X
Szanowny Użytkowniku
25 maja 2018 roku zaczęło obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r (RODO). Zachęcamy do zapoznania się z informacjami dotyczącymi przetwarzania danych osobowych w Portalu PolskieRadio.pl
1.Administratorem Danych jest Polskie Radio S.A. z siedzibą w Warszawie, al. Niepodległości 77/85, 00-977 Warszawa.
2.W sprawach związanych z Pani/a danymi należy kontaktować się z Inspektorem Ochrony Danych, e-mail: iod@polskieradio.pl, tel. 22 645 34 03.
3.Dane osobowe będą przetwarzane w celach marketingowych na podstawie zgody.
4.Dane osobowe mogą być udostępniane wyłącznie w celu prawidłowej realizacji usług określonych w polityce prywatności.
5.Dane osobowe nie będą przekazywane poza Europejski Obszar Gospodarczy lub do organizacji międzynarodowej.
6.Dane osobowe będą przechowywane przez okres 5 lat od dezaktywacji konta, zgodnie z przepisami prawa.
7.Ma Pan/i prawo dostępu do swoich danych osobowych, ich poprawiania, przeniesienia, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania.
8.Ma Pan/i prawo do wniesienia sprzeciwu wobec dalszego przetwarzania, a w przypadku wyrażenia zgody na przetwarzanie danych osobowych do jej wycofania. Skorzystanie z prawa do cofnięcia zgody nie ma wpływu na przetwarzanie, które miało miejsce do momentu wycofania zgody.
9.Przysługuje Pani/u prawo wniesienia skargi do organu nadzorczego.
10.Polskie Radio S.A. informuje, że w trakcie przetwarzania danych osobowych nie są podejmowane zautomatyzowane decyzje oraz nie jest stosowane profilowanie.
Więcej informacji na ten temat znajdziesz na stronach dane osobowe oraz polityka prywatności
Rozumiem
more_horiz
Wiadomości

K2 dla Polaków. Piotr Tomala: znaleźliśmy się w dość abstrakcyjnej sytuacji. Szef PHZ stworzy dream team?

Ostatnia aktualizacja: 24.05.2019 09:17
Zdziesiątkowany zespół (wypadki, kontuzje, operacje) czy dylematy dotyczące Denisa Urubko - takie między innymi wyzwania stanęły przed Polskim Himalaizmem Zimowym organizującym wyprawę na K2. - Jeszcze wiele rzeczy musimy powiedzieć sobie w twarz, wyjaśnić kilka spraw, by potem wyruszyć w Karakorum jako zespół, a nie docierać się tam na miejscu - mówi w rozmowie z PolskimRadiem24.pl Piotr Tomala, szef PHZ.   
Czy Piotr Tomala stworzy na wyprawę na K2 dream team? Na zdjęciu na górze od lewej: Filip Babicz i Adam Bielecki, Piotr Tomala i Rafał Fronia, Bartek Szeliga i Jan Lenczowski. Na dole ekipa, która była pod K2 zimą 20172018 roku
Czy Piotr Tomala stworzy na wyprawę na K2 dream team? Na zdjęciu na górze od lewej: Filip Babicz i Adam Bielecki, Piotr Tomala i Rafał Fronia, Bartek Szeliga i Jan Lenczowski. Na dole ekipa, która była pod K2 zimą 2017/2018 rokuFoto: PR/PHZ/PiotrTomala/FilipBabicz/JanLenczowski/Facebook

K2 to szczyt, który jako jedyny spośród ośmiotysięczników nie został zdobyty zimą. Polacy wejściem na jego wierzchołek chcieliby zakończyć historię zimowej eksploracji Himalajów i Karakorum, historię, którą sami rozpoczęli - w 1980 roku polscy himalaiści Krzysztof Wielicki i Leszek Cichy, podczas wyprawy dowodzonej przez Andrzeja Zawadę, po raz pierwszy zimą stanęli na szczycie ośmiotysięcznika. Zaczęli z wysokiego C, bo była to najwyższa góra Ziemi - Mount Everest.

Na przełomie 2017 i 2018 roku Polacy w składzie: Krzysztof Wielicki - kierownik wyprawy, Janusz Gołąb - kierownik sportowy, Jarosław Botor - ratownik medyczny, Dariusz Załuski - filmowiec oraz Adam Bielecki, Marcin Kaczkan, Artur Małek, Marek Chmielarski, Rafał Fronia, Piotr Tomala, Denis Urubko, Maciek Bedrejczuk i Piotr Snopczyński - wyruszyli na Narodową Wyprawę na K2. Byłą to czwarta ekspedycja w historii polskiego himalaizmu, która chciała pokonać zimą K2 (8611 m n.p.m). Osiągnięto 7400 m. Podczas wyprawy czterech himalaistów ruszyło na akcję ratunkową na Nanga Parbat, gdzie pomocy potrzebowali Eli Revol oraz Tomek Mackiewicz. 

collage k2 1200 F.jpg
"Ostatnia góra", film o K2 - pokaże zimę i charaktery wspinaczy? Bielecki: tam potrafi być koszmarnie, jest nie do opisania

Minionej zimy (2018/2019) Polacy tylko obserwowali jak szczyt próbowały zdobyć dwie wyprawy - ekspedycja Baska Alexa Txikona oraz himalaistów z Rosji, Kirgistanu i Kazachstanu kierowana przez Wasilija Piwcowa.

Żadna z tych ekspedycji nie zakończyła się wejściem na szczyt, a Polacy mieli już zaplanowaną kolejną wyprawę na K2 na przełomie 2019 i 2020 roku. Szef Polskiego Himalaizmu Zimowego im. Artura Hajzera Piotr Tomala poinformował jednak, że plany zostały zmienione i do wyprawy ma dojść w kolejnym sezonie, zimą 2020/2021 roku, choć jeszcze niedawno mówiono o konkretnych planach na K2 zimą 2019/2020 i o wyjeździe, który miał nastąpić 19 grudnia 2019 roku. Po raz pierwszy zdarzyło się jednak tak, że himalaiści mają zapewnione finansowanie wyprawy, a nie są to małe kwoty, natomiast problemem jest czynnik ludzki.

- Tuż po naszym zgrupowaniu w Morskim Oku (pod koniec marca 2019 roku - przyp. red.) rzeczywiście mówiłem, że będziemy budować skład i że są ludzie, którzy będą przygotowywać się do zimowej wyprawy na K2 w sezonie 2019/2020. Okazało się jednak, że nie ma szans, żeby ci, którzy się dobrze wspinają, latem 2019 roku pojechali w góry wysokie w ramach przygotowań do zimowego K2. Z kolei wspinacze, którzy mogliby pojechać latem na wyprawę unifikacyjną i tak mają niestety za duże braki, żeby zdążyć się przygotować w kilka miesięcy i zimą ruszyć w Karakorum - wyjaśnia Piotr Tomala, szef PHZ, w rozmowie z portalem PolskieRadio24.pl.

Okazało się też, że sespół, który wspinał się, poręczował i działał w ścianie na ostatniej wyprawie (Gołąb, Botor, Bielecki, Kaczkan, Małek, Chmielarski, Fronia, Tomala, Urubko, Bedrejczuki), został zdziesiątkowany.

- Jeden jest wyeliminowany z powodu wypadku, do którego doszło w jego domu (wspinacz był przez tydzień w śpiączce - przyp. red.), drugiego wyeliminował bardzo groźny wypadek, do którego doszło podczas wspinaczki w Tatrach, trzeci czeka na zabieg palca i wiadomo, że nie zdążyłby zrehabilitować się, aby zimą wyjechać, kolejny - czwarty, bardzo mocny zawodnik - musi poddać się operacji, lekarz powiedział, że jak tego nie zrobi, będzie miał duży kłopot, no i szósty, który z różnych powodów osobistych wiedział, że nie będzie mógł tej zimy zadeklarować udziału w wyprawie na K2 - tak sytuację opisuje szef PHZ.

Denis Urubko 1200.jpg
Denis Urubko z Polakami na K2 poczuł się jak niewolnik? Mocna wypowiedź himalaisty

Po ostatniej wyprawie, podczas której działanie jednego z uczestników ekspedycji, Denisa Urubko, wzbudziło kontrowersje, część himalaistów nie jest też pewna, że podczas kolejnej próby powinien on znaleźć się w składzie. - To prawda, że część ekipy chce znów się wspinać z Denisem, a część nie. I to jest kolejny dylemat, który w którymś momencie trzeba będzie rozstrzygnąć. Ja jednak będę próbował doprowadzić do takiej sytuacji, aby nie było żadnych podziałów. Będę chciał zintegrować cały skład, a nie słuchać woli pojedynczych osób. To jest bardzo trudna sytuacja i na pewno nie są to sprawy, które można poukładać ot tak, szybko i na poczekaniu w miesiąc - podkreśla Tomala i dodaje, że inną sprawą będzie dogadanie się z Denisem Urubko. - Teraz jednak, w tak abstrakcyjnym momencie w jakim się znaleźliśmy, było dosyć trudne, żeby w sposób bezpośredni w ogóle brać go pod uwagę - wyjaśnia szef PHZ. 

Zdaniem Piotra Tomali przed wyjazdem na K2 bardzo ważne będzie to, co się wydarzy, zanim himalaiści ruszą w Karakorum. - Chciałbym zbudować silny, zintegrowany zespół tutaj na dole, uzgodnić tutaj plan działania, podkreślam tutaj, a nie w bazie pod K2. Trzeba dużo wcześniej opracowywać strategię, dowiadując się, kto z kim chce się wspinać, a z kim nie. A na to, żeby do tej starej grupy, która była na poprzedniej wyprawie, dołączyło kilku młodych wspinaczy, potrzeba czasu. Żeby stworzyć różne konfiguracje, działać wymiennie, poznać się, musimy się zintegrować, wiele rzeczy powiedzieć sobie w twarz, wyjaśnić kilka spraw i wyruszyć w Karakorum jako zespół, a nie kłócić się i docierać tam na miejscu - mówi Tomala.

Denis Urubko 1200 f.jpg
Denis Urubko: książki o K2 nie będzie. Lubię pisać o tym, co przyjemne, a ta wyprawa to balast

Pojawiły się głosy, że na decyzję dotyczącą przełożenia wyprawy na K2 o jeden rok mógł mieć wpływ plan Alexa Txikona, który w najbliższym sezonie znów zamierza ruszyć zimą pod K2. W bazie mogłoby być ciasno, na co Bask narzekał po ostatniej swojej ekspedycji.

Zanim Piotr Tomala zdecydował o przełożeniu wyprawy, Bask mówił, że jeżeli spotka się w bazie pod K2 z Polakami, będzie chciał wcześniej ustalić strategię obu ekspedycji, tak by nie doszło do kontrowersyjnych i trudnych sytuacji, jakie miały miejsce w tym sezonie. Ekipa Txikona nie do końca była zadowolona ze współpracy z rosyjsko-kirgisko-kazachskim zespołem pod wodzą Wasilija Piwcowa. Jak podkreślał Bask w rozmowie z Michałem Rodakiem, dziennikarzem RMF FM, wspinacze ze Wschodu zajęli na przykład jedyną platformę, na której można było postawić namioty w obozie pierwszym i ludzie Txikona przez trzy godziny musieli przygotowywać osobne miejsce, wykuwając je w lodzie. - Było miejsce na jeden namiot blisko nich, ale tak postawili swoje namioty, że nie dali nam na to szansy - mówił Bask i dodawał, że we wrześniu 2019 roku wybiera się na Festiwal Górski do Lądka-Zdroju, gdzie będzie chciał wcześniej z Polakami ustalić zasady działania.

Teraz już wiadomo, że Polacy i Bask nie spotkają się pod K2 (przynajmniej w najbliższym zimowym sezonie), bo polska wyprawa planowana jest na zimę 2020/2021 roku.

- Txikon prowadzi sobie jakieś swoje rozgrywki, wcale z nami nie rozmawiał, udzielił wywiadu i tyle. My się nim nie przejmujemy, robimy swoje - podkreśla Tomala, o którym Adam Bielecki mówi: "mózg wyprawy na K2”.

Adam Bielecki: Kibicuję Piotrowi Tomali, szefowi PHZ, który robi świetną robotę. Piotrek ma fajne podejście, chce aktywizować wspinaczy, zależy mu, aby doszło nie tylko do fajnie zorganizowanej, mającej szanse na sukces wyprawy na K2, ale także chce zadbać o środowisko himalajskie. Na fali zainteresowania zimowym K2 wspiera młodych wspinaczy, żeby miał kto przejąć pałeczkę po nas

Poprzednia wyprawa na K2 była wspierana z kasy publicznej, pieniądze wyłożyło Ministerstwo Sportu i Turystyki oraz miasto Kraków. Na kolejną Polacy wyruszą dzięki prywatnemu sponsorowi, którego w ostatnim czasie pozyskał Polski Himalaizm Zimowy. To inna, nowa sytuacja, dzięki której szef PHZ może myśleć o wzmocnieniu zespołu wspinaczami, którzy nie mają polskiego paszportu.

- Teraz możliwości są zupełnie inne, bo ustalenia ze sponsorem prywatnym wyglądają inaczej. Możemy organizować taką grupę, jaka z naszego punktu widzenia będzie najlepszym rozwiązaniem. Będziemy myśleć, jaki ona będzie miała kształt, mogę powiedzieć, że zanim zdecydowaliśmy się na przełożenie wyprawy, rozważaliśmy współpracę w kolegami z zagranicy, ale nasz wzrok był bardziej skierowany na wschód Europy. Potem jednak okazało się, że pięciu czy sześciu naszych ludzi wypadło ze składu z powodów, o których mówiłem wcześniej, dlatego temat na razie został odłożony - mówi Tomala.

2019 i 2020 rok Polski Himalaizm Zimowy im. Artura Hajzera poświęci zatem na wyprawy unifikacyjne i wyjazdy szkoleniowe, które pozwolą podnieść kwalifikacje młodych, zdolnych wspinaczy, którzy nie mają jeszcze doświadczenia w górach wysokich. - Mamy takich kilku, jest wśród nich na przykład Filip Babicz, który ma duże osiągnięcia i możliwości. Jest mocny, ale w PHZ jest większa grupa takich ludzi, na przykład wspinacze z Klubu Sakwa (największy, jedyny akademicki klub wspinaczkowy w Krakowie – przyp. red.). W sumie jest mocna grupa około 15 wspinaczy, którzy dobrze rokują, mają potencjał i trzeba dać im szansę, żeby spróbowali sił na dużej wysokości, bo tego im brakuje. Byli do tej pory na 6 tysiącach, wyżej chyba nie, a to jest duża różnica, bo mówimy o wyprawie na ośmiotysięcznik - podkreśla himalaista, który w maju 2018 roku na stanowisku szefa PHZ zastąpił Janusza Majera.

Mateusz Hatala i Piotr Krzyżowski 31 stycznia 2019 roku stanęli na szczycie Chan Tengri (7010 m n.p.m), są pierwszymi Polakami, którzy zdobyli zimą ten najwyższy szczyt Kazachstanu, a drugi co do wysokości w Tien Szanie. Siedmiotysięczniki byłego ZSRR są uważane za doskonały poligon przed wspinaniem na najwyższe góry Ziemi, a zimowe warunki w północnym Tien Szanie uważane są nawet za trudniejsze lub tak samo ciężkie od panujących w tym samym czasie w Karakorum. Wśród wspinaczy Chan Tengri nazywane jest także "małym K2". Wydaje się, że Hatala i Krzyżowski mogliby stanowić wsparcie dla polskiej wyprawy na to "duże K2".

- Na naszym zgrupowaniu w Morskim Oku ich nie było, wtedy byli jeszcze świeżo po wyprawie na Chan Tengri, jeszcze nie w pełni sił i gotowi na to, żeby jechać w Tatry i się wspinać, ale to bardzo twarde chłopaki i są na mojej długiej liście osób, które widziałbym w składzie na K2. Warto też dodać, że mamy dwie grupy tych młodych ludzi. Jedna to ci, którzy się świetnie wspinają, są wyszkoleni technicznie i robią nieprawdopodobne drogi, ale nigdy nie byli wyżej niż sześć tysięcy metrów. Z kolei druga grupa to ci, którzy otarli się już o ośmiotysięczniki, ale poszli taką indywidualną drogą, że teraz muszą doszkolić się technicznie, bo na K2 każdy musi działać samodzielnie, w związku z czym trzeba być wszechstronnym - umieć wspinać się technicznie i mieć doświadczenie wysokościowe. Te dwie grupy mają zatem coś do uzupełnienia - mówi pochodzący z Lublina Tomala.

"Lodowi wojownicy" - tak świat mówi o himalaistach, którzy od lat z sukcesami wspinają się z biało-czerwoną flagą w dłoni i orzełkiem na piersi w zimowych warunkach najwyższych gór świata - nie twierdzą, że to Polakom, jako prekursorom zimowej wspinaczki w Himalajach i Karakorum, K2 się należy. Polacy stanęli zimą jako pierwsi na dziesięciu z czternastu ośmiotysięczników, co będzie, jeżeli K2 zostanie zdobyte już w najbliższym zimowym sezonie? Alex Txikon, który już zapowiedział swoją próbę, może połączyć siły z innymi wielkimi wspinaczami, tak by powstał swoisty dream team - Txikon, Simone Moro, Denis Urubko i Ali Sadpara. Każdy z nich ma na koncie zimowy sukces na ośmiotysięczniku. Txikon, Moro i Sadpara zdobyli na przykład Nanga Parbat, Urubko zimą stanął na Makalu i Gaszerbrumie II.

Adam Bielecki 1200 F.jpg
Polacy przebiją "szklany sufit" na K2 bez O2? Adam Bielecki: to wyzwanie na miarę XXI wieku, chcę spróbować

- Mało prawdopodobny jest taki zespół, ale niczego nie można wykluczyć. Nie jest jednak tajemnicą, że taki mały skład ma na K2 największe szanse. Przy dobrej wcześniejszej aklimatyzacji, w stylu takim półalpejskim jest bardziej mobilniejszy i może sprawniej działać. Taka ekipa nie potrzebowałaby poręczowania całej drogi, nie musiałaby w związku z tym mieć zbyt dużo sprzętu, co ma wpływ na szybkość działania. My natomiast mamy trochę inne priorytety, musimy myśleć o bezpieczeństwie - wyjaśnia Tomala.

Na razie Polacy mają zapewnione finansowanie na zimowy podbój K2 na przełomie 2020 i 2021 roku. PHZ dogadał się z prywatną firmą ze Śląska, która chce być częścią zimowego K2. - Jednak jeżeli ktoś wcześniej przed nami wejdzie na K2 bez tlenu, to nie wiem, czy naszego sponsora będzie interesowało drugie wejście, dlatego nasze plany być może trzeba będzie skorygować. Ale w górach wciąż jest wiele do zdobycia. Są do wytyczenia nowe drogi na pięknych sześcio- i siedmiotysięcznikach. Jest wiele takich szczytów, które jeszcze nigdy nie zostały zdobyte. Chcę podkreślić, że my jeździmy w góry nie dlatego, że tam jest K2, ale dlatego, że jest to nasza pasja.

Rozmawiała Aneta Hołówek, PolskieRadio24.pl

k2 1200 f.jpg
K2 dla Polaków: zdobywanie K2 powinien poprzedzić atak wspinaczy na swoje ego. "Big Brother” też nie pomógł

K2 atakowano zimą sześciokrotnie. Trzy razy górę próbowali pokonać Polacy.

1987/1988 – polska wyprawa, kierowana przez Andrzeja Zawadę; osiągnięto 7300 metrów
2002/2003 – polska wyprawa, kierowana przez Krzysztofa Wielickiego; osiągnięto 7650 metrów
2011/2012 – rosyjska wyprawa, kierowana przez Wiktora Kozłowa; osiągnięto 7200 metrów
2017/2018 – polska wyprawa, kierowana przez Krzysztofa Wielickiego; osiągnięto 7400 metrów
2018/2019 - wyprawa Alexa Txikona; osiągnięto 7150 metrów
2018/2019 - wyprawa rosyjsko-kazachsko-kirgiska; osiągnięto 7500 metrów

Zimowy rekord na K2 należy do wyprawy dowodzonej przez Krzysztofa Wielickiego. W sezonie 2002/2003 Piotr Morawski i Denis Urubko ustawili obóz na wysokości 7650 m. Silny wiatr uniemożliwił im jednak dalszą wspinaczkę na szczyt.

Zobacz więcej na temat: góry Himalaje SPORT opinie
Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

"Baby" nie potrafią się wspinać? Wanda Rutkiewicz wchodząc na Mount Everest zirytowała kolegów po fachu

Ostatnia aktualizacja: 16.10.2018 07:30
- Nagle do świadomości ludzi dostała się wiadomość, że Polka weszła na Mount Everest. Może dodałam ducha tym, którym go brakowało - komentowała swój sukces Wanda Rutkiewicz, pionierka himalaizmu, która 16 października 1978 jako pierwsza Europejka i trzecia kobieta na świecie zdobyła najwyższy szczyt Ziemi – Mount Everest (8848 m n.p.m.). Mija 40 lat od tego wydarzenia. 
rozwiń zwiń

Czytaj także

Polacy zaśmiecają K2? Reakcja szefa "Polskiego Himalaizmu Zimowego" Piotra Tomali

Ostatnia aktualizacja: 20.08.2018 12:43
Jeden z podróżników opublikował na swoim profilu w mediach społecznościowych film prezentujący górę śmieci jaką zastał w obozie Polaków z wyprawy na K2. Na zaistniałą sytuacją odpowiedział szef "Programu Polski Himalaizm Zimowym 2016-2020 im. Artura Hajzera" Piotr Tomala. 
rozwiń zwiń

Czytaj także

Himalaiści wracają z Manaslu "bez szczytu". "A dziewczyny weszły". Szef PHZ odpowiada

Ostatnia aktualizacja: 08.10.2018 14:53
Polscy himalaiści, którzy podjęli próbę zdobycia Manaslu zakończyli akcję górską. Plany polskiej ekipy, działającej w ramach Programu Polskiego Himalaizmu Zimowego, pokrzyżowała pogoda. Fani gór zwracają jednak uwagę, że kilka dni temu dwóm Polkom udało się wejść na szczyt.  
rozwiń zwiń

Czytaj także

Nagroda Fair Play PKOl dla himalaistów zimowej wyprawy na K2 za brawurową akcję ratunkową

Ostatnia aktualizacja: 10.05.2019 15:45
Himalaiści polskiej zimowej wyprawy na K2 zostali laureatami 52. Konkursu Fair Play PKOl. W piątek w Warszawie odebrali trofeum za czyn "czystej gry", którym była brawurowa akcja ratownicza i sprowadzenie do bazy schodzącej ze szczytu Nanga Parbat Francuzki Elisabeth Revol.
rozwiń zwiń