należy kontaktować się z Inspektorem Ochrony Danych, e-mail: iod@polskieradio.pl, tel. 22 645 34 03.
3.Dane osobowe będą przetwarzane w celach marketingowych na podstawie zgody.
4.Dane osobowe mogą być udostępniane wyłącznie w celu prawidłowej realizacji usług określonych w polityce prywatności.
5.Dane osobowe nie będą przekazywane poza Europejski Obszar Gospodarczy lub do organizacji międzynarodowej.
6.Dane osobowe będą przechowywane przez okres 5 lat od dezaktywacji konta, zgodnie z przepisami prawa.
7.Ma Pan/i prawo dostępu do swoich danych osobowych, ich poprawiania, przeniesienia, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania.
8.Ma Pan/i prawo do wniesienia sprzeciwu wobec dalszego przetwarzania, a w przypadku wyrażenia zgody na przetwarzanie danych osobowych do jej wycofania. Skorzystanie z prawa do cofnięcia zgody nie ma wpływu na przetwarzanie, które miało miejsce do momentu wycofania zgody.
9.Przysługuje Pani/u prawo wniesienia skargi do organu nadzorczego.
10.Polskie Radio S.A. informuje, że w trakcie przetwarzania danych osobowych nie są podejmowane zautomatyzowane decyzje oraz nie jest stosowane profilowanie.
Więcej informacji na ten temat znajdziesz na stronach dane osobowe oraz polityka prywatności
Rozumiem
more_horiz
Wiadomości

Spartak - Legia. Mistrz Polski wie, jak się zdobywa Moskwę. Przed laty wystarczył jeden... Gol

Ostatnia aktualizacja: 15.09.2021 13:47
Ponad dziesięć lat temu Legia też mierzyła się w Moskwie ze Spartakiem. Początkowo na boisku rządziły rosyjskie bliźniaki, ale o ostatecznym triumfie przesądził jeden Gol. I to taki przez duże „G”. Przy okazji rywalizacji drużyn w tegorocznej Lidze Europy, gdzie mistrz Polski ponownie mierzy się z rosyjską ekipą (pierwsze starcie, w środę 15 września, Legia wygrała 1:0), wspomnienia odżyły.    
Janusz Gol w barwach Legii Warszawa
Janusz Gol w barwach Legii WarszawaFoto: PAP/Bartłomiej Zborowski

„Miro” z abonamentem na strzelanie

Mateusz Kostrzewa Legia Luquinhas 1200F.jpg
Liga Europy: Legia za udział w pucharach zarobiła już ponad 6 mln euro

Sezon 2010/11 był dla warszawskiej Legii średnio udany. W Ekstraklasie skończyli na trzecim miejscu - wyraźnie ustąpili Wiśle Kraków, ale też nieznacznie Śląskowi Wrocław - co porównując potencjały obu zespołów, było wynikiem wstydliwym.

Niepowodzenia w Pucharze Polski "Wojskowi" powetowali sobie nieco, zdobywając trofeum po wygranej karnymi z poznańskim Lechem. I to właśnie dzięki temu rywalizację w eliminacjach Ligi Europy sezonu 2011/12 rozpoczynali od trzeciej rundy.

Tam los przydzielił Legii turecki Gaziantespor, a o wyniku dwumeczu zadecydowała jedna bramka. Zdobył ją Miroslav Radović, który w tamtym czasie miał niemal abonament na gole dla Warszawian w europejskich pucharach.

Od szczęścia - choć nie od pełni, bo to Liga Europy, a nie Mistrzów - czyli od awansu do fazy grupowej, polski zespół dzieliła już tylko jedna przeszkoda. Za to bardzo trudna i przywodząca na myśl złe wspomnienia.

Spartak się zbroi

Spartak to nazwa nawiązująca do przywódcy powstania niewolników w I w. p.n.e. – legendarnego Spartakusa. Popularna zwłaszcza w krajach Europy wschodniej, gdzie identyfikacja z przedstawicielami ciemiężonego ludu przychodziła łatwiej.

W starciu ze Spartakiem z Moskwy, to Legia była jednak skazywana na porażkę. Wprawdzie rywale w minionym sezonie zajęli dopiero czwarte miejsce w tabeli rosyjskiej Premier Ligi, ale od tamtej pory drużyna mocno się zmieniła.

Liga w Rosji grała bowiem wówczas systemem wiosna – jesień, zatem od zakończenia rozgrywek do startu w europejskich pucharach minęło ponad pół roku. W tym czasie moskiewski klub bardzo wzmocnił skład.

Przybyli m.in. – za 10 mln. euro Nigeryjczyk Emenike, a także reprezentanci Argentyny – Marcos Rojo i Nicolas Pareja czy bracia bliźniacy (przeszli od rywala zza miedzy) - Kirył i Dmitri Kombarov. Łączny koszt przeprowadzonych transferów wyniósł około 40 mln euro.

Co na to Legia? Zakontraktowała emerytowaną gwiazdkę Ligue 1 – Danijela Ljuboję, czy powracającego do Polski Michała Żewłakowa. Łącznie na wzmocnienia „Wojskowi” przeznaczyli… 50 tys. euro wydane na Damiana Zbozienia.

Do Moskwy pełni obaw

Dla Rosjan, którzy od rundy play-off dopiero rozpoczynali pucharową rywalizację, Polacy mieli być rozgrzewką przed fazą grupową. Szybko okazało się, że łatwo nie będzie.

Już w 3. minucie pierwszego meczu przy Łazienkowskiej gospodarze wyszli na prowadzenie. Oczywiście za sprawą Miroslava Radovicia. Po przerwie „Rado” trafił ponownie, a przyjezdni odpowiedzieli dwoma bramkami Brazylijczyka Ariego. On zanim trafił do Rosji był czołowym strzelcem holenderskiej Eredivisie. Kadrowo Sprartak w tamtym czasie naprawdę robił duże wrażenie.

Bramkowy remis u siebie nie dawał wielkich szans w rewanżu. Zwłaszcza, że bramki zdobyte na wyjeździe wówczas jeszcze liczyły się „podwójnie”, zatem Legia musiała wygrać lub zremisować strzelając minimum trzy.

Obawy budził też gorący teren. Moskwa bywała niegościnna nie tylko dla polskich piłkarzy. Legia przekonała się o tym w 1995 r. gdy jedyny raz wcześniej grała na stadionie Łużniki.

Było to długo przed erą VAR-u, a nawet wszystkowidzącej telewizji. Węgierski sędzia Laszlo Vagner „przekręcił” wówczas nasz zespół, m.in. dyktując karnego, o którym Maciej Szczęsny powiedział, że „przeciwnik przewrócił się z głodu”. Obawy o to, że scenariusz może się powtórzyć były jak najbardziej uzasadnione.

Klub reprezentantów

Do Moskwy Legia jechała więc pełna obaw, zwłaszcza że z powodu zawieszenia za kartki nie mógł grać Radović. Ktoś jednak bramki musiał strzelać, bo 0:0 nic warszawianom nie dawało.

Debiutujący w nowych barwach w europejskich pucharach trener Maciej Skorża postawił na Michała Kucharczyka, Macieja Rybusa i Danijela Ljuboję z przodu. W bramce zaś stanął inny debiutant – Dusan Kuciak.

W tym miejscu warto szerzej przyjrzeć się ówczesnemu potencjałowi podopiecznych Skorży. Zwłaszcza wobec tego, że dziś – mimo iż Legia jest mistrzem kraju – żaden z jej graczy nie znajduje uznania u selekcjonera Paulo Sousy. W roku 2011 w Moskwie w wyjściowej jedenastce, ale też wśród zmienników roiło się on reprezentantów Polski.

Dokładnie każdy, a żeby nie być gołosłownym wymieńmy ich wszystkich, z Polaków którzy zagrali ze Spartakiem był wówczas, lub wkrótce miał zostać piłkarzem kadry: Michał Żewłakow, Artur Jędrzejczyk, Jakub Wawrzyniak, Jakub Rzeźniczak, Michał Żyro, Janusz Gol, Maciej Rybus, Ariel Borysiuk. Na ławce czekał też Tomasz Kiełbowicz, a debiutu nie doczekał jedynie rezerwowy bramkarz – Wojciech Skaba.

Dziś, gdy narzekamy na poziom polskich zespołów pamiętajmy, że w futbolu nie ma przypadków i jeśli drużynę co roku opuszczają czołowi gracze, ciężko o skuteczną walkę o Ligę Mistrzów. Tym większy szacunek dla Legii za awans na miarę możliwości – do Ligi Europy.

Skuteczne bliźniaki i strzał życia Rybusa

Wracając jednak do 2011 r. i poprzedniej moskiewskiej batalii Legii, to zaczęła się ona fatalnie. Nie minęło pół godziny, a najlepsi na boisku bliźniacy Kombarov strzelili po bramce, a Spartak wydawał się pewnym krokiem zmierzać do fazy grupowej.

Na szczęście tylko przez minutę, bo 60 sekund po drugiej bramce dla Rosjan trafił Michał Kucharczyk. Z sytuacji niemal beznadziejnej natychmiast zrobiło się obiecująco. Polakom do dogrywki brakowało jednego trafienia, a z rywali jakby uszło powietrze.

Im dłużej trwało spotkanie, tym lepiej grali goście, stopniowo przejmując inicjatywę. Nie ustrzegli się przy tym błędów i brak kolejnych straconych goli mogli zawdzięczać głównie nieskuteczności Brazylijczyka Ariego.

Tuż przed przerwą Maciejowi Rybusowi wyszedł strzał życia. Właściwie to jeden z takich strzałów, bo Rybus miał już kilka podobnych bramek na koncie. Żadnej jednak w tak ważnym momencie. Na przerwę obie drużyny schodziły przy absolutnym remisie – 2:2 w meczu i 4:4 w dwumeczu.

Gol, gol „i wsio”

Grzegorz Lewandowski, Paweł Janas, Leszek Pisz.jpg
Siedem goli w kwadrans, obrońca w bramce i zabójcze końcówki. Legia nie boi się wyzwań w pucharowych rewanżach

W drugiej połowie obie drużyny stwarzały okazje. Być może Spartak nawet lepsze, ale albo dobrze bronił debiutujący Kuciak, albo brakowało skuteczności. Nie oznacza to jednak, że Legia oddała pole. Był to bardzo dobry mecz Warszawian, którzy spokojnie konstruowali akcje. Najlepsza okazję miał Ljuboja.

Najważniejsze jednak, że gołym okiem było widać jak z upływem czasu gra coraz bardziej przenosi się na połowę gospodarzy, a Legioniści nabierają wiatru w żagle. Wysiłki przyniosły powodzenie w najlepszym momencie – kiedy zegar wskazywał już 90. minutę.

Składny kontratak Warszawian zakończył strzałem głową Janusz Gol. Ktokolwiek żartował z tego – było nie było – piłkarskiego nazwiska, od tej pory mógł już kojarzyć niewielkiego pomocnika nie tylko z personaliami. Gol Gola w zasadzie przesądzał sprawę – Rosjanie potrzebowali dwóch trafień w minutę, a przecież nie udało im się to ani razu od ponad godziny.

Najlepszym podsumowaniem, do którego chętnie do dziś wracają polscy kibice, popisał się jednak komentator rosyjskiej telewizji. Ten po bramce dla Legii powiedział tylko „I wsio”, ale jego głos już długo wcześniej zdawał się wieszczyć taki właśnie koniec Spartaka.

Radość kibiców i trenera

Czym jest dla polskiego zespołu awans do fazy pucharowej Ligi Europy? Patrząc realnie – dużym sukcesem – tak w 2011, jak i dziesięć lat później. Szczególny wymiar miał jednak dla polskich kibiców.

Pomijając to, że każda wygrana w Moskwie Polaka cieszy szczególnie, to warszawskich fanów przy okazji tamtego meczu nie oszczędzała też miejscowa policja. Z 230, którzy wybrali się na mecz tylko 80 dotarło na stadion, w większości mocno spóźnionych przez stwarzane po drodze problemy. Ta wygrana to najlepszy z możliwych rewanż.

Cieszył się także trener Maciej Skorża.

- Dzisiaj czuję podobną satysfakcję, jak wtedy gdy ograłem z Wisłą Barcelonę. Ta wygrana jest jednak ważniejsza, bo daje awans do fazy grupowej Ligi Europy. To mój największy sukces w życiu - zapewniał. 

Czego potrzeba Legii?

We wspomnianej przez szkoleniowca fazie grupowej Legia trafiła na PSV Eindhoven, Hapoel Tel-Aviv i Rapid Bukareszt. Ustępując miejsca tylko Holendrom wyszła do fazy pucharowej gdzie nieznacznie uległa Sportingowi Lizbona.

W obecnych rozgrywkach o choćby podobne sukcesy będzie niezwykle trudno. Już na pierwszy rzut oka rywale - Napoli, Spartak i Leicester - wydają się dużo silniejsi od tych sprzed dziesięciu lat.

Przepis na sukces pozostaje jednak niezmienny. Jeśli nie jesteś faworytem, musisz mieć odrobinę szczęścia, choćby w postaci nieskuteczności rywala. Oprócz tego niezbędny będzie przebłysk indywidualnych umiejętności – jak Rybusa w Moskwie, czy Josipa Juranovicia niedawno w Pradze. Nie zaszkodzi także obiektywny sędzia i tzw. „dobry dzień”. Tego wszystkiego życzymy Legionistom na Otkrytije Arena.

W pierwszym meczu Ligi Europu 2021/2022 Legia pokonała Spartak >>> 1:0.  

TERMINARZ Legii Warszawa w Lidze Europy 2021/2022

GRUPA C 

1. kolejka
15 września, 16.30 - Spartak Moskwa - Legia Warszawa o:1 
16 września, 21.00 - Leicester City - SSC Napoli

2. kolejka
30 września, 18.45 - Legia Warszawa - Leicester City
30 września, 18.45 - SSC Napoli - Spartak Moskwa

3. kolejka
20 października, 16.30 - Spartak Moskwa - Leicester City
21 października, 21.00 - SSC Napoli - Legia Warszawa

4. kolejka
4 listopada, 18.45 - Legia Warszawa - SSC Napoli
4 listopada, 21.00 - Leicester City - Spartak Moskwa

5. kolejka
24 listopada, 16.30 - Spartak Moskwa - SSC Napoli
25 listopada, 21.00 - Leicester City - Legia Warszawa

6. kolejka
9 grudnia, 18.45 - Legia Warszawa - Spartak Moskwa
9 grudnia, 18.45 - SSC Napoli - Leicester City

 

MK

Czytaj także

Liga Europy: kiedy i z kim gra Legia Warszawa? TERMINARZ i TABELA

Ostatnia aktualizacja: 17.09.2021 06:00
Legia Warszawa awansowała do piłkarskiej Ligi Europy w sezonie 2021/2022. W grupie C rywalami mistrza Polski są — Spartak Moskwa, Leicester City oraz SSC Napoli. Jak wygląda terminarz podopiecznych Czesława Michniewicza?
rozwiń zwiń

Czytaj także

Liga Europy: Spartak - Legia. Mistrz Polski postawi się Rosjanom? "Mamy coś do pokazania"

Ostatnia aktualizacja: 15.09.2021 07:00
Piłkarze Legii Warszawa od wyjazdowego meczu ze Spartakiem Moskwa rozpoczną w środę udział w fazie grupowej Ligi Europy. Podopieczni Czesława Michniewicza zapowiadają, że w starciach z faworyzowanymi rywalami zamierzają grać o najwyższe cele.
rozwiń zwiń