X
Szanowny Użytkowniku
25 maja 2018 roku zaczęło obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r (RODO). Zachęcamy do zapoznania się z informacjami dotyczącymi przetwarzania danych osobowych w Portalu PolskieRadio.pl
1.Administratorem Danych jest Polskie Radio S.A. z siedzibą w Warszawie, al. Niepodległości 77/85, 00-977 Warszawa.
2.W sprawach związanych z Pani/a danymi należy kontaktować się z Inspektorem Ochrony Danych, e-mail: iod@polskieradio.pl, tel. 22 645 34 03.
3.Dane osobowe będą przetwarzane w celach marketingowych na podstawie zgody.
4.Dane osobowe mogą być udostępniane wyłącznie w celu prawidłowej realizacji usług określonych w polityce prywatności.
5.Dane osobowe nie będą przekazywane poza Europejski Obszar Gospodarczy lub do organizacji międzynarodowej.
6.Dane osobowe będą przechowywane przez okres 5 lat od dezaktywacji konta, zgodnie z przepisami prawa.
7.Ma Pan/i prawo dostępu do swoich danych osobowych, ich poprawiania, przeniesienia, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania.
8.Ma Pan/i prawo do wniesienia sprzeciwu wobec dalszego przetwarzania, a w przypadku wyrażenia zgody na przetwarzanie danych osobowych do jej wycofania. Skorzystanie z prawa do cofnięcia zgody nie ma wpływu na przetwarzanie, które miało miejsce do momentu wycofania zgody.
9.Przysługuje Pani/u prawo wniesienia skargi do organu nadzorczego.
10.Polskie Radio S.A. informuje, że w trakcie przetwarzania danych osobowych nie są podejmowane zautomatyzowane decyzje oraz nie jest stosowane profilowanie.
Więcej informacji na ten temat znajdziesz na stronach dane osobowe oraz polityka prywatności
Rozumiem
more_horiz
Wiadomości

Belgowie wyszli na ulice. "Wstyd" i "Chcemy rządu"

Ostatnia aktualizacja: 23.01.2011 15:32
W Brukseli odbyła się wielka demonstracja Belgów znużonych kryzysem politycznym. Belgia nie ma rządu od 224 dni.
Audio
  • Wielka demonstracja Belgów - relacja Beaty Płomeckiej z Brukseli

"Wstyd" - pod takim hasłem adresowanym do polityków 15-30 tys. Belgów, którzy skrzyknęli się na Facebooku, przeszło w niedzielę ulicami Brukseli, by zaprotestować przeciwko rekordowo długiemu kryzysowi politycznemu w kraju.

Partie nie potrafią się porozumieć w sprawie powołania rządu, bo górę biorą partykularne interesy i animozje między poszczególnymi liderami politycznymi. Rośnie niechęć między politykami reprezentującymi frankofonów z Brukseli i południa kraju oraz stanowiących 60 proc. mieszkańców blisko 11-milionowej Belgii Flamandów z północy.

"Chcemy rządu"

"Czego chcemy? Chcemy rządu!" - skandowali demonstranci. "Rząd, i to szybko!"; "Podzielić się? Nie w moim imieniu" - głosiły transparenty, w nawiązaniu do postulatów czołowej, nacjonalistycznej, flamandzkiej partii N-VA, bez której trudno obecnie wyobrazić sobie sformowanie w Belgii federalnego rządu. Właśnie to ugrupowanie odrzuca kolejne propozycje kompromisowego wyjścia z kryzysu, uznając, że proponowane rozwiązania nie wystarczają Flamandom, oczekującym w dłuższej perspektywie rozpadu Belgii na Flandrię i część francuskojęzyczną.

Niedzielna demonstracja jest pierwszym na taką skalę znakiem sprzeciwu Belgów wobec kryzysu, który trwa od przyspieszonych wyborów parlamentarnych w czerwcu ubiegłego roku. Za sprawy bieżące wciąż odpowiada gabinet premiera Yvesa Leterme'a, który podał się do dymisji.

Belgijski rekord

Prawdziwego rządu Belgia nie ma najdłużej w nowoczesnej historii Europy - pobiła już rekord z 1977 roku należący do sąsiedniej Holandii (208 dni). Brak postępu w negocjacjach i fiaska kolejnych mediatorów pozwalają snuć czarne scenariusze, że Belgia pobije nawet niechlubny światowy rekord, potrzebując na zawiązanie koalicji więcej czasu niż Irak w 2009 roku (289 dni).

Komentatorzy zwracają uwagę, że sprzeciw wobec nieudolnej klasy politycznej zjednoczył Belgów z obu stron granicy językowej, czyli zarówno frankofonów jak i Flamandów. W manifestacji dały się też słyszeć głosy w obronie jedności kraju.

Szerokim echem odbiło się spotkanie flamandzkich intelektualistów i artystów w piątek wieczorem w Brukseli, którzy ostro sprzeciwili się niekonstruktywnej postawie nacjonalistów z N-VA, apelując, by ich separatystycznych postulatów nie utożsamiać ze stanowiskiem ogółu Flamandów.

Kraj bez rządu

Wśród pięciu dwudziestoparolatków, inicjatorów demonstracji, czterech jest zresztą Flamandami. Deklarują całkowitą neutralność polityczną. Akcję zawiązali na portalu społecznościowym Facebook, zyskując tam ogromną popularność sarkastycznym sloganem "Wielki mi kraj - bez rządu".

/

- W piątkę - mając różne korzenie, mówiąc różnymi językami i mając różne cele w życiu - jesteśmy dowodem, że można pracować razem, podczas gdy politycy nie są w stanie zacząć rozmawiać i tylko obrażają się nawzajem - tłumaczyli organizatorzy. A cel demonstracji streścili krótko: - Myśmy zagłosowali, niech oni rządzą.

Trwający kryzys uwypuklił niemożność przezwyciężenia waśni między frankofonami i Flamandami mieszkającymi w Belgii. Na znane od dawna spory językowe, gospodarcze i kulturowe nałożył się po wyborach ostry podział polityczny: francuskojęzyczna Partia Socjalistyczna pod wodzą Elio Di Rupo dominuje w pejzażu politycznym na południu kraju i w Brukseli, ale to flamandzcy nacjonaliści z N-VA w czerwcu zostali największą siłą polityczną kraju, głosząc hasła dalszego uniezależnienia Flandrii.

sm

Czytaj także

Rekord w długości kryzysu politycznego

Ostatnia aktualizacja: 25.12.2010 13:27
Król Belgów Albert II zaapelował w orędziu świątecznym o porozumienie frankofonów z Flamandami.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Niecodzienny protest. Nie będzie się golił aż powstanie rząd

Ostatnia aktualizacja: 22.01.2011 00:22
W proteście przeciwko kryzysowi politycznemu w swoim kraju znany belgijski aktor apeluje do rodaków by się nie golili.
rozwiń zwiń