X
Szanowny Użytkowniku
25 maja 2018 roku zaczęło obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r (RODO). Zachęcamy do zapoznania się z informacjami dotyczącymi przetwarzania danych osobowych w Portalu PolskieRadio.pl
1.Administratorem Danych jest Polskie Radio S.A. z siedzibą w Warszawie, al. Niepodległości 77/85, 00-977 Warszawa.
2.W sprawach związanych z Pani/a danymi należy kontaktować się z Inspektorem Ochrony Danych, e-mail: iod@polskieradio.pl, tel. 22 645 34 03.
3.Dane osobowe będą przetwarzane w celach marketingowych na podstawie zgody.
4.Dane osobowe mogą być udostępniane wyłącznie w celu prawidłowej realizacji usług określonych w polityce prywatności.
5.Dane osobowe nie będą przekazywane poza Europejski Obszar Gospodarczy lub do organizacji międzynarodowej.
6.Dane osobowe będą przechowywane przez okres 5 lat od dezaktywacji konta, zgodnie z przepisami prawa.
7.Ma Pan/i prawo dostępu do swoich danych osobowych, ich poprawiania, przeniesienia, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania.
8.Ma Pan/i prawo do wniesienia sprzeciwu wobec dalszego przetwarzania, a w przypadku wyrażenia zgody na przetwarzanie danych osobowych do jej wycofania. Skorzystanie z prawa do cofnięcia zgody nie ma wpływu na przetwarzanie, które miało miejsce do momentu wycofania zgody.
9.Przysługuje Pani/u prawo wniesienia skargi do organu nadzorczego.
10.Polskie Radio S.A. informuje, że w trakcie przetwarzania danych osobowych nie są podejmowane zautomatyzowane decyzje oraz nie jest stosowane profilowanie.
Więcej informacji na ten temat znajdziesz na stronach dane osobowe oraz polityka prywatności
Rozumiem
more_horiz
Wiadomości

Ekstraklasa: Furman i Romanczuk zakopują topór wojenny. "Wyjaśniliśmy to między sobą"

Ostatnia aktualizacja: 21.02.2019 16:33
Dominik Furman i Taras Romanczuk, których boiskowa kłótnia podczas meczu Ekstraklasy przerodziła się w głośny temat medialny, wystosowali wspólne oświadczenie - panowie postanowili zakończyć spór w polubowny sposób.
zdj. ilustracyjne
zdj. ilustracyjneFoto: pixabay.com/jarmoluk

"Jesteśmy piłkarzami od lat, gramy w ekstraklasie i dobrze wiemy, że na naszej postawie wzoruje się wielu młodych adeptów piłki. Nie możemy dawać takiego przykładu. Jeszcze nieraz zagramy przeciwko sobie - jak zwykle ofiarnie i ambitnie. Ale obiecujemy, że do takich incydentów, jak ten w Białymstoku z naszym udziałem, już nie dojdzie." - brzmi fragment oświadczenia, które wydaje się zamykać ten temat.

W trakcie spotkania między Wisła Płock i Jagiellonią Białystok nie brakowało ostrych spięć między piłkarzami obu zespołów, sędzia pokazał w sumie pięć żółtych kartek. Zobaczyli je między innymi Romanczuk i Furman, którego kartonik wyklucza z kolejnego meczu.

Do największych spięć doszło jednak już po końcowym gwizdku - Taras Romanczuk powiedział dziennikarzom, że Furman użył wobec niego określenia "banderowiec", co wzburzyło nie tylko wszystkich zainteresowanych polskimi rozgrywkami piłkarskimi.

Zawodnik klubu z Podlasia pochodzi z Ukrainy, w ubiegłym roku otrzymał polski paszport i zaliczył debiut w naszej reprezentacji.

- Gramy przeciwko rasizmowi, a on dzisiaj wyzywa mnie od Bandery... Ciężko jest opanować emocje, znając historię mojej rodziny. Ta również została zamordowana przez Banderę, a on mnie tak wyzywa... - mówił tuż po meczu i dodawał, że "więcej nie poda ręki" Furmanowi.

Piłkarz Wisły bronił się i zaprzeczał, by użył podobnego określenia, sprawą (oprócz PZPN i władz Ekstraklasy) zainteresowała się także podlaska policja, która sprawdzała, czy podczas meczu nie doszło do popełnienia przestępstwa z artykułu 257 Kodeksu Karnego. Mówi on, że "kto publicznie znieważa grupę ludności albo poszczególną osobę z powodu jej przynależności narodowej, etnicznej, rasowej, wyznaniowej albo z powodu jej bezwyznaniowości lub z takich powodów narusza nietykalność cielesną innej osoby, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3." 

Zawodnikom udało się znaleźć porozumienie, pokazując też, że da się rozwiązywać spory w cywilizowany sposób. Pozostaje ubolewać, że nie można było wyjaśnić wszystkiego od razu.

ps, PolskieRadio24.pl

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

Ekstraklasa: Lech - Legia nie jest już magnesem na kibiców? "Można zauważyć kryzys zaufania"

Ostatnia aktualizacja: 20.02.2019 15:38
Na trzy dni przed meczem Lecha Poznań z Legią Warszawa sprzedano ok. 20 tysięcy biletów. Klasyk piłkarskiej Ekstraklasy nie przyciąga już takiej widowni, jak to miało miejsce jeszcze dwa, trzy lata temu, gdy poznański stadion wypełniał się do ostatniego miejsca.
rozwiń zwiń