X
Szanowny Użytkowniku
25 maja 2018 roku zaczęło obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r (RODO). Zachęcamy do zapoznania się z informacjami dotyczącymi przetwarzania danych osobowych w Portalu PolskieRadio.pl
1.Administratorem Danych jest Polskie Radio S.A. z siedzibą w Warszawie, al. Niepodległości 77/85, 00-977 Warszawa.
2.W sprawach związanych z Pani/a danymi należy kontaktować się z Inspektorem Ochrony Danych, e-mail: iod@polskieradio.pl, tel. 22 645 34 03.
3.Dane osobowe będą przetwarzane w celach marketingowych na podstawie zgody.
4.Dane osobowe mogą być udostępniane wyłącznie w celu prawidłowej realizacji usług określonych w polityce prywatności.
5.Dane osobowe nie będą przekazywane poza Europejski Obszar Gospodarczy lub do organizacji międzynarodowej.
6.Dane osobowe będą przechowywane przez okres 5 lat od dezaktywacji konta, zgodnie z przepisami prawa.
7.Ma Pan/i prawo dostępu do swoich danych osobowych, ich poprawiania, przeniesienia, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania.
8.Ma Pan/i prawo do wniesienia sprzeciwu wobec dalszego przetwarzania, a w przypadku wyrażenia zgody na przetwarzanie danych osobowych do jej wycofania. Skorzystanie z prawa do cofnięcia zgody nie ma wpływu na przetwarzanie, które miało miejsce do momentu wycofania zgody.
9.Przysługuje Pani/u prawo wniesienia skargi do organu nadzorczego.
10.Polskie Radio S.A. informuje, że w trakcie przetwarzania danych osobowych nie są podejmowane zautomatyzowane decyzje oraz nie jest stosowane profilowanie.
Więcej informacji na ten temat znajdziesz na stronach dane osobowe oraz polityka prywatności
Rozumiem
more_horiz
Wiadomości

"Wybory” do Dumy. Iwona Wiśniewska (OSW): tzw. mądre głosowanie Nawalnego może napsuć Kremlowi wiele krwi

Ostatnia aktualizacja: 18.09.2021 21:00
- Władza ma wszelkie instrumenty, by sfałszować wyniki głosowania do Dumy i wdraża je regularnie. Jednak nasilające się niezadowolenie społeczne z obecnej sytuacji społeczno-ekonomicznej w Rosji, osłabia poparcie dla elity rządzącej i partii władzy – powiedziała portalowi PolskieRadio24.pl Iwona Wiśniewska z Ośrodka Studiów Wschodnich.
Aleksiej Nawalny podczas przesłuchania w sądzie 20 lutego br,
Aleksiej Nawalny podczas przesłuchania w sądzie 20 lutego br,Foto: PAP/screen grab/Moscow City Court Press Office/ITAR-TASS

pap_20170920_2YS (1).jpg
Zapad-2021. Ekspert OSW Andrzej Wilk: armia Rosji ćwiczy przygotowanie do wojny i zadania sił okupacyjnych

- Mimo iż możliwości niezależnej opozycji w zakresie dotarcia ze swoimi postulatami do wyborców są systematycznie ograniczane przez Kreml, to jednak w kręgach władzy widać sporą dozę nerwowości w związku z wyborami. Kreml szczególnie obawiał się aktywności swojego głównego opozycjonisty Aleksieja Nawalnego, dlatego też w pełni zablokował  struktury z nim związane, a jego samego od stycznia br. przetrzymuje w więzieniu. Mimo to Kreml niepokoi flagowy projekt Nawalnego, tzw. mądre głosowanie, które zaleca głosowanie w okręgach jednomandatowych na najsilniejszych, kontrkandydatów partii władzy. Nawalniści sporządzili w tym celu specjalne listy, które rozpowszechniane są przez Internet z wykorzystaniem aplikacji. To może przysporzyć Jednej Rosji wiele kłopotów, napsuć jej krwi – mówi portalowi PolskieRadio24.pl Iwona Wiśniewska z Ośrodka Studiów Wschodnich.

Iwona Wiśniewska (OSW) przypomina w rozmowie z portalem PolskieRadio24.pl, że procesu wyłaniania kandydatów do Dumy w Rosji nie można nazywać wyborami. Władze na Kremlu od długiego czasu dbają o to, by uniemożliwić dostęp do nich realnej opozycji. Kontrkandydaci są zamykani w więzieniach, niedopuszczani do rejestracji w wyborach, wytaczane są im procesy karne, blokuje się niezależne strony, zamyka niezależne organizacje. Ponadto w ramach kampanii wyborczej konwencjonalne środki masowego przekazu zdominowali kandydaci partii władzy. Jedynie w Internecie zachowany został pluralizm. Do teog przed wyborami powołano kilka zupełnie nowych partii sankcjonowanych przez władze, które, jak zaznacza nasza rozmówczyni, najprawdopodobniej nie przekroczą 5% progu wyborczego i nie wejdą do parlamentu, jednak większość głosów oddanych na nie trafi do partii, która otrzyma najwięcej głosów, czyli do Jednej Rosji.  A fałszerstwa mają miejsce podczas głosowania, które w tym roku trwa trzy dni, a także podczas liczenia głosów.

pap_20170920_06L (1).jpg
Łotewski ekspert Olevs Nikers: Zapad-21 powinien martwić głównie Ukrainę, region powinien odpowiedzieć manewrami

Opozycja się nie poddaje

Jak przypomina nasza rozmówczyni, władze przygotowywały się do tych wyborów od dawna, niemalże wyczyściły sobie przedpole, zgromadziły wszystkie niezbędne instrumenty pozwalające na osiągnięcie wyniku wyborczego zadawalającego Kreml, ograniczyły dostęp obserwatorów do procesu, zneutralizowały opozycję.  Jednak nasilając represje i nie mając atrakcyjnej oferty dla społeczeństwa Kreml wzmaga jedynie niezadowolenie obywateli i skłania ich do zademonstrowania tego niezadowolenia w czasie wyborów.

Iwona Wiśniewska zauważa, że przede wszystkim obserwujemy wysokie zainteresowanie obywateli bezpośrednią obserwacją wyborów. Dodaje, że organizacja Gołos, która bada proces wyborczy w Rosji i przygotowuje obserwatorów, poinformowała pod koniec zeszłego tygodnia, że zainteresowanie Rosjan obserwacją wyborów jest porównywalne z 2011 rokiem, kiedy ferment wśród rosyjskiego społeczeństwa dynamicznie wzrósł po tym, jak Putin zadeklarował powrót na stanowisko prezydenta. Rośnie też zainteresowanie mądrym głosowaniem. Widzimy przy tym, z jaką determinacją władze usiłują zablokować Rosjanom dostęp do informacji o tym instrumencie. Ekspertka przypomina, że w piątek , w pierwszy dzień głosowania, Kreml zmusił do usunięcia tej aplikacji ze swoich sklepów także Apple Store i Google Play.  Jednocześnie prokremlowskie portale utworzyły alternatywną aplikację "mądrego głosowania".

pap_20170914_27D (1).jpg
Zapad-2021. Maksym Khyłko: Rosja współodpowiada za operację na granicy, możliwe są zbrojne prowokacje

- Świadoma część społeczeństwa jest jednak w stanie uzyskać te informacje. Wiele osób wie, jak obchodzić blokady stron internetowych. Jednak niewątpliwie opozycji trudniej będzie dotrzeć ze swoim przekazem do osób, które nie interesują się polityką – mówi portalowi PolskieRadio24.pl Iwona Wiśniewska. Wyjaśnia że celem mądrego głosowania jest wzmocnienie najsilniejszego z tych kandydatów, który nie należy do Jednej Rosji. Zazwyczaj są to osoby z sankcjonowanej parlamentarnej opozycji, czyli partii komunistycznej lub partii Władimira Żyrinowskiego od lat współpracujących z Kremlem. Zauważa, ze zdaniem nawalnistów jest to głosowanie na mniejsze zło, a udowadniają oni przy tym, że wybór kandydata  spośród parlamentarnej opozycji może przynieść korzyści, czego świadectwem jest Chabarowsk. Nasza rozmówczyni przypomina, że region wybrał na swego gubernatora bowiem Siergieja Furgała z partii Władimira Żyrinowskiego, LDPR. Kreml obawiając się jednak rosnącej popularności polityka zdecydował się na jego usunięcie i wtrącenie do więzienia, co poskutkowało wielomiesięcznymi protestami społecznymi.

- Celem mądrego głosowania jest przeforsowanie jak największej liczby deputowanych spoza partii władzy, w tym niezależnych, w okręgach jednomandatowych - zaznacza nasza rozmówczyni.  Z list partyjnych namawiają opozycjoniści natomiast na głosowanie na opozycję parlamentarną i niemarnowanie swoich głosów na nowoutworzone partie. Nasza rozmówczyni przypomina, że w dniach 19 września odbędą się w wielu regionach Rosji  także wybory na gubernatorów (np. w Chabarowsku) oraz rad miejskich i dzielnicowych. Dodaje, że mądre głosowanie upatruje swoje szanse zwłaszcza w wyborach regionalnych i w oddolnej pracy z obywatelami i ich bezpośrednimi problemami. 

Determinacja Kremla

Jak przypomina Iwona Wiśniewska (OSW), politechnolodzy Kremla uciekają się do starych sprawdzonych metod wyborczych, w tym podstawiania sobowtórów na listach kandydatów. - Znaleziono nawet dwóch sobowtórów Borysa Wiszniewskiego, kandydata Jabłoka do Dumy miejskiej w Petersburgu. Wiszniewski występuje na listach w trzech postaciach. Jego "sobowtóry” są obecnie dość do niego podobne, specjalnie zmieniły fryzury i zapuściły brody, a przed wyborami zmieniły nazwisko – opowiada nasza rozmówczyni. Co ciekawe ta operacja okazała się doskonałą promocją "oryginalnego” Wiszniewskiego, jego rozpoznawalność i popularność wzrosła.   

- Faktem jest duże niezadowolenie społeczne z polityki Kremla. Ono niekoniecznie musi się przełożyć na wyniki w tych wyborach. Jednak istnieje ono na wielu poziomach. Stopa życiowa się pogarsza, ludzie są zmęczeni tymi samymi politykami od lat. Nowe pokolenie nie ma szans na realizowanie swoich ambicji i potrzeb – zaznacza. Dodaje, że nie wiadomo, czy te nastroje społeczne znajdą ujście w tegorocznych wyborach.

Więcej w rozmowie.

E-1tQzSX0AAU8EK.jpg
Operacja "Śluza". Alaksandr Azarau: ujęto grupę przerzucającą migrantów. Okazało się, że to specnaz, sprawę przejęło KGB

PolskieRadio24.pl: Co przede wszystkim trzeba wiedzieć o tegorocznych tzw. wyborach do Dumy?

Iwona Wiśniewska (Ośrodek Studiów Wschodnich):  Przede wszystkim tego wydarzenia nie można nazywać wyborami. Władza zadbała o to, żeby to wydarzenie miało jak najmniej wspólnego z demokracją.  Ów plebiscyt nie ma charakteru demokratycznego, nie można go porównywać z wyborami, które mają miejsce w państwach demokratycznych.  "Wybory” to umowna nazwa, którą czasem stosujemy, bo tak jest najprościej.

W jaki sposób rosyjska władza sprawiła, że w Rosji nie można mówić o prawdziwych wyborach?

Kwestia "wyborów” w Rosji i tworzenia z nich plebiscytu to oczywiście nie jest nowość. Z każdymi wyborami ten proces się pogłębiał. Obserwujemy to od lat, nie tylko w Rosji Władimira Putina, dotyczy to już czasów Borysa Jelcyna, jego reelekcji. 

Fałszowanie wyborów zaczyna się już w kampanii wyborczej. Podczas głosowania, a potem zliczania głosów, widzimy kolejne etapy falsyfikacji.

Przebieg kampanii wyborczej, tryb rejestrowania albo nierejestrowania kandydatów, ma zapewnić władzy określony wynik. Pożądanym rezultatem byłaby większość konstytucyjna Jednej Rosji, 300 deputowanych w 450-osobowej Dumie. Jednak jak słyszymy z około kremlowskich źródeł, 270 miejsc w parlamencie jest rezultatem do zaaprobowania, nie mniej niż 40% głosów oddanych na listy partyjne. To oznacza, że Kreml obniżył swoje oczekiwania, bo niedawno mowa była o minimalnym 50% progu. Oczywiście wynik ten partia władzy zamierza podreperować dzięki okręgom jednomandatowym, w których wybieranych jest połowa deputowanych Dumy, a w przyszłości także dzięki przeciągnięciu części parlamentarzystów opozycji parlamentarnej do swoich szeregów. 

Sondaże w Rosji nie są miarodajne. Jednak nawet wedle zestawień udostępnianych przez ośrodki okołorządowe, Jedna Rosja nie uzyska większości konstytucyjnej. Oficjalne sondaże przypisują jej poparcie poniżej 30 procent. Notowania Jednej Rosji spadają, to stały trend. Kreml musi się zatem mocno postarać, by w tych tzw. wyborach różnymi sposobami uzyskać większość.

zapad pap 1200 .jpg
Nerijus Maliukevičius: przez Zapad Putin sygnalizuje, że będzie bronił swych interesów na Białorusi za wszelką cenę

Kreml starał się przede wszystkim uniemożliwić konkurencji udział w wyborach.

Od miesięcy prowadzone są działania, takie jak uwięzienie Aleksieja Nawalnego i innych opozycjonistów, wytaczanie im procesów, niszczenie struktur niezależnej opozycji, przede wszystkim związanych z Nawalnym, ale nie tylko, zarzucanie zwolennikom Nawalnego ekstremizmu, nierejestrowanie kandydatów, zakazywanie działalności rożnym organizacjom, blokowanie stron internetowych.

Władze starały się sprawić, by Nawalny i związane z nim osoby, a przede wszystkim publikowane przez nich śledztwa korupcyjne zniknęły z Internetu. Przed wyborami ataki nasiliły się zwłaszcza na projekt Nawalnego "mądre głosowanie”. Polega on przede wszystkim na namawianiu wyborców by wzięli udział w głosowaniu i sami zdecydowali o tym kto powinien trafić do Dumy Państwowej czy władz regionalnych i nie ułatwiali Kremlowi sfałszowania ich głosów. Osoby gotowe pójść na wybory namawiane są do głosowania na najsilniejszych kontrkandydatów Jednej Rosji, także w okręgach jednomandatowych. Osoby związane z Nawalnym zaprezentowały tuż przed wyborami listy osób, które ich zdaniem mają największe szanse zagrozić przedstawicielom partii władzy.

Nie chodzi niestety o to, by wyborcy głosowali na najbardziej pożądanych przez nich polityków, bo takich w tych wyborach nie ma na listach, lecz na kandydatów będących mniejszym złem. Większość osób zaproponowanych przez nawalnistów związana jest, z partią komunistyczną (Komunistyczną Partią Federacji Rosyjskiej) lub partią Władimira Żyrinowskiego (Liberalno-Demokratyczną Partią Rosji). To oczywiście partie sankcjonowane od lat przez Kreml, od lat współpracujące z władzą. Czym słabszy wynik Jednej Rosji, tym większe napięcie w elicie władzy, rosnące targi i kruszenie systemu.

Taka taktyka może przynieść pewne efekty. Pokazał to przykład Chabarowska, gdzie usunięcie gubernatora Siergieja Furgała (LDPR), który nie pochodził z Jednej Rosji, wywołało duże protesty. Był on zagrożeniem dla władzy, nie z racji tego, że był w opozycji. Podjął kilka popularnych prospołecznych decyzji, zyskał popularność. Stąd konkurował z partią władzy. Jego partia wygrała następnie w wyborach do Dumy regionalnej, co było nie do zaakceptowania dla Kremla.

Czy mądre głosowanie stanowi zagrożenie dla władzy?

Tzw. mądre głosowanie nie polega oczywiście na wybieraniu opozycji, osób, które chcą coś zmienić.

Bo takie osoby przeważnie nie są dopuszczane do władzy w Rosji.

W ramach tzw. mądrego głosowania wybierane są osoby, które współpracują z władzami. Środowiska Nawalnego mają jednak nadzieję, że te osoby osłabią władzę Jednej Rosji.

Zatem mimo tego, że Kreml zrobił bardzo dużo, by zablokować rzeczywistą opozycję, będzie musiał się bardzo natrudzić, żeby uzyskać pożądany wynik Jednej Rosji. Przy tym nie może przesadzić, zwłaszcza w regionalnych wyborach, aby jeszcze bardziej nie podburzać niezadowolenia społecznego.

Tak będzie m.in. w Chabarowsku, gdzie Kreml forsuje na miejsce Furgała swojego kandydata także z LDPR przysłanego z Moskwy, którego lokalna społeczność nie zaakceptowała.  Kluczem dla opozycji jest doprowadzenie do drugiej tury w tych wyborach, tak aby zmobilizować lokalną społeczność do głosowania na kontrkandydata. 

W tych wyborach, mimo starań władz, opozycja ma szanse na swoje małe sukcesy. Polegałyby one na tym, by popsuć szyki Jednej Rosji. Intryga wciąż jest w toku, dlatego te wybory są tak ciekawe.

Co można powiedzieć o frekwencji?

Wiele zależy od frekwencji. Przedwyborcze prognozy porkremlowskich sondażowni (Centrum Lewady najważniejszy niezależny ośrodek opinii publicznej został uznany przez władzę za agenta zagranicznego i nie ma prawa publikować sondaży okołowyborczych) mówią o frekwencji na podobnym poziomie jak w 2016 r. ok. 47-51 %. Znacznie poniżej 2011 r. kiedy na wybory poszło ponad 60% wyborców.  

A w tym roku głosowanie będzie dłuższe.

Głosowanie w tym roku trwa trzy dni. To oznacza, że władza ma ogromne możliwości, by dopuścić się fałszerstw, zwłaszcza nocą, gdy urny czekają na otwarcie punktów wyborczych. Do tego w siedmiu rosyjskich okręgach możliwe jest głosowanie elektroniczne. Sceptycyzm Rosjan wobec tego rozwiązania jest duży, opozycja namawia, by przychodzić do lokali wyborczych osobiście.

Opozycja podkreśla, że w systemie elektronicznym możliwość fałszerstw będzie ogromna.

Tymczasem władze zmuszają rzesze osób z sektora budżetowego, by rejestrowały się w systemie elektronicznym. Będą one się obawiały, że informacje na temat tego na kogo głosują, będzie można sprawdzić, stąd pewnie wiele będzie głosowało na kandydatów władzy.

Mimo wszystko system mądrego głosowania może okazać się sporym problemem dla władz? To rzeczywiste zagrożenie?

Widzimy, z jaką determinacją władze usiłuje zablokować Rosjanom dostęp do informacji o mądrym głosowaniu. Aplikacje z informacjami o wskazywanych przez środowisko są blokowane, zapewne przez operatorów na zlecenie władzy.

Świadoma część społeczeństwa jest w stanie uzyskać te informacje. Wiele osób wie, jak obchodzić blokady stron internetowych. Trudniej będzie dotrzeć do osób, które nie interesują się polityką.

Trzeba przy tym pamiętać, że w rosyjskiej opozycji i społeczeństwie nie ma jedności co do najlepszej strategii na te wybory. Wiele osób nie jest w stanie przełamać się aby głosować na sankcjonowaną opozycję, zwłaszcza osoby, które już się skompromitowały, mówił o tym m.in. Michaił Chodorkowski. Wielu ma wątpliwości czy jest w ogóle sens iść na wybory. 

Oprócz represji, stosowanych od miesięcy, widzimy takie karkołomne zabiegi, jak wprowadzenie sobowtórów. To bardzo daje wiele do myślenia, że Kreml ma w swoim repertuarze też takie metody.

Znaleziono nawet dwóch sobowtórów Borysa Wiszniewskiego, kandydata Jabłoka w Petersburgu. Wiszniewski występuje na listach w trzech postaciach. Osoby te są dość do niego podobne, niedawno zmieniły swoje nazwisko na "Wiszniewski”.

Władza jednak strzeliła sobie tym razem w kolano. Wiszniewski zyskał dzięki tym zabiegom jeszcze większą popularność.

To oczywiście nie pierwszy raz, gdy władza wpadła na pomysł wykorzystania sobowtórów. Zazwyczaj ta praktyka nie przynosi jednak rezultatów.

Na okoliczność wyborów utworzone zostały też małe partie, sankcjonowane przez władze. Jedna dla miłośników ekologii, inna dla tych, dla których rodzina jest najważniejsza…

Małe partie to sposób na to, by odebrać głosy konkurencji Jednej Rosji i a na etapie przeliczania głosów na miejsca w parlamencie przysporzyć partii władzy dodatkowych deputowanych. Ludzie są zmęczeni tymi samymi twarzami od 20 czy 30 lat. Nowe partie koncesjonowane to sposób na rozładowanie napięcia społecznego.

Te małe partie mają małe szanse na przekroczenie 5-procentowego progu. Przy obecnym sposobie liczenia głosów, głosy na nich oddane przejmie w większości  partia, która uzyska ich najwięcej, czyli najpewniej Jedna Rosja.  To de facto sposób na poprawę wyniku Jednej Rosji. Tę technologię Kreml stosuje nie pierwszy raz, jest ona już dobrze sprawdzona.

Opozycja także ma świadomość tego, po co tworzone są małe, świeże partie. Środowiska Nawalnego w ramach mądrego głosowania promują określonych kandydatów w okręgach jednomandatowych, a jeśli chodzi o listy partyjne, to namawiają do głosowania na partie parlamentarne, na komunistów albo partię Żyrinowskiego.

Głosowanie na małe partie – to de facto głosowanie na Jedną Rosję. Środowiska Nawalnego przypominają wyborcom rosyjskim, po co te małe partie zostały stworzone.

Jeśli chodzi o tzw. debaty przedwyborcze w rosyjskiej telewizji  są w dużej mierze wyreżyserowane. A programy wyborcze mają się nijak co do tego, co potem będzie wdrażane. Przy tym debaty telewizyjne to sposób dotarcia do starszej części społeczeństwa, młodzi ludzie swoją wiedzę o życiu politycznym Rosji czerpią z Internetu i rzadko oglądają lub czytają publiczne media. 

Przy obecnym autorytarnym systemie władzy chodzi o miejsca w parlamencie, co  wiąże się z dużymi pieniędzmi. To kwestia dostępu do korupcji i podziału środków publicznych. To główny cel polityków Jednej Rosji. Jak dawno powiedziano w Rosji, parlament to nie jest miejsce do dyskusji. Nie jest to ciało, które wpływa na politykę Rosji. Polityka wewnętrzna i zewnętrzna Rosji jest kreowana na Kremlu, parlament w miarę potrzeb zatwierdza ustawy.

Niemniej jednak, jeśli zdarzy się kilku parlamentarzystów, nie do końca popierających linię Kremla, może to zakłócić stabilność procesów legislacyjnych. Mogą szerzyć wiedzę o patologiach w państwie, mając dostęp do publicznych mediów.  Umieszczenie w Dumie kandydatów spoza systemu ma na celu utrudnienie życia Jednej Rosji i Kremlowi. Tak jest na szczeblu federalnym.

Natomiast na szczeblu regionalnym opozycjoniści mają do wypełnienia o wiele ważniejsze role i to od lat widać. Tak jest na przykład radach miejskich czy dzielnicowych, np. w Moskwie. Obecność opozycji w radach dzielnicowych sprzyja edukacji społeczeństwa, walki z korupcją czy dbania o interesy obywateli. Ludzie uczą się, że mogą dochodzić swoich praw, mogą odwoływać się od decyzji władzy, a ta ma obowiązek odpowiadania na nich zażalenia.

A przypadek Chabarowska pokazuje, jak zaktywizowanie obywateli może wpłynąć na sytuację polityczną w regionie, a także w całej Rosji.

W teorii zatem, te wybory mogą przynieść pewne niespodzianki.

Władza chciała zniechęcić obywateli do wyborów, przekonując ich, że ich aktywność nic nie da. Tymczasem, przypomnijmy, wiele osób chce obserwować wybory. Przypomnę, że na wyborach w Rosji w tym roku nie będzie obserwatorów OBWE, gdyż Kreml pozwoli organizacji na przysłanie tylko 50 obserwatorów. OBWE zdecydowała, że taka liczba przedstawicieli OBWE nie jest w stanie obiektywnie ocenić przebieg wyborów i zrezygnowała z przysłania ich w ogóle.

Jak widać, Kreml starał się jak mógł, by zapewnić sobie pożądany rezultat, ale nic nie jest przesądzone. Władze zmuszają swój żelazny elektorat (emerytów, strefą budżetową, państwowe zakłady pracy) do wzięcia udziału w wyborach, przede wszystkim elektronicznie, zakładając, że w obawie przed utrata swojego miejsca pracy zagłosują oni zgodnie z oczekiwaniami władzy. Z perspektywy władzy pozostali wyborcy, zwłaszcza młodzi ludzie, najlepiej aby zostali w domu. 

Czy w tej kampanii w polityce Rosji pojawiły się jakieś nowe postaci?

W polityce regionalnej z pewnością tak. Na poziomie federalnym znanym kandydatom niesankcjonowanej opozycji w większości uniemożliwiono start w wyborach. W związku z tym ich miejsca zajęli mniej popularni politycy, zaczęli nabierać wagi politycznej. Wiele będzie zależało od tego, czy ci kandydaci dostaną się do rad regionalnych i będą mogli realizować swoje projekty.

W elicie rządzącej nowych twarzy także nie widać, jeśli pojawiają się to są to zazwyczaj dzieci urzędników lub polityków, przy tym angażują się one głównie w przedsięwzięcia biznesowe.

Co istotne, faktem jest duże niezadowolenie społeczne z polityki Kremla. Ono niekoniecznie musi się przełożyć na wyniki w tych wyborach. Jednak istnieje ono na wielu poziomach. Stopa życiowa się pogarsza, ludzie są zmęczeni tymi samymi politykami od lat. Nowe pokolenie ma zupełnie nowe ambicje i potrzeby.

***

 Z Iwoną Wiśniewską z Ośrodka Studiów Wschodnich rozmawiała Agnieszka Marcela Kamińska, PolskieRadio24.pl


Czytaj także

"Możliwe są incydenty zbrojne, strzelanina z udziałem migrantów". Ekspert OSW o planach Łukaszenki i Putina

Ostatnia aktualizacja: 03.09.2021 12:30
- Możliwe są incydenty zbrojne. Można sobie wyobrazić między innymi strzelaninę z wykorzystaniem obecności migrantów. Mieliśmy już do czynienia ze sfingowaniem zabójstwa Irakijczyka przy granicy z Litwą.  Nie będą to jednak zdarzenia tego rodzaju, że na przykład pułk lub brygada przekroczą granicę z Polską lub Litwą - powiedział portalowi PolskieRadio24.pl Kamil Kłysiński, ekspert Ośrodka Studiów Wschodnich, pytany o to, czy podczas ćwiczeń Zapad w okresie migracyjnych ataków hybrydowych ze wschodu, możliwe są prowokacje. W rozmowie także o zapowiadanej integracji Mińska i Moskwy oraz wspólnych akcjach białoruskich i rosyjskich służb.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Łotewski ekspert Olevs Nikers: to dobrze, że Polska buduje płot na granicy, Łotwa i Litwa idą tą samą drogą

Ostatnia aktualizacja: 06.09.2021 16:20
- Polska, Litwa i Łotwa powinny wzmocnić systemy ochrony granicy, tak by poprzez fizyczne oddziaływanie móc zablokować operacje Aleksandra Łukaszenki. Nasze państwa powinny współdziałać w niweczeniu skutków hybrydowego ataku reżimu w Mińsku – mówi portalowi PolskieRadio24.pl łotewski ekspert Olevs Nikers, dyrektor Baltic Security Foundation, ekspert Łotewskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Zapad 2021. Maksym Khyłko: Rosja współodpowiada za operację na granicy, możliwe są zbrojne prowokacje

Ostatnia aktualizacja: 06.09.2021 17:00
- Już od kilku miesięcy Mińsk testuje granice Polski i Litwy poprzez prowokacje, wykorzystując migrantów do prowadzenia wojny hybrydowej. W obecności wojsk rosyjskich na Białorusi takie incydenty mogą prowadzić do lokalnych starć, być może nawet z użyciem broni – ocenia w komentarzu dla portalu PolskieRadio24.pl dr Maksym Khyłko, dyrektor Programu Studiów nad Rosją i Białorusią w Radzie Polityki Zagranicznej "Ukraińska Pryzma". 
rozwiń zwiń

Czytaj także

Łotewski ekspert Olevs Nikers: Zapad 21 powinien martwić głównie Ukrainę, region powinien odpowiedzieć manewrami

Ostatnia aktualizacja: 09.09.2021 12:30
- Rosja i Białoruś poprzez ćwiczenia Zapad chcą przekazać, że powinniśmy się liczyć z ich siłą militarną w regionie. To niepokojące i wymaga reakcji – powiedział portalowi PolskieRadio24.pl łotewski ekspert Olevs Nikers, dyrektor Baltic Security Foundation, ekspert Łotewskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych. Dodał, że odpowiedzią powinny być ćwiczenia w regionie bałtyckim z udziałem innych państw NATO, a także zaangażowanie w budowanie bezpieczeństwa regionu Szwecji i Finlandii. Jak dodał, w obecnej sytuacji realne zagrożenie militarne dotyczy głównie Ukrainy.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Zapad-2021. Ekspert OSW Andrzej Wilk: armia Rosji ćwiczy przygotowanie do wojny i zadania sił okupacyjnych

Ostatnia aktualizacja: 10.09.2021 14:00
- Ważną nowością, obserwowaną od 2-3 lat w Rosji, jest ćwiczenie kwestii związanych z finansowaniem działań zbrojnych, funkcjonowania w oderwaniu od światowego obiegu pieniężnego, przynajmniej bezgotówkowego i to w różnych walutach, co wskazuje na cele okupacyjne - powiedział portalowi PolskieRadio24.pl Andrzej Wilk z Ośrodka Studiów Wschodnich, komentując ćwiczenia Zapad-2021. Ćwiczone jest funkcjonowanie danej strefy po przejściu oddziałów i w te działania angażowane jest już nie tylko wojsko - dodał.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Nerijus Maliukevičius: przez Zapad Putin sygnalizuje, że będzie bronił swych interesów na Białorusi za wszelką cenę

Ostatnia aktualizacja: 12.09.2021 21:30
- Oprócz manewrów wojskowych bardzo ważną częścią ćwiczeń Zapad 2021 jest informacyjne odstraszanie. Putin wysyła komunikat, że będzie bronił rosyjskich interesów na Białorusi przed "agresją Zachodu" i zapewne ma na myśli także działania niemilitarne - powiedział portalowi PolskieRadio24.pl Nerijus Maliukevičius z Uniwersytetu w Wilnie.
rozwiń zwiń