X
Szanowny Użytkowniku
25 maja 2018 roku zaczęło obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r (RODO). Zachęcamy do zapoznania się z informacjami dotyczącymi przetwarzania danych osobowych w Portalu PolskieRadio.pl
1.Administratorem Danych jest Polskie Radio S.A. z siedzibą w Warszawie, al. Niepodległości 77/85, 00-977 Warszawa.
2.W sprawach związanych z Pani/a danymi należy kontaktować się z Inspektorem Ochrony Danych, e-mail: iod@polskieradio.pl, tel. 22 645 34 03.
3.Dane osobowe będą przetwarzane w celach marketingowych na podstawie zgody.
4.Dane osobowe mogą być udostępniane wyłącznie w celu prawidłowej realizacji usług określonych w polityce prywatności.
5.Dane osobowe nie będą przekazywane poza Europejski Obszar Gospodarczy lub do organizacji międzynarodowej.
6.Dane osobowe będą przechowywane przez okres 5 lat od dezaktywacji konta, zgodnie z przepisami prawa.
7.Ma Pan/i prawo dostępu do swoich danych osobowych, ich poprawiania, przeniesienia, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania.
8.Ma Pan/i prawo do wniesienia sprzeciwu wobec dalszego przetwarzania, a w przypadku wyrażenia zgody na przetwarzanie danych osobowych do jej wycofania. Skorzystanie z prawa do cofnięcia zgody nie ma wpływu na przetwarzanie, które miało miejsce do momentu wycofania zgody.
9.Przysługuje Pani/u prawo wniesienia skargi do organu nadzorczego.
10.Polskie Radio S.A. informuje, że w trakcie przetwarzania danych osobowych nie są podejmowane zautomatyzowane decyzje oraz nie jest stosowane profilowanie.
Więcej informacji na ten temat znajdziesz na stronach dane osobowe oraz polityka prywatności
Rozumiem
more_horiz
Wiadomości

Tatarska blokada Krymu: jeszcze tam wrócimy [reportaż]

Ostatnia aktualizacja: 23.09.2015 20:20
Młody Tatar spogląda na południe wypatrując tego, czego stąd nie można zobaczyć. Widok zasłania mu wzniesienie, nad którym powiewa flaga Ukrainy. Mężczyznę ciągnie do miejsca tuż za przesmykiem. To Krym, a na nim flagi Rosji. Na razie nie może tam wrócić.
Od 20 września setki Tatarów blokują drogi dojazdowe do przejść granicznych z KrymemIAR
Od 20 września setki Tatarów blokują drogi dojazdowe do przejść granicznych z Krymem/IAR Foto: PAP/EPA/VITALIY NOSACH

Inny młody mężczyzna bywa na Krymie bardzo często. Jeździ tam kilka razy dziennie przewożąc swoją nieoznakowaną taksówką ludzi z zaanektowanego półwyspu na terytorium ukraińskie. Zarabia tak na życie. Ma na imię Zinowij i mówi, że interesują go tylko pieniądze. Jest przekonany, że Osmanowi, który tak tęskni za swym krymskim domem, też o nie chodzi.

Krok do wyzwolenia

Dwaj około 30-letni mężczyźni spotkali się we wsi Czonhar, za którą znajduje się przejście graniczne między Ukrainą a rosyjskim dziś Krymem. Osman i inni Tatarzy rozbili tu niewielki, złożony z dwóch namiotów wojskowych obóz. Rozlokował się w nim sztab blokady Krymu. Jego zadaniem jest odcięcie półwyspu od dostaw żywności z Ukrainy. Tatarzy uważają, że jest to pierwszy krok do wyzwolenia ich ojczystych ziem.

Od niedzieli przez Czonhar nie przejechała ani jedna ciężarówka. Zinowija, jako właściciela samochodu osobowego, blokada nie dotyczy, a mimo to zatrzymuje się przy tatarskim punkcie kontrolnym i zaczyna głośno krzyczeć. Jest wyraźnie niezadowolony.

- S.... mi stąd! Pozastawiali drogę betonowymi blokami tak, że człowiek nie może normalnie jechać! Ja już wiem, po co im ta blokada! Oglądałem na Krymie telewizję; mówili, że to akcja Dżemilewa, który chce przejąć nasz rynek i kosić z niego szmal! – wymachuje rękoma.

Początek blokady - Vesti Kherson/x-news

Handel się skończył

Rynek, który rzekomo chce wziąć pod kontrolę legendarny przywódca krymskich Tatarów Mustafa Dżemilew, to rząd kilkunastu kramików pod blaszanym dachem. Dziś pracuje tu pięć sprzedawczyń. Oferują powiązaną w pęczki suszoną rybę, miód i sztuczny kawior. Klientów jak na lekarstwo.

- Sprzedaż nie idzie, ale to nie przez blokadę, bo kierowcy ciężarówek i tak niczego od nas nie kupowali. Handel skończył się w ubiegłym roku, wraz z okupacją Krymu. Wcześniej my jeździliśmy do nich nad morze, a oni do nas na zakupy. Teraz jest tu bardzo mało ludzi" – mówi jedna ze sprzedawczyń.

Do Zinowija te argumenty nie trafiają. Osmana, który opowiada mu o zabójstwach aktywistów i prześladowaniach Tatarów i działaczy ukraińskich na Krymie, nie chce słuchać. W Czonharze znają tego taksówkarza i doskonale wiedzą, co jest przyczyną jego gniewu.

- Blokada odstrasza klientów, a Zinowijowi krymska policja zarekwirowała niedawno samochód. Złapali go z narkotykami, czy z czymś takim. W każdym razie wziął kredyt na drugie auto i teraz uwija się, żeby odrobić straty. Ciągle chodzi wściekły – tłumaczą panie z bazarku.

Granica jest pusta

Blokujących granicę wieś traktuje przyjaźnie. Część jej mieszkańców to przecież także Tatarzy. Nikt nie obawia się też chłopaków z Prawego Sektora, nacjonalistycznej organizacji, która bierze udział w blokadzie. Na Krymie Prawym Sektorem straszy się dzieci.

- Chodźcie chłopcy, przygotuję dla was pilaw z baraniną, pokrzepicie się – zachęca miejscowa Tatarka, dźwigając do sztabu reklamówki z mięsem i papryką. Pani Maryna, szefowa rady wiejskiej, przyjechała na skuterze. Przywiozła czajnik, żeby "chłopcy" mogły zaparzyć sobie herbatę.

- Tylko mi go nie zepsujcie, a po zakończeniu blokady oddajcie, bo to własność rady – poucza. - Pani Maryno, ta blokada będzie trwała, póki nie będziemy mogli powrócić na Krym – śmieją się uczestnicy akcji.

Sama granica między Ukrainą a Krymem jest pusta. Osobówki przekraczają ją rzadko. Ludzie, którzy docierają z tej drugiej strony, nie chcą rozmawiać z dziennikarzami. - Co to znaczy, jak wygląda tam życie? Dobrze wygląda, żyjemy normalnie – ucinają.

Mogą pojawić się prowokatorzy

Na bardziej chętnych do rozmowy wyglądają ukraińscy żołnierze, którzy stoją przed szlabanem granicznym. Widząc samochód z polską rejestracją podchodzą i pytają o cel wizyty. Kiedy słyszą słowo "prasa", robią się sztywni, po czym pilnie spisują dane paszportowe. - Musimy uważać, bo szefostwo ostrzegło nas, że przy okazji blokady mogą pojawić się tu prowokatorzy – mówią.

Armia traktuje możliwość prowokacji bardzo poważnie. Po prowadzącej do granicy drodze raz po raz przemykają wojskowe terenówki. W Czonharze plotkują, że ściągnięto tu dodatkowe oddziały wojska. Wieść gminna niesie, że po stronie rosyjskiej od kilku dni dyżurują oddziały tzw. krymskiej Samoobrony. Ukraińcy obawiają się, by nie ruszyły one w ich kierunku.

"Poczekamy, zobaczymy"

Linia podziału, która przebiega przez Przesmyk Czonharski, jest także linią blokady informacyjnej. Mieszkańcy kontynentalnej Ukrainy nie wiedzą, czy na Krymie odczuwalne są już skutki zakazu wjazdu ciężarówek z zaopatrzeniem. Krymskie władze okupacyjne zapewniają za pośrednictwem swoich mediów, że problemów z żywnością nie ma, gdyż płynie ona z Rosji.

- Poczekamy, zobaczymy. Myślę, że w ciągu dwóch tygodni Krym się obudzi i zatęskni za ukraińską śmietaną i serami – przekonuje człowiek w kominiarce, który lustruje przejeżdżające między betonowymi blokami pojazdy.

Uczestnicy blokady Krymu nie muszą zabiegać o sympatię miejscowych, jednak wieczorem urządzają w Czonharze koncert. Zbudowali przy drodze scenę, na której występują gwiazdy tatarskiej estrady. Przyglądają się temu wiejskie kobiety i ogorzali od południowego słońca mężczyźni.

- Takiej rozrywki nie mieliśmy tu nigdy. My na polityce się nie znamy, ale jesteśmy po stronie Tatarów. Kto to widział, żeby w Czonharze była granica? Jaka granica, skoro Krym, od kiedy pamiętam, był Ukrainą i zawsze mogliśmy tam jeździć? – oburza się pani Zina w jasnej chustce na głowie.

- Spokojnie, drogie panie. Jeszcze tam pojedziemy i będzie to wcześniej, niż wszystkim nam się wydaje – uspokaja Osman i ponownie spogląda w stronę utraconej ojczyzny. - Jeszcze tam wrócimy – powtarza.

Z Czonharu na granicy z Krymem Jarosław Junko

PAP/iz

Zobacz więcej na temat: Krym Rosja tatar Ukraina
Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

Kreml zapewnia: sytuacja krymskich Tatarów jest coraz lepsza

Ostatnia aktualizacja: 04.04.2015 15:42
- Rosja rozwiązała już wszystkie trapiące ich problemy - zapewnił szef rosyjskiego MSZ Siergiej Ławrow. W piątek szef tureckiego MSZ Mevlut Cavusoglu stwierdził, że sytuacja na Krymie jest "nie do zaakceptowania".
rozwiń zwiń