X
Szanowny Użytkowniku
25 maja 2018 roku zaczęło obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r (RODO). Zachęcamy do zapoznania się z informacjami dotyczącymi przetwarzania danych osobowych w Portalu PolskieRadio.pl
1.Administratorem Danych jest Polskie Radio S.A. z siedzibą w Warszawie, al. Niepodległości 77/85, 00-977 Warszawa.
2.W sprawach związanych z Pani/a danymi należy kontaktować się z Inspektorem Ochrony Danych, e-mail: iod@polskieradio.pl, tel. 22 645 34 03.
3.Dane osobowe będą przetwarzane w celach marketingowych na podstawie zgody.
4.Dane osobowe mogą być udostępniane wyłącznie w celu prawidłowej realizacji usług określonych w polityce prywatności.
5.Dane osobowe nie będą przekazywane poza Europejski Obszar Gospodarczy lub do organizacji międzynarodowej.
6.Dane osobowe będą przechowywane przez okres 5 lat od dezaktywacji konta, zgodnie z przepisami prawa.
7.Ma Pan/i prawo dostępu do swoich danych osobowych, ich poprawiania, przeniesienia, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania.
8.Ma Pan/i prawo do wniesienia sprzeciwu wobec dalszego przetwarzania, a w przypadku wyrażenia zgody na przetwarzanie danych osobowych do jej wycofania. Skorzystanie z prawa do cofnięcia zgody nie ma wpływu na przetwarzanie, które miało miejsce do momentu wycofania zgody.
9.Przysługuje Pani/u prawo wniesienia skargi do organu nadzorczego.
10.Polskie Radio S.A. informuje, że w trakcie przetwarzania danych osobowych nie są podejmowane zautomatyzowane decyzje oraz nie jest stosowane profilowanie.
Więcej informacji na ten temat znajdziesz na stronach dane osobowe oraz polityka prywatności
Rozumiem
more_horiz
Wiadomości

"Nie ma dowodów potwierdzających hipotezę o wybuchu"

Ostatnia aktualizacja: 31.10.2012 06:29
- Nie ma podstaw, by wznawiać pracę komisji badającej przyczyny katastrofy smoleńskiej - uważa szef Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych.
Audio
Szczątki Tu-154 na lotnisku Sewiernyj w Smoleńsku (zdjęcie archiwalne)
Szczątki Tu-154 na lotnisku Sewiernyj w Smoleńsku (zdjęcie archiwalne)Foto: Włodzimierz Pac, Polskie Radio

Maciej Lasek, który był członkiem komisji Jerzego Millera badającej przyczyny katastrofy smoleńskiej, powiedział w programie "Kropka nad i", że badanie wypadku może zostać wznowione, kiedy pojawią się fakty mogące mieć wpływ na zmianę określenia jego przyczyny.
- Do tej pory można powiedzieć, do dnia dzisiejszego, takie fakty nie zaistniały, wobec tego nie ma potrzeby wznawiania naszej pracy - stwierdził i dodał, że raport komisji Millera jest "jedynym wyczerpującym materiałem opisującym, w jaki sposób doszło do katastrofy i jakie należy przedsięwziąć zalecenia profilaktyczne, aby taka katastrofa nie zaistniała w przyszłości".
Pytany, czy komisja mogła się pomylić i na pokładzie tupolewa był trotyl i nitrogliceryna, Lasek powiedział: "żaden z zebranych przez nas dowodów oraz ekspertyzy i analizy nie potwierdzały hipotezy o wybuchu, w związku z tym, wydaje mi się, jestem pewien, że ustalenia naszego raportu, póki co, są niepodważalne".
Zobacz serwis specjalny - Smoleńsk 2010>>>
Zaznaczył, że część członków komisji na miejscu w Smoleńsku zebrała próbki, które posłużyły później Wojskowemu Instytutowi Chemii i Radiometrii do wydania opinii na temat wykluczenia wystąpienia śladów środków bojowych. - Nie mówię tu tylko o środkach wybuchowych, ale również gazach bojowych i ich pochodnych, jak również o promieniowaniu - podkreślił.
Wytłumaczył, że takie same badania równolegle prowadziła strona rosyjska. Podkreślił, że wyniki uzyskane przez Rosjan i Polaków są zbieżne. - Te ekspertyzy nie potwierdziły wystąpienia w pobranych próbkach środków bojowych, środków wybuchowych, ale chciałbym podkreślić, że tego typu eksperyment, tego typu analiza, jest tylko jednym z elementów, które mogą służyć do wykluczenia albo do potwierdzenia hipotezy o wybuchu - powiedział Lasek. Jak dodał, trotyl i nitrogliceryna są materiałami wybuchowymi dość prymitywnymi, dostępne są już bardziej efektywne materiały.
Dziennik "Rzeczpospolita" podał we wtorek, że na pozostałościach rządowego Tu-154M odkryto ślady trotylu i nitrogliceryny. Gazeta poźniej wycofała się z tych twierdzeń.
Nie ma dowodów również na...
Lasek powiedział też, że analiza trzech nagrań: voice recordera samolotu Jak-40, zapisu z kokpitu tupolewa oraz zapisu z magnetofonu na stanowisku sterowania ruchem w wieży w Smoleńsku nie potwierdzają wersji o sprowadzaniu Tu-154M do wysokości 50 metrów.
Remigiusz Muś, były technik pokładowy Jaka-40, którym 10 kwietnia 2010 roku na uroczystości w Katyniu lecieli dziennikarze, utrzymywał, że kontroler z wieży w Smoleńsku zezwolił załodze prezydenckiego samolotu na zejście do wysokości 50 m. Z opublikowanego stenogramu wynika, że kontroler miał zezwolić na zejście do 100 metrów.
Zobacz galerię: DZIEŃ NA ZDJĘCIACH>>>
PAP, kk

Czytaj także

"Teorie o wybuchu na pokładzie bezzasadne"

Ostatnia aktualizacja: 30.10.2012 17:39
W piersi bije się redakcja "Rzeczpospolitej". - Pomyliliśmy się pisząc o trotylu i nitroglicerynie - poinformowała w specjalnym oświadczeniu.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Kaczyński spotkał się z Seremetem i Szelągiem

Ostatnia aktualizacja: 30.10.2012 18:28
Spotkanie dotyczyło doniesień "Rzeczpospolitej" na temat wykrycia trotylu i nitrogliceryny na wraku tupolewa.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Trotyl we wraku Tu154?: "Rzeczpospolita" łagodzi ton

Ostatnia aktualizacja: 30.10.2012 20:13
Redaktor naczelny "Rzeczpospolitej" Tomasz Wróblewski: może przedwcześnie pisaliśmy o trotylu (...), ale inne informacje są potwierdzone.
rozwiń zwiń