more_horiz
Wiadomości

MŚ siatkarzy: Antiga radzi. Jak Polacy mają zdobyć kolejny tytuł? "Od razu trzeba zmienić trenera"

Ostatnia aktualizacja: 06.10.2018 09:28
Były szkoleniowiec biało-czerwonych Stephane Antiga chwali polskich siatkarzy, którzy obronili tytuł mistrzów świata i radzi, co zrobić, by odnosili kolejne sukcesy. - Jeśli chcą dalej wygrywać, to muszą od razu... zmienić trenera - zauważył żartobliwie.
Audio
  • Piłkę meczową meczu finałowego Polska - Brazylia komentuje Cezary Gurjew (Jedynka)
Stephane Antiga
Stephane AntigaFoto: pzps.pl

Polska Agencja Prasowa: Ostatnie dni przyniosły pierwsze zmiany na stanowiskach trenerów wśród uczestników zakończonych w niedzielę mistrzostwa świata. Z posadą pożegnał się prowadzący Bułgarów Płamen Konstantinow, a pan ogłosił, że rozstaje się z ekipą Kanady...

Czytaj więcej
MS_siatkowka_banner_p24.jpg
Siatkarskie mistrzostwa świata Bułgaria/Włochy 2018



Stephane Antiga: Zastanawiałem się trochę nad tym. To była trudna decyzja, bo to świetna praca, która bardzo mi się podobała. Miałem dużo radości z łączenia funkcji w klubie i reprezentacji. Nie było to łatwe, ale miałem z tego dużą satysfakcję. Ale to było też bardzo trudne dla mojej rodziny...

PAP: W którym momencie postanowił pan, że dłużej już tak się nie da?

S.A. Nie pomogła na pewno Liga Narodów. To pasjonująca praca, ale bardzo męcząca. Cztery miesiące bez rodziny i tak przez pięć lat z rzędu. To za dużo. Teraz skupię się tylko na pracy w klubie. Różnica była też taka, że Kanada jest bardzo odległa, a moja rodzina mieszka w Polsce. To sześć godzin różnicy czasu, więc nawet nie było zbytnio szansy na rozmowę z bliskimi. Gdy miałem dzień lub dwa przerwy w zajęciach, to zostawałem sam. Chcę podkreślić, że Kanada to świetna drużyna i wspaniały sztab. Bardzo mi to podobało, ale teraz potrzebuję czasu dla rodziny. 

PAP: W ostatnim finale mistrzostw świata - tak jak cztery lata temu - Polska pokonała Brazylię. Tyle że pan tym razem zamiast stać przy ławce trenerskiej biało-czerwonych, siedział przed telewizorem...

S.A.: No właśnie, było inaczej. Tym razem towarzyszyły mi oczywiście mniejsze nerwy. Nie jestem jednak też w stanie oglądać meczu jak kibic. Bo cały czas próbuję analizować i dostrzec, jaka jest strategia. Oglądałem więc spokojnie, inaczej. Ale gra biało-czerwonych naprawdę mi imponowała. 

PAP: Co zrobiło na panu takie wrażenie? Czysto sportowy poziom czy siła mentalna w trudnych momentach?

S.A.: I poziom gry, i mentalność. Pod względem psychicznym ta reprezentacja była bardzo mocna. To było widać i bardzo mi tym Polacy zaimponowali.

PAP: Ale chyba nie od początku tę siłę można było dostrzec...

S.A.: Pierwsza runda była za łatwa, żeby to pokazać. Ale wygrywali wszystko to, co było najważniejsze. Potem cały czas szło im coraz lepiej. Taki mecz jak z Amerykanami... Naprawdę nie spodziewałem się, że są w stanie grać tak dobrze. Wrócili, przegrywając 1:2. Stoczyli zacięty pojedynek z bardzo wymagającym rywalem i cały czas przy tym grali naprawdę dobrze.

PAP: Półfinał z ekipą Stanów Zjednoczonych chyba wszyscy wskazują jako najtrudniejsze spotkanie Polaków w tej imprezie...

S.A.: Zgadzam się. Ale też jestem zdania, że ich gra w czterech ostatnich meczach - z Serbami, pierwszy set z Włochami, z USA i finał z Brazylią robiła olbrzymie wrażenie.

PAP: Ostatnie dwa spotkania to popis przede wszystkim Bartosza Kurka, który został wybrany najbardziej wartościowym zawodnikiem (MVP) mundialu. Podkreślił, że nie byłby obecnie w tym miejscu, w którym jest, gdyby nie to, co wydarzyło się cztery lata temu. Fakt, że zrezygnował pan z niego tuż przed rozpoczęciem MŚ w Polsce okazał się dla niego bolesną, ale i cenną lekcją...

S.A.: Historia Bartka to dla mnie naprawdę najpiękniejsza sprawa tego roku. Bardzo się cieszę, że zdobywał w tych mistrzostwach tyle punktów, że wywalczył złoty medal i statuetkę MVP, bo na nią zasłużył.

PAP: Pan był pierwszym trenerem, który jako pierwszy przestawił go w kadrze na atak. Myśli pan, że jako przyjmujący mógłby dokonać tego samego w tegorocznej imprezie?

S.A.: Mógłby zagrać bardzo dobrze na tej pozycji, ale nie zostałby MVP turnieju. 

PAP: Czy to były mistrzostwa tylko Kurka? Michał Kubiak też chyba był kluczową postacią w zespole, o czymś się przekonaliśmy dobitnie, gdy go zabrakło z powodu choroby...

S.A.: Tak, Michał też był bardzo ważny. Właściwie można byłoby przyznać dwie statuetki MVP. Kubiak był bardzo agresywny, regularny. Także zaliczył imponujący występ.

PAP: Chyba sprawdził się też w roli kapitana. Widać było, że bardzo mocno mobilizował resztę kolegów i prawdziwym liderem...

S.A.: Tak, on i Kurek to bez wątpienia byli dwaj najważniejsi zawodnicy. Ale pozostali też zaprezentowali się bardzo dobrze - Paweł Zatorski, Piotr Nowakowski, Mateusz Bieniek, Jakub Kochanowski, Artur Szalpuk, Aleksander Śliwka...

PAP: Trzej ostatni to siatkarze młodego pokolenia. Różne były opinie na temat stawiania przez Vitala Heynena przez pierwszą część sezonu w dużym stopniu na mniej doświadczonych graczy, ale w MŚ chyba oni wszyscy w pełni potwierdzili swoją przydatność...

S.A.: Tak, to były bardzo dobre wybory. Szalpuk był świetny. Śliwka grał mniej, ale kiedy pojawiał się na boisku, to dobrze się spisywał i był bardzo ważnym elementem zespołu.

PAP: Nieco mniej widoczny był pana podopieczny z ONICO Warszawa Bartosz Kwolek.

S.A.: Ale nawet jak mniej grał, to trenował z tą drużyną. To dla niego cenne doświadczenie i jestem pewny, że w przyszłym sezonie będzie dzięki temu dużo mocniejszy. Jest to bardzo ważne dla niego i dla naszego klubu. Dla mnie, jako jego trenera, także. Jestem zadowolony. Bartek jest młodym zawodnikiem. W poprzednim sezonie został mistrzem świata juniorów, a teraz dołożył do tego złoty medal wśród seniorów, to niesamowity rok dla niego. Taką samą drogę przeszedł Kochanowski. Kuba może grał więcej w "dorosłej" kadrze, ale to jest naprawdę supersprawa - i dla Bartka, i dla Damiana Wojtaszka.

PAP: Wojtaszek, libero ONICO, też przeżył wiele w krótkim czasie, bo przecież ten sezon reprezentacyjny zaczął od operacji kolana.

S.A.: Właśnie, a zdołał wrócić na mundial. Był taki moment, że dużo grał, bo "Zati" miał kłopoty z plecami. Damian jest superchłopakiem, to lider naszej drużyny klubowej.

PAP: Omówiliśmy już rolę zawodników. A jaki udział w obronie tytułu miał Heynen?

S.A.: Oczywiście, rola trenera jest bardzo ważna. Dokonywał celnych wyborów. Jestem pewny, że pod jego okiem biało-czerwoni dobrze trenowali i przygotowano dobrą strategię. Szkoleniowiec miał bardzo duży wpływ na ten wynik.

PAP: Belg jest bardzo ekscentryczny i gdy przyszedł kryzys w drugiej rundzie, to niektórzy stwierdzili, że może przesadził ze swoimi oryginalnymi metodami. Finalnie wyszło jednak na jego...

S.A.: Oczywiście, zdobył mistrzostwo i doprowadził drużynę do wysokiej formy.

PAP: Po raz kolejny sprawdził się obowiązujący niemal regularnie w ostatnich latach schemat, zgodnie z którym trenerzy polskich siatkarzy odnoszą znaczący sukces w pierwszym roku pracy. Poprzednikom Heynena, także panu, później nie wiodło się już tak dobrze. Co zrobić, żeby teraz passa sukcesów trwała dłużej?

S.A.: Po prostu trzeba od razu... zmienić trenera.

ah, PAP

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

MŚ siatkarzy: Aleksander Śliwka nie zamierza spoczywać na laurach. "Trzeba iść do przodu i rozwijać się"

Ostatnia aktualizacja: 05.10.2018 08:35
Polscy siatkarze, którzy w niedzielę w Turynie obronili tytuł mistrzów świata, wrócili do swoich rodzin i szykują się do sezonu ligowego. Po turnieju z Aleksandrem Śliwką rozmawiał Robert Skrzyński.
rozwiń zwiń