X
Szanowny Użytkowniku
25 maja 2018 roku zaczęło obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r (RODO). Zachęcamy do zapoznania się z informacjami dotyczącymi przetwarzania danych osobowych w Portalu PolskieRadio.pl
1.Administratorem Danych jest Polskie Radio S.A. z siedzibą w Warszawie, al. Niepodległości 77/85, 00-977 Warszawa.
2.W sprawach związanych z Pani/a danymi należy kontaktować się z Inspektorem Ochrony Danych, e-mail: iod@polskieradio.pl, tel. 22 645 34 03.
3.Dane osobowe będą przetwarzane w celach marketingowych na podstawie zgody.
4.Dane osobowe mogą być udostępniane wyłącznie w celu prawidłowej realizacji usług określonych w polityce prywatności.
5.Dane osobowe nie będą przekazywane poza Europejski Obszar Gospodarczy lub do organizacji międzynarodowej.
6.Dane osobowe będą przechowywane przez okres 5 lat od dezaktywacji konta, zgodnie z przepisami prawa.
7.Ma Pan/i prawo dostępu do swoich danych osobowych, ich poprawiania, przeniesienia, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania.
8.Ma Pan/i prawo do wniesienia sprzeciwu wobec dalszego przetwarzania, a w przypadku wyrażenia zgody na przetwarzanie danych osobowych do jej wycofania. Skorzystanie z prawa do cofnięcia zgody nie ma wpływu na przetwarzanie, które miało miejsce do momentu wycofania zgody.
9.Przysługuje Pani/u prawo wniesienia skargi do organu nadzorczego.
10.Polskie Radio S.A. informuje, że w trakcie przetwarzania danych osobowych nie są podejmowane zautomatyzowane decyzje oraz nie jest stosowane profilowanie.
Więcej informacji na ten temat znajdziesz na stronach dane osobowe oraz polityka prywatności
Rozumiem
more_horiz
Wiadomości

Polak zaatakowany w Tbilisi. "Napastnik po prostu podszedł i zaczął zadawać ciosy nożem"

Ostatnia aktualizacja: 14.07.2021 09:09
 - Napastnik po prostu wyłonił się zza moich pleców i zaczął zadawać ciosy nożem - mówi Jacek Kolankiewicz, który 5 lipca został zaatakowany w Tbilisi. Jak wyjaśnia, dopiero w szpitalu dowiedział się o zamieszkach w Gruzji z powodu parady równości i napiętej sytuacji w kraju.
Policja w Tbilisi. Zdjęcie ilustracyjne
Policja w Tbilisi. Zdjęcie ilustracyjneFoto: Davit Kachkachishvili / Anadolu Agency/ABACAPRESS.CO

CZYTAJ RÓWNIEŻ
pap tibilisi gruzja zamieszki 1200.jpg
Polak zaatakowany w Gruzji. Wiceszef MSZ: jego życiu nie zagraża niebezpieczeństwo

- Cztery dni temu zostałem wypisany ze szpitala, jutro znowu jadę na badania kontrolne. Władze Gruzji zaoferowały mi pobyt w hotelu, a potem jeszcze kilkudniowy wypoczynek poza Tbilisi – mówi Kolankiewicz, który jest podróżnikiem i wideoblogerem, autorem bloga "Wyprawy Kojota".

Czytaj także:

Kolankiewicz z powodu odniesionych obrażeń ma problemy z oddychaniem, nie może podnosić ciężarów, nawet plecaka, w związku z czym musiał zmienić swoje plany i zamiast zaplanowanej kilkumiesięcznej podróży czeka go powrót do Polski i rekonwalescencja. Napastnik zadał mu kilka ciosów w klatkę piersiową i w głowę.

- W Tbilisi byłem, można powiedzieć, przejazdem. Zjadłem śniadanie i po prostu szedłem ulicą. Nagle z lewej strony pojawił się ten człowiek i zaczął zadawać mi ciosy nożem – opowiada. Jak mówi, napastnik trzymał nóż w lewej ręce, co być może uratowało mu życie.

- Próbowałem się bronić statywem od kamery GoPro, częściowo uderzenia osłabił plecak – dodaje. Napastnika obezwładnili przechodnie, przyjechała karetka. Kolankiewicz, jak sam opowiada, "wjechał prosto na stół operacyjny".

- Dzisiaj staram się o tym luźno opowiadać, ale to było straszne. Wkładali mi jakiś dren, część manipulacji chyba była "na żywo" ze względu na pilność sytuacji – mówi. O chirurgu Szałwie Dżuaszwili, który przeprowadził operację, mówi w superlatywach.

- Po operacji codziennie przychodził i sprawdzał, czy wszystko jest w porządku. Teraz też do mnie dzwoni. Gdy już zebrałem się na tyle, żeby zacząć mu dziękować, on nagle przynosi mi wino. To jak ja mam jemu podziękować?– mówi Kolankiewicz.

Protesty w Gruzji

Do ataku doszło 5 lipca. Tego dnia w Gruzji doszło do ulicznych starć, które wywołali agresywnie nastawieni przeciwnicy zaplanowanej na ten dzień, ale ostatecznie odwołanej, parady równości osób LGTBQ. Atakowani byli aktywiści, raniono 53 dziennikarzy. Jeden z nich – ciężko pobity Lekso (Aleksander) Laszkarawa – kilka dni po wyjściu ze szpitala zmarł, co stało się przyczyną kolejnych, trwających do dziś protestów w Gruzji.

- Ja o tej napiętej sytuacji nic nie wiedziałem, bo właściwie to wybierałem się do Dawit Garedża, monastyrów w Kachetii, i w Tbilisi miałem po prostu wsiąść do minibusa. Gdybym wiedział, że w mieście jest zadyma, to po prostu bym tam nie pojechał- mówi.

Atak na Polaka w mediach powiązano z zamieszkami w stolicy – tego dnia szczególnie zagrożone były osoby, które wyglądały "nietypowo". Kolankiewicz ma długie włosy, kolczyki w uchu. Aktywiści z marszu równości podali w mediach społecznościowych, że to właśnie z tego powodu został zaatakowany. To mogła być prawda, lecz Polak znajdował się dość daleko od miejsca, w którym zebrała się demonstracja. Policja podała, że napastnik "ma problemy psychiczne".

Atak z dala od miejsca demonstracji

- To była zwykła ulica – stragany, sklep, apteka, trochę ludzi dookoła. Być może rzeczywiście skojarzyłem mu się ze "zgniłym Zachodem", ale to mógł też być przypadek – dodaje podróżnik i zaznacza, że nie chciałby, by przylgnęła do niego "jakaś łatka". Stał się rozpoznawalny, ale to "nie jest taka popularność, jakiej by chciał".

- Podchodzą do mnie zwykli ludzie i przepraszają. Piszą do mnie Gruzini z Polski i też przepraszają. Za co? To nie jest ich wina. Oni mi mówią, że Gruzja nie jest taka, ale przecież ja to wiem – przekonuje. - Jeden człowiek nie może rzutować na całą rzeczywistość - mówi.

Władze Gruzji poświęciły mu sporo uwagi – do szpitala przyjeżdżali przedstawiciele rządu, zaoferowano mu wypoczynek na koszt państwa. Gruzja żyje z turystyki i ostatnia rzecz, której potrzebuje, to wieść, że turyści są tam zagrożeni.

Sam Kolankiewicz przyznaje, że "czuje się trochę niezręcznie". - Jestem wdzięczny za wszelką pomoc i nie trzeba mnie przekonywać o tym, że Gruzja to wspaniały kraj. Z drugiej strony rozumiem, że oni starają się, żebym nie miał złego zdania. Jestem tu od miesiąca, przyjechałem z namiotem, ale tylko dwa razu udało mi się go rozstawić, bo napotkani ludzie oferują mi nocleg i gościnę – wyjaśnia. - Pytam się faceta, gdzie mogę rozbić namiot, a on mnie prowadzi do domu. Mówi coś do żony po gruzińsku, podają obiad, wino”.

Jak mówi, ciągle szuka słów, by to wszystko opowiedzieć i podziękować, będzie to jeden z jego programów na YouTube.

Napięta sytuacja w Tbilisi

W Tbilisi tymczasem sytuacja od tygodnia jest bardzo napięta. We wtorek odbył się pogrzeb zmarłego operatora Laszkarawy, na którym zebrały się tłumy. Telewizja Pirweli, dla której pracował, w ramach protestu przeciw śmierci swego pracownika przerwała nadawanie. Przyłączyła się do niej część regionalnych kanałów telewizyjnych.

Aktywiści, politycy i media opozycyjne zarzucają władzom, że nie stanęły na wysokości zadania i nie zagwarantowały obywatelom prawa do swobodnego wyrażenia opinii, a mediom – do pracy, a także dały ciche przyzwolenie radykalnym siłom na przemoc na ulicach 5 lipca. Na nagraniach z tego dnia widać, że policja praktycznie nie reagowała na przemoc wobec dziennikarzy, wtargnięcie agresywnych ludzi do biur organizacji pozarządowych, zastraszanie ludzi na ulicy, dwukrotne spalenie flagi Unii Europejskiej. Pomimo masowych bójek pierwszego dnia zatrzymano mniej niż 10 osób.

11 lipca po śmierci dziennikarza w Tbilisi zebrał się spontaniczny wiec z żądaniem dymisji rządu, lecz premier Irakli Garibaszwili odpowiedział, że stoją za nim siły "antypaństwowe, antykościeln"  i były prezydent Micheil Saakaszwili.

Opozycja domaga się powołania komisji do zbadania wydarzeń z 5 lipca.

PAP//in./

Zobacz więcej na temat: Gruzja ŚWIAT Europa MSZ

Czytaj także

Atak na Polaka w Tbilisi. Wiceszef MSZ: gruzińskie władze robią wszystko, by to wyjaśnić

Ostatnia aktualizacja: 06.07.2021 16:48
- Nie uważamy, żeby wskazane było krytykowanie w tej sytuacji władz gruzińskich, gdy widać, że robią wszystko żeby wyjaśnić i ukarać sprawców tego ataku - stwierdził wiceszef MSZ Paweł Jabłoński.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Wilno: szefowie MSZ Polski, Litwy i Ukrainy oddali hołd powstańcom styczniowym

Ostatnia aktualizacja: 06.07.2021 23:30
Na placu Łukiskim w Wilnie ministrowie Zbigniew Rau, Gabrielius Landsbergis i Dmytro Kułeba złożyli wieńce przed krzyżem upamiętniającym egzekucje powstańców. To właśnie na Łukiszkach carskie władze straciły między innymi przywódców zrywu - Zygmunta Sierakowskiego i Konstantego Kalinowskiego.
rozwiń zwiń