X
Szanowny Użytkowniku
25 maja 2018 roku zaczęło obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r (RODO). Zachęcamy do zapoznania się z informacjami dotyczącymi przetwarzania danych osobowych w Portalu PolskieRadio.pl
1.Administratorem Danych jest Polskie Radio S.A. z siedzibą w Warszawie, al. Niepodległości 77/85, 00-977 Warszawa.
2.W sprawach związanych z Pani/a danymi należy kontaktować się z Inspektorem Ochrony Danych, e-mail: iod@polskieradio.pl, tel. 22 645 34 03.
3.Dane osobowe będą przetwarzane w celach marketingowych na podstawie zgody.
4.Dane osobowe mogą być udostępniane wyłącznie w celu prawidłowej realizacji usług określonych w polityce prywatności.
5.Dane osobowe nie będą przekazywane poza Europejski Obszar Gospodarczy lub do organizacji międzynarodowej.
6.Dane osobowe będą przechowywane przez okres 5 lat od dezaktywacji konta, zgodnie z przepisami prawa.
7.Ma Pan/i prawo dostępu do swoich danych osobowych, ich poprawiania, przeniesienia, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania.
8.Ma Pan/i prawo do wniesienia sprzeciwu wobec dalszego przetwarzania, a w przypadku wyrażenia zgody na przetwarzanie danych osobowych do jej wycofania. Skorzystanie z prawa do cofnięcia zgody nie ma wpływu na przetwarzanie, które miało miejsce do momentu wycofania zgody.
9.Przysługuje Pani/u prawo wniesienia skargi do organu nadzorczego.
10.Polskie Radio S.A. informuje, że w trakcie przetwarzania danych osobowych nie są podejmowane zautomatyzowane decyzje oraz nie jest stosowane profilowanie.
Więcej informacji na ten temat znajdziesz na stronach dane osobowe oraz polityka prywatności
Rozumiem
more_horiz
Wiadomości

Los rodzin ofiar Katynia. "Groby zesłańców kryje tajga, ci, którzy przetrwali, chcą dać świadectwo"

Ostatnia aktualizacja: 12.04.2021 20:00
- Członkowie deportowanych rodzin, którym udało się przeżyć i przemieścić do nowej Polski, przez długie lata w PRL zmuszeni byli do milczenia o swoich doświadczeniach i losie bliskich – podkreśla dr Ewa Kowalska (Biuro Poszukiwań i Identyfikacji IPN), opowiadając o losie rodzin katyńskich, skazywanych w latach 40. na deportację w głąb Związku Radzieckiego. Wiele osób nigdy nie powróciło do ojczyzny.
Polski Cmentarz Wojenny w Katyniu
Polski Cmentarz Wojenny w KatyniuFoto: PAP/Wojciech Pacewicz

1200_Katyń_PAP.png
"W archiwum FSB są pewne dokumenty ws. Katynia, z których nie zdjęto klauzuli tajności"

Dr Ewa Kowalska z Biura Poszukiwań i Identyfikacji IPN zauważa, że poprzez deportacje bliskich ofiar katyńskich rozbijano grupę "nosicieli pamięci" o zbrodni, przenoszono ich w głąb Rosji. - Deportowani mieli pracować w osiedlach specjalnych przez dziesięć lub dwadzieścia lat. Okres ten był proporcjonalny do możliwości przeżycia w warunkach pracy i bytu w miejscach, do których zostali skierowani. Do swoich domów już nie mieli powrócić – zauważa.

Dr Ewa Kowalska podkreśla, że groby deportowanych rozsiane są po całej Rosji, jak mówią ich rodziny: "groby ich bliskich pokrywa step lub tajga, porastają chwasty i drzewa".

Jak zaznacza, Stalin chciał oczyścić okupowane terytoria z "niepewnych elementów" i jednocześnie wykorzystywał deportowanych w niewolniczej pracy w wielu instytucjach państwa.

Jak podkreśla, obecnie ci, którzy przetrwali, czują zobowiązanie, by dać świadectwo w imieniu tych, którzy nie są w stanie tego uczynić. - Rodziny katyńskie nierzadko podkreślają, że historia narodu polskiego jest częścią trudnych doświadczeń obywateli sowieckiej Rosji, represje wobec obywateli polskich są częścią historii narodów zamieszkujących obszar byłego Związku Sowieckiego. Dawanie świadectwa jest dla nich powinnością zarówno wobec bliskich pogrzebanych na tamtej ziemi, jak też przedstawicieli obywateli Rosji, którzy mówić tak głośno nie mogą – zauważa.

katyń free cmentarz wojenny free 1200.jpg
Nikita Pietrow: Katyń to zbrodnia, ale wciąż nikt w Rosji nie nazywa Stalina i NKWD zbrodniarzami

Fale deportacji

Dr Kowalska zauważa, że ofiarami pierwszej fali deportacji jeszcze w lutym 1940 roku padli polscy osadnicy i leśnicy oraz ich rodziny. 

A w marcu po tzw. decyzji katyńskiej (5 marca) podjęto decyzję o deportacji rodzin jeńców. - 7 marca 1940 r., zgodnie z dyrektywą 892/B ludowego komisarza spraw wewnętrznych Ławrientija Berii, skierowaną do ludowych komisarzy USRS i BSRS, podjęto przygotowania do operacji wysiedleń rodzin osób przetrzymywanych w obozach specjalnych NKWD oraz więzieniach zachodnich obwodów Ukrainy i Białorusi. W celu sporządzenia list proskrypcyjnych rodzin, zastępca komisarza spraw wewnętrznych Wasilij Czernyszow delegował do obozów wysokiej rangi pracowników Zarządu Głównego ds. Jeńców Wojennych - wyjaśnia.

Na podstawie wypełnianych przez jeńców ankiet, kontroli adresów korespondencji, która była poddawana cenzurze oraz donosów agentów i przesłuchań uzupełniających, ustalono miejsca zamieszkania nie tylko żon i dzieci, ale też rodziców, braci i sióstr osób uwięzionych. Sporządzone spisy rodzin osób represjonowanych, stały się następnie podstawą do realizacji rozkazu przeprowadzenia w początkach kwietnia ich masowej deportacji, głównie na tereny Kazachstanu – zaznacza b. dyrektor Muzeum Katyńskiego. 

Część członków rodzin ofiar tzw. decyzji katyńskiej deportowano także w maju, czerwcu 1940 roku wraz z uchodźcami z Polski centralnej oraz w  czerwcu 1941 r., kiedy wywożono bliskich osób wcześniej aresztowanych członków "organizacji kontrrewolucyjnych" – dodaje.

Więcej o deportacjach, warunkach zsyłek, motywach i metodach działania władz sowieckich  - w treści wywiadu.

pap_20210221_0VI (1).jpg
B. ambasador Polski w Moskwie: brak wyroku ws. Katynia ma ogromne znaczenie moralne. Jest zbrodnia, a nie ma kary

PolskieRadio24.pl:Zbrodnia katyńska dotyczy tysięcy polskich wojskowych, funkcjonariuszy, cywilów zgładzonych w wyniku decyzji Biura Politycznego KC WKP(b) z 5 marca 1940 roku. Czy możemy powiedzieć o jej szerszym wymiarze, w jaki sposób tzw. decyzja katyńska miała wpływ na los rodzin ofiar?

Dr Ewa Kowalska (Biuro Poszukiwań i Identyfikacji IPN): Polska, zaatakowana we wrześniu 1939 roku przez sąsiadujące z nią mocarstwa ze wschodu i zachodu, przez kolejne lata zmagała się z ich imperialnymi dążeniami do jej podporządkowania.

Dominację i respektowanie nowego porządku przez społeczeństwo podbitych terenów, miała zapewnić realizacja polityki unicestwienia wiodących warstw państwa polskiego.

W praktyce realizacja jej zamierzeń oznaczała likwidację wszelkich przejawów niezależnego bytu narodowego, religijnego i kulturowego, eliminację ośrodków i osób, które ją tworzyły lub były zdolne stworzyć.

W sowieckiej Rosji spośród wielu regulacji prawnych odnoszących się do podbitego obszaru II RP, do znaczących decyzji, które wpłynęły na los tysięcy polskich obywateli, należy zaliczyć uchwałę podjętą 2 marca 1940 r.:  "O ochronie granicy państwowej w zachodnich obwodach USSR i BSSR".

"Zapewnienie bezpieczeństwa państwa" determinowało wszelkie inne rozstrzygnięcia, w tym m.in. podpisanie 5 marca 1940 r. tzw. decyzji katyńskiej oraz rozkazu 7 marca 1940 r. dotyczącego losów rodzin osób uwięzionych.

Dla Stalina nie liczył się dramatyczny los obywateli Rzeczypospolitej Polskiej uznanych za "niepewnych", lecz likwidacja "przyczółku imperializmu", rozciągającego się wzdłuż zachodnich granic ZSRS.

Symbolem sowieckiej polityki represyjnej wobec obywateli II RP, w tym zbrodni bez kary, stał się Katyń.

Należy podkreślić, iż rozstrzelanie ponad 22 tys. obywateli polskich w wyniku decyzji 5 marca 1940 r. nie ograniczało się tylko do strat ludzkich, lecz miało głębsze konsekwencje.

Zamordowani, w ponad 60 procentach rezerwiści, stanowili grupę nazwaną przez Floriana Znanieckiego "duchowymi ojcami narodu".

Byli nauczycielami, lekarzami, prawnikami, dziennikarzami, duchownymi, pisarzami, poetami, sportowcami, politykami, pracownikami wyższych uczelni, naukowcami o światowej sławie, działaczami społecznymi, ziemianami, inżynierami, kupcami, przedstawicielami ponad 40 profesji. Nigdy nie wydrukowano wyników badań prowadzonych przez wielu z nich, nie wydano książek o rozmaitej tematyce, nie wprowadzono wielu innowacji w rozmaitych dziedzinach, dzieci i młodzież zostały pozbawione ojców i nauczycieli będących niekłamanymi autorytetami.

Związek między decyzją o zamordowaniu jeńców i więźniów (5 marca 1940 r.) oraz przeprowadzenie deportacji ich bliskich (7 marca 1940 r.) wydaje się bezsprzeczny. Decyzje te, których celem było pozbycie się z obszaru Kresów Wschodnich II RP "niepewnych elementów", miały się przyczynić do zapewnienia bezpieczeństwa nowych granic, respektowania sowieckich dążeń na zajętych terenach i zarazem miały gwarantować ukrycie przed światem represji zastosowanych wobec polskich patriotów – i zagłady elit II RP. Poprzez deportacje rozbijano grupę "nosicieli pamięci" o Ofiarach, skoncentrowaną na stosunkowo małym terenie i rozpraszano ją na dużej powierzchni sowieckiej Rosji. Deportowani mieli pracować w osiedlach specjalnych przez dziesięć lub dwadzieścia lat. Okres ten był proporcjonalny do możliwości przeżycia w warunkach pracy i bytu w miejscach, do których zostali skierowani. Do swoich domów już nie mieli powrócić. W ich poprzednich miejscach zamieszkania natychmiast była osiedlana ludność przychylna systemowi komunistycznemu.

Czytaj także

Kogo skazywano na deportacje? Kiedy masowe przemieszczenia rodzin Ofiar miały miejsc?

Jako pierwsze, już w lutym 1940 r. przymusowo zostały przesiedlone rodziny osadników i leśników.

Najprawdopodobniej zostali oni uznani za element szczególnie patriotyczny, mogący stanowić zaplecze dla ewentualnego ruchu oporu.

Osadnicy to bliscy znienawidzonych przez bolszewików bojowników o niepodległość Polski, którzy za przelaną krew zostali nagrodzeni ziemią na kresach. Leśnicy natomiast w tamtych czasach posiadali przeszkolenia strzeleckie i wojskowe. Pełnili trudną służbę, będąc zarazem strażnikami i znienawidzonymi przez bandy rabusiów policjantami leśnymi, do tego ratownikami i zarządcami lasów w jednej osobie.

Zostali oni przesiedleni do obwodów: kirowskiego, permskiego, wołogodzkiego, archangielskiego, iwanowskiego, jarosławskiego, nowosybirskiego, swierdłowskiego i omskiego oraz do republiki autonomicznej Komi, krajów Krasnojarskiego i Ałtajskiego.

Po dotarciu do miejsc przeznaczenia odbierano im dokumenty, podlegali zaostrzonej dyscyplinie pracy. Bez zgody komendanta nie mieli prawa poruszać się poza osiedlem i miejscem pracy. Byli własnością NKWD, który wykorzystywał ich w realizacji rozmaitych potrzeb gospodarki kraju.

7 marca 1940 r., zgodnie z dyrektywą 892/B ludowego komisarza spraw wewnętrznych Ławrientija Berii, skierowaną do ludowych komisarzy USRS i BSRS, podjęto przygotowania do operacji wysiedleń rodzin osób przetrzymywanych w obozach specjalnych NKWD oraz więzieniach zachodnich obwodów Ukrainy i Białorusi. W celu sporządzenia list proskrypcyjnych rodzin, zastępca komisarza spraw wewnętrznych Wasilij Czernyszow delegował do obozów wysokiej rangi pracowników Zarządu Głównego ds. Jeńców Wojennych.

Na podstawie wypełnianych przez jeńców ankiet, kontroli adresów korespondencji, która była poddawana cenzurze oraz donosów agentów i przesłuchań uzupełniających, ustalono miejsca zamieszkania nie tylko żon i dzieci, ale też rodziców, braci i sióstr osób uwięzionych.

Sporządzone spisy rodzin osób represjonowanych, stały się następnie podstawą do realizacji rozkazu przeprowadzenia w początkach kwietnia ich masowej deportacji, głównie na tereny Kazachstanu.

Rodziny, które z rozmaitych powodów uniknęły wywózki w kwietniu, zostały deportowane w głąb Rosji w dwóch następnych falach masowych wywózek w maju i czerwcu 1940 r. podczas deportacji uchodźców z Polski centralnej oraz czerwcu 1941 r., kiedy wywożono bliskich osób wcześniej aresztowanych członków "organizacji kontrrewolucyjnych".

W wyniku realizacji decyzji podjętych przez władze sowieckie na wiosnę 1940 r. naród polski pozbawiono warstwy przywódczej mogącej dążyć do odrodzenia polskiej państwowości. Przez deportacje rodzin osób zamordowanych i jednoczesne zasiedlenie opustoszałych obszarów sowieckimi obywatelami przeprowadzono zmianę struktury etnicznej Kresów Wschodnich, de facto dokonano depolonizacji wschodnich obszarów II RP.

Czemu służyły przymusowe przemieszczenia? Jaki był los deportowanych rodzin?

Przymusowe przemieszczenia setek tysięcy obywateli polskich w głąb sowieckiej Rosji były zarazem działaniem prewencyjnym, jak i posunięciem ekonomicznym.

Przez wywózkę obywateli polskich władze sowieckie oczyszczały zajęte polskie Kresy Wschodnie z niepewnych elementów i urzeczywistniały plan ich wykorzystania w niewolniczej pracy w wielu instytucjach państwa.

Trzeba zaznaczyć, że podjęte działania represyjne były dla wyspecjalizowanego aparatu policyjno – administracyjnego jedynie serią przedsięwzięć -  zmierzających do wykonania rozmaitych planów. Podczas ich sumowania następowała "biurokratyzacja śmierci".

Poprzez ilościowe raportowanie o zgonach, zostały one odarte z ludzkiego dramatu i niejako odczłowieczone. Opracowywane przez funkcjonariuszy rozmaite, statystyczne raporty zbrodni stawały się równie moralnie neutralne, jak wskaźnik strat w produkcji czy handlu. Odarcie z ludzkiego dramatu zestawień statystycznych sporządzanych przez władze sowieckie rozmaitych szczebli, jednak nie umniejsza, lecz potęguje grozę tego, co przeżyte przez obywateli polskich.

Dla skazanych wejście w obozową czy zesłańczą rzeczywistość, rozpoczynało się z zatrzaśnięciem drzwi wagonów kolejowych. Liczby zmarłych w wagonach zmierzających do różnych miejsc przeznaczenia nikt dotąd dokładnie nie ustalił. Opublikowane podsumowania, sporządzone na podstawie dokumentów sowieckich, można traktować jedynie jako wyjściowe, których wyniki mogą tylko wzrosnąć. W czasie drogi umierały zwłaszcza dzieci do lat czterech oraz osoby chore i w jesieni wieku. Ich zamarznięte ciała zostawiano na całej długości trasy eszelonów.

Od czasu przybycia do przymusowego miejsca pobytu głód, ból, lęk i śmierć, towarzyszyły wywiezionym do końca ich dni na "nieludzkiej ziemi". Represjonowani na miarę swoich sił i umiejętności starali się jak najszybciej zorientować w narzuconych im warunkach, skorzystać z doświadczeń wcześniej przybyłych i nabyć nowe umiejętności, związane z najbardziej prymitywną codziennością, opanować język otoczenia i reguły w nim panujące.

Problem dostosowania się do warunków w jakich przyszło im walczyć o przetrwanie, zmagań z całym szeregiem szoków np.: klimatycznym, kulturowym, bytowym - trudno uogólniać.

Przystosowanie wymagało niejako balansowania między nieustanną groźbą śmierci fizycznej, a groźbą śmierci osobowości, degradacji moralnej na skutek walki o przeżycie.

Nie ulega wątpliwości, że najłatwiej byłoby przedstawić tamtą, okrutną rzeczywistość w jednolitych, czarnych barwach. Należy jednak zauważyć, iż rzeczywistość "innego świata" była niezwykle zróżnicowana. Sprostanie jej wyzwaniom było zależne od miejsca represjonowania, środowiska, charakterów ludzi, którzy znajdowali się w danym miejscu, czasu przybycia i długości okresu represjonowania oraz indywidualnych predyspozycji do przetrwania

Pragnienie przeżycia nakazywało podjęcie maksymalnego wysiłku, poszukania sposobu na przetrwanie. Podołanie wymogom pracy ponad siły oznaczało śmieć z wycieńczenia. Trzeba więc było poszukać sposobu na takie jej wykonywanie, aby minimalizować wysiłek. Jak piszą ci, którzy przeżyli, czasem zdarzały się nawet chwile poczucia bliskości z innymi, ludzkie odruchy otoczenia, a nawet chwile podziwu dla sposobów radzenia sobie w trudnych sytuacjach przez miejscową ludność.

W rzeczywistości "innego świata" mało było gestów życzliwości od obcych oraz chwil radości. Tą zapamiętaną przez wszystkich była wiadomość o zmianie sytuacji na arenie międzynarodowej, w wyniku której rzesza polskich "wrogów Kraju Rad", stała się sojusznikami.

To dzięki układowi Sikorski - Majski, zawartemu 30 lipca 1941 r. niektórzy bliscy Ofiar zbrodni katyńskiej mogli opuścić tereny Rosji sowieckiej wraz z wojskiem polskim pod dowództwem gen. Władysława Andersa. Wielu z nich przemieszczając się z północy na południe, umierało jednak z wycieńczenia po drodze. Ci, których siły wyczerpały się np. na barżach (stateczkach rzecznych), byli grzebani podczas postojów na zmiennych i bezimiennych łachach rzeki Amu–darii.

Próbując oszacować liczebność deportowanych przemieszczających się jesienią 1941 r., można stwierdzić, iż migracje objęły ponad 100 tys. osób.

Szacunek ten otrzymamy po zsumowaniu zesłańców: ewakuowanych wraz z armią pod dowództwem gen. Andersa (według danych sowieckich 119865 osób) oraz osiedlonych przez władze sowieckie w południowych regionach Kirgiskiej, Uzbeckiej i Kazachskiej SRS (134500), a następnie po odjęciu nie mniej niż 61 tys. Polaków skierowanych tam w eszelonach w latach 1940 – 1941 i około 77 tys. zwolnionych z więzień i łagrów. Należy zauważyć, iż śmiertelność wśród ludności cywilnej, skupionej wokół jednostek, była znacznie wyższa niż wśród wojska. Niektóre źródła podają, że w krajach Azji Środkowej zmarło ponad 10 tys. osób

Czy zmarli na terenie Rosji obywatele II RP zostali godnie pochowani? Czy ich miejsca pochówku są upamiętnione?

Znane nam i upamiętnione są główne miejsca pochówku tych, którzy zmarli po włączeniu w szeregi polskiego wojska. Znacznie mniej posiadamy informacji o śmiertelności ludności cywilnej, która osiedlona na terenach południowych republik ZSRS, umierała w wyniku chorób, wycieńczenia organizmu i głodu.

Ci, którym nie udało się opuścić obszar sowieckiej Rosji wraz z armią sformowaną przez gen. Andersa, musieli czekać na możliwość powrotu do Ojczyzny szlakiem armii pod dowództwem Zygmunta Berlinga.

Do dzisiaj świadectwem ich losu na "nieludzkiej ziemi" są szczątki bliskich pozostawione w wielu miejscach przymusowego pobytu.  Większość śladów po ich mogiłach zmarłych obywateli II RP zatarł czas.

Co oznaczał powrót deportowanych do Ojczyzny?

Członkowie deportowanych rodzin, którym udało się przeżyć i przemieścić do nowej Polski, zmuszeni byli do milczenia o swoich doświadczeniach i losie bliskich. Zwłaszcza rodziny Ofiar zbrodni katyńskiej przez długie lata pozbawiano nie tylko możliwości głośnego wyznania prawdy, ale też musiały się godzić się na publiczne zakłamywanie losów swoich i bliskich. Niektórzy naznaczeni po powrocie zarówno cierpieniem wewnętrznym, jak i fizycznym na skutek tego, czego doświadczyli w głębi Rosji, odchodzili na zawsze. Nikt ich zgonu nie uwzględnił w buchalterii zbrodni rozciągniętej w czasie. Pamięć jednak nie dała się zgładzić.

Dzisiaj można już mówić o sztafecie pokoleń w przekazie prawdy. Obecnie świadectwo zesłańców stoi w opozycji do uwag wielu osób entuzjazmujących się Rosją, którym się wydaje, że ją znają. Jak mówią: "My wiemy, gdyż poznaliśmy zakazaną dla świata zewnętrznego rzeczywistość. Nie mamy wątpliwości, że nie mieliśmy przeżyć, aby świadczyć o prawdzie. Tylko na skutek zmian na arenie międzynarodowej udało się nam opuścić sowiecką Rosję. My wiemy i dajemy świadectwo prawdy nie tylko o losie swoim, ale też Polaków deportowanych w latach 1937-1938 oraz innych obywateli sowieckiej Rosji, którzy nie mieli tak wiele szczęścia jak my. Obecnie miejsca pochówku naszych bliskich pokrywa step lub tajga, porastają chwasty i drzewa".

Nierzadko podkreślają, że historia narodu polskiego jest częścią trudnych doświadczeń obywateli sowieckiej Rosji, represje wobec obywateli polskich są częścią historii narodów zamieszkujących obszar byłego Związku Sowieckiego.

Dawanie świadectwa jest dla nich powinnością zarówno wobec bliskich pogrzebanych na tamtej ziemi, jak też przedstawicieli obywateli sowieckiej Rosji, którzy mówić tak głośno nie mogą.

***


Zebrała Agnieszka Marcela Kamińska, PolskieRadio24.pl


iv>

Czytaj także

Ważą się losy Mińska. Milinkiewicz: dla Kremla integracja z Białorusią to priorytet, brakuje ostrej reakcji Zachodu

Ostatnia aktualizacja: 22.02.2021 17:30
- Walka o niezależność Białorusi toczy się każdego dnia. Choć kampania integracyjna Kremla na co dzień nie rzuca się w oczy, to trzeba mieć świadomość, że Moskwa obecnie koncentruje swoją uwagę przede wszystkim na Białorusi. Dlaczego? Idea neoimperialna Kremla nie może być zrealizowana bez Białorusi, zwłaszcza po przegranej na Ukrainie - zauważa Aleksander Milinkiewicz, b. kandydat opozycji na prezydenta Białorusi, w rozmowie z portalem PolskieRadio24.pl.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Przyjaciel opowiada polityczną historię Niemcowa. "Nie można ściskać ręki Putina, bo będzie więcej mordów, otruć, ofiar"

Ostatnia aktualizacja: 27.02.2021 00:30
- Znakiem firmowym Władimira Putina są morderstwa jego głównych oponentów, polityków numer 2 w Rosji. Borys Niemcow był najsilniejszym politykiem w kraju po Putnie. Dziś jego miejsce zajął Aleksiej Nawalny – mówi Siergiej Aleksaszenko z Fundacji im. Borysa Niemcowa. B. wiceminister finansów Rosji opowiedział portalowi PolskieRadio24.pl o drodze politycznej Niemcowa, z którym latami współpracował  – od 30-letniego gubernatora, możliwego następcy Jelcyna, po krótki epizod współpracy w sojuszu z Jedną Rosją po walkę opozycyjną, w tym współpracę z Nawalnym.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Kara-Murza: prosimy wolny świat, by nazywał place przy ambasadach Rosji imieniem Niemcowa. W kraju nie możemy go uczcić

Ostatnia aktualizacja: 03.03.2021 11:00
- Władza Rosji daje do zrozumienia, że nie pozwoli, by czcić pamięć Borysa Niemcowa w ojczyźnie. Z miejsca jego zabójstwa sprząta się kwiaty, znicze, nie pozwala się na tablicę pamiątkową. Dlatego stwierdziliśmy, że zwrócimy się do polityków, parlamentarzystów i liderów wolnego świata i poprosimy ich o to, by zrobili to, czego nie możemy zrobić u siebie w ojczyźnie – powiedział portalowi PolskieRadio24.pl współpracownik i przyjaciel Borysa Niemcowa, Władimir Kara-Murza. Zaznaczył, że obecnie w czterech stolicach świata są place i ulice Niemcowa przy ambasadach Rosji. - Mam wielką nadzieję, że Warszawa będzie kolejną taką stolicą - dodał.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Przyjaciela Niemcowa Kara-Murzę truto dwa razy. "Kreml zatrudnia szwadron zabójców, jak z KGB, to świat Orwella"

Ostatnia aktualizacja: 04.03.2021 10:00
- Tak jak w powieści George’a Orwella "Rok 1984" było Ministerstwo Prawdy, które zajmowało się propagandą, było Ministerstwo Pokoju, które prowadziło wojny, tak u nas w Rosji Służba ds. Obrony Ustroju Konstytucyjnego FSB zajmuje się organizacją politycznych morderstw, a Instytut Kryminalistyki FSB, który powinien zapobiegać przypadkom użycia zakazanych rodzajów broni, sam stosuje nowiczok w celu fizycznej eliminacji oponentów Putina – mówi portalowi PolskieRadio24.pl Władimir Kara-Murza, przyjaciel Borysa Niemcowa, który dwukrotnie z trudem przeżył próbę otrucia. Obie wyżej wspomniane jednostki FSB uczestniczyły w zamachach na jego życie. Niektórzy z zabójców z tego samego "szwadronu śmierci" brali też udział w próbie otrucia Aleksieja Nawalnego.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Umowa UE-Chiny. Ekspert: to strategiczny błąd, UE piłuje gałąź na której siedzi, biznes będzie zakładnikiem reżimu

Ostatnia aktualizacja: 04.03.2021 16:10
- Umowa inwestycyjna UE i Chin jest korzystna tylko dla jednej ze stron, dla Pekinu – mówi portalowi PolskieRadio24.pl dr Michał Bogusz (OSW). - Jej podpisanie to efekt nacisków korporacji i błędnych założeń dyplomatów, że Chiny można cywilizować przez relacje gospodarcze –  przez 30 lat od czasu masakry na Tiananmen obserwujemy coś zupełnie innego, choćby w kwestii Ujgurów czy Hongkongu – zaznacza ekspert. Dodaje, że umowa nie tylko nie przynosi korzyści, ale i szkodzi relacjom UE i USA, jest też efektem braku odwagi klasy politycznej, by poinformować społeczeństwo o tym, że Chiny się nie zmienią, a to oznacza nieunikniony konflikt między Chinami a Zachodem.
rozwiń zwiń