X
Szanowny Użytkowniku
25 maja 2018 roku zaczęło obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r (RODO). Zachęcamy do zapoznania się z informacjami dotyczącymi przetwarzania danych osobowych w Portalu PolskieRadio.pl
1.Administratorem Danych jest Polskie Radio S.A. z siedzibą w Warszawie, al. Niepodległości 77/85, 00-977 Warszawa.
2.W sprawach związanych z Pani/a danymi należy kontaktować się z Inspektorem Ochrony Danych, e-mail: iod@polskieradio.pl, tel. 22 645 34 03.
3.Dane osobowe będą przetwarzane w celach marketingowych na podstawie zgody.
4.Dane osobowe mogą być udostępniane wyłącznie w celu prawidłowej realizacji usług określonych w polityce prywatności.
5.Dane osobowe nie będą przekazywane poza Europejski Obszar Gospodarczy lub do organizacji międzynarodowej.
6.Dane osobowe będą przechowywane przez okres 5 lat od dezaktywacji konta, zgodnie z przepisami prawa.
7.Ma Pan/i prawo dostępu do swoich danych osobowych, ich poprawiania, przeniesienia, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania.
8.Ma Pan/i prawo do wniesienia sprzeciwu wobec dalszego przetwarzania, a w przypadku wyrażenia zgody na przetwarzanie danych osobowych do jej wycofania. Skorzystanie z prawa do cofnięcia zgody nie ma wpływu na przetwarzanie, które miało miejsce do momentu wycofania zgody.
9.Przysługuje Pani/u prawo wniesienia skargi do organu nadzorczego.
10.Polskie Radio S.A. informuje, że w trakcie przetwarzania danych osobowych nie są podejmowane zautomatyzowane decyzje oraz nie jest stosowane profilowanie.
Więcej informacji na ten temat znajdziesz na stronach dane osobowe oraz polityka prywatności
Rozumiem
more_horiz
Wiadomości

Dlaczego szczepienia nie dały Netanjahu zwycięstwa? Ekspert: w "House of Cards" sytuacja była dużo prostsza

Ostatnia aktualizacja: 30.03.2021 20:00
- Benjamin Netanjahu podkreślał swoje zasługi w kwestii szczepień. Szef Pfizera donosił, że Netanjahu dzwonił do niego w tej sprawie o godzinie 3 w nocy, by zabezpieczyć kontrakty na szczepionki. Czy tego nie docenili wyborcy? Można rzec tak: gdyby nie sukces kampanii szczepień, premier Izraela zapewne poniósłby porażkę – powiedział portalowi PolskieRadio24.pl Michał Wojnarowicz (PISM), komentując czwarte w ciągu dwóch lat wybory parlamentarne w Izraelu.
Plakaty przed wyborami do izraelskiego Knesetu 23 marca br.
Plakaty przed wyborami do izraelskiego Knesetu 23 marca br.Foto: Shutterstock.com/ Roman Yanushevsky

pap wybory niemcy 1200.jpg
"Koronawirusowe" wybory w Niemczech. Afera maseczkowa przypieczętowała los CDU

Po wyborach w Izraelu nastąpił impas – niewykluczone, że doprowadzi do piątych wyborów w ostatnich dwóch latach – ocenił w rozmowie z portalem PolskieRadio24.pl Michał Wojnarowicz (PISM).

Benjamin Netanjahu przeprowadził wcześniej udaną kampanię szczepień w Izraelu – zaszczepiona została ponad połowa populacji. Doprowadził także do zawarcia przełomowych porozumień normalizujących relacje z państwami arabskimi i zapowiada kolejne tego rodzaju uzgodnienia – mówi ekspert PISM, dodając, że ten kierunek w polityce zagranicznej popierają praktycznie wszystkie partie polityczne w Izraelu, od prawa do lewa.

Czytaj także:

Tymczasem przed nową ekipą ważne zadania. Nowy Kneset wyłoni zapewne nowego prezydenta. Rząd będzie musiał przedstawić stanowisko w sprawie majowych wyborów w Autonomii Palestyńskiej. Od tego będzie też zależeć ton strategii wobec Iranu, tempo normalizacji relacji z państwami arabskimi – zauważa analityk. Dodaje, że niedługo ruszy proces Benjamina Netanjahu, dotyczący zarzutów korupcyjnych.

Dlaczego zatem Netanjahu chybił celu, jakim było zbudowanie w Knesecie mającej zdecydowaną większość koalicji? Dlaczego izraelska scena polityczna jest tak rozdrobniona? Jakie problemy czekają obecnie kampanię szczepionkową w Izraelu? O tym w rozmowie z Michałem Wojnarowiczem, ekspertem PISM.

V4 twietter 1200.jpg
Jubileusz V4. Ekspert OSW: to kościec Trójmorza, trzeba budować infrastrukturę, zaufanie, szukać wspólnych interesów

PolskieRadio24.pl: Izrael po wyborach prezentuje się bardzo ciekawie – równanie z wieloma niewiadomymi. Przypomina to trochę intrygi z popularnego serialu "House of Cards"?

Michał Wojnarowicz (PISM): W tym serialu sytuacja była jednak prostsza. Były tam tylko dwie partie.

Czy widzimy już, co przyniosły wyniki czwartych w ciągu dwóch lat wyborów w Izraelu? Czy możemy przewidywać, czy te wybory coś zmienią, jak będzie wyglądać scena polityczna w Izraelu?

Jest już pewien zarys sytuacji. Mamy do czynienia z patem politycznym. Oba bloki, anty-Netanjahu i pro-Netanjahu, uzyskały podobne wyniki. Nie można wciąż wskazać, jak będzie wyglądała scena polityczna w Knesecie.

Większość partii opozycyjnych może ogłosić sukces, ewentualnie ocenić, że szklanka jest do połowy pełna – sporo z nich balansowało na granicy progu wyborczego. Wyniki wskazują, że Partia Pracy, Niebiesko-Biali, arabska partia Ra’am, Merec znajdą się w Knesecie. Zaskoczeniem jest słaby wynik partii Nowa Nadzieja Gideona Saara, postrzeganego jako główny rywal Netanjahu. Jeszcze w styczniu sondaże dawały mu nawet ok. 20 mandatów.

To bardzo dużo. A tymczasem otrzymać może zaledwie kilka...

Saarowi nie udało się jednak trwale przechwycić elektoratu prawicy i stworzyć dla niego alternatywy.

Z kolei największej sile opozycji, Jesz Atid (Jest Przyszłość), nie udało się przekroczyć pułapu 20 mandatów – otrzymała około 14 procent głosów.

Opozycja będzie zatem w Knesecie, ale jeśli za sukces uznawać stworzenie rządu – to takie prawdopodobieństwo jest bardzo nikłe.

Netanjahu także nie jest zadowolony. Czy po 12 latach kierowania rządem nadal utrzyma się u władzy?

Netanjahu może patrzeć na sytuację dwojako. Z jednej strony jego partia Likud jest największą siłą w Knesecie. Z około 24 procentami głosów zdobędzie zapewne 30 mandatów. Dostanie zatem zapewne mandat prezydenta na budowanie koalicji.

Jego najbliżsi sojusznicy, czyli Zjednoczony Judaizm Tory, Religijni Syjoniści, Szas – mają dość dobre wyniki. Jednak nawet połączenie ich rezultatów i Prawicy Naftalego Bennetta, który wciąż się waha w kwestii koalicji, nie gwarantuje większości. Tworzenie koalicji przez Likud z tym ugrupowaniem oznaczałoby zapewne ważne teki ministerialne dla Prawicy Bennetta.

Ratunkiem mogłoby wejście do koalicji partii Ra’am – o profilu konserwatywnym. Jest to jednak ugrupowanie islamistyczne. Dla koalicjantów Likudu ze środowisk osadniczych czy skrajnej prawicy, gdzie są frakcje antyarabskie, taki sojusz byłby zapewne nie do zaakceptowania.

Możliwe jest jednak także pozyskanie dodatkowych posłów z innych partii. Jeśli nic się nie zmieni, Netanjahu pozostanie premierem rządu tymczasowego, jednak na razie nie udaje mu się przeważyć szali na swoją korzyść.

To pokazuje pewną słabość tego polityka. Mimo wielkich sukcesów, takich jak szczepienia, porozumienia dyplomatyczne z państwami arabskimi, nie udaje mu się zdobyć większości głosów dla swojego bloku.

Mamy pat, bo opozycji trudno będzie stworzyć spójną koalicję – oprócz sprzeciwu wobec Netanjahu nie ma spoiwa, które łączyłoby pozostałe partie opozycyjne.

Przed nami targi wyborcze, może do wyczerpania konstytucyjnych terminów, a w razie ich niepowodzenia – piąte wybory w ciągu dwóch lat.

Nie widać bowiem, żeby miały miejsce przetasowania elektoratu, frekwencja była co prawda nieco niższa niż zwykle, ale chyba nie wpłynęła silnie na wynik wyborczy.

Niemniej jednak nie można wskazać jasnej wizji przyszłości dla izraelskiej sceny politycznej.

Wygląda na to, że tryb kampanii, o którym pan wspomniał, utrwala linie podziału, bo wszyscy muszą być gotowi na bieżące wyzwanie z użyciem tych sił i pomysłów, które się sprawdziły, nie mają czasu na wypracowanie nowych rozwiązań. Muszą trzymać się tych sposobów, które sprawdziły się w poprzedniej kampanii, dały im wejście do Knesetu.

Polityka w kampanii jest mocno antagonizująca. W parlamencie linie podziału są bardziej rozmyte, współpraca między prawicą i lewicą, politykami, którzy jeszcze niedawno ziali na siebie ogniem, jak najbardziej ma miejsce.

Na to wszystko jednak cieniem kładzie się proces premiera Benjamina Netanjahu, który zacznie się już niedługo.

Co istotne, nowy Kneset będzie tym, którzy wybierze nowego prezydenta. Obecnemu prezydentowi Reuwenowi Riwlinowi kończy się kadencja.

Jak to się stało, że o tym, kto zostaje wybrany, decydują ograniczenia polityczne - stanowiska partii, które okopały się na swoich pozycjach i nie mają czasu, by zmienić taktykę? Wspomniał pan o tym, że to nie szczepienia czy porozumienia Netanjahu z państwami arabskimi przesądziły o wyniku wyborów. Jak doszło do tego, że kwestie realnie ważne dla wyborców zeszły na drugi plan, a liczyć się zaczęły uwarunkowania polityczne? Te dwa poziomy – potrzeby obywateli i polityczna układanka zupełnie się rozdzieliły?

Nie do końca tak jest. Gdyby akcja szczepień się nie powiodła, znalazłoby to odzwierciedlenie w wynikach wyborów.  

Polityka izraelska jest bardzo zindywidualizowana – zarówno w odniesieniu do wyborców, jak i do polityków, partii. Większość z nich jest skupiona wokół lidera – liczy się główny polityk, kumulujący głosy. Dużo prawdy jest w stwierdzeniu, że głosuje się na lidera.

Politolodzy podnoszą także, że izraelska scena polityczna to przykład klęski urodzaju. Partii jest wiele, wiele też jest linii podziałów: ortodoksi, stosunek do ludności arabskiej, osadnictwo. Każdy może znaleźć coś dla siebie.

Koncentracja mimo wszystko jest możliwa, co pokazało w zeszłym roku skupienie opozycji wokół ugrupowania Benjamina Gantza. Uzyskało ono wówczas podobne poparcie jak Likud. Łączenie się opozycji zależy w dużej mierze od postawy liderów. Być może kolejne wybory doprowadziłyby do porozumienia.

Czy Netanjahu nie jest postrzegany jako ten, który przyczynił się do sukcesu szczepień? Nie odpłacono mu za to wdzięcznością?

Netanjahu podkreślał swoje zasługi. Szef Pfizera donosił, że premier dzwonił do niego o 3 w nocy, by zabezpieczyć kontrakty na szczepionki. Z firmą zawarto umowę na przekazywanie danych medycznych, co zabezpieczyło dodatkowo dostawy.

Netanjahu podkreślał, że dba o wyjście z kryzysu pandemicznego, przedstawiał to jako swoją obsesję. Sprzyjały mu czynniki obiektywne: Izrael jest w stanie kupić szczepionki za nieco wyższą cenę, jest małym państwem, nie ma dużej liczby ludności, mieszkańcy skoncentrowani są w ośrodkach miejskich, poziom ochrony zdrowia jest wysoki.

Dzienne bilanse szczepień ostatnio spadły – by zaszczepić większość populacji, może nie obejść się bez pewnego rodzaju miękkich form nacisku.

W ostatnim czasie Kosowo ogłosiło, że przenosi swoją ambasadę do Jerozolimy. To jeden z sygnałów, że poprzedni kierunek polityki zagranicznej będzie utrzymany?

W kwestii polityki zagranicznej wiele zależy od tego, kto będzie u steru. Jeśli Netanjahu po 12 latach w polityce odda władzę, będzie to moment układania relacji międzypaństwowych na nowo.

Co do zasady jednak, w Izraelu w kwestiach polityki zagranicznej między opozycją i rządem panuje konsensus.

***

Bardzo dziękuję za rozmowę.

***

Z Michałem Wojnarowiczem z Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych rozmawiała Agnieszka Marcela Kamińska, PolskieRadio24.pl 

Czytaj także

Izrael: wśród zaszczepionych na COVID-19 spadek zachorowań o 94 proc.

Ostatnia aktualizacja: 15.02.2021 14:27
Wśród osób zaszczepionych w Izraelu na COVID-19 preparatem firmy Pfizer liczba zachorowań spadła o 94 proc. we wszystkich grupach wiekowych - wynika z badania izraelskiej firmy świadczącej usługi zdrowotne Clalit, o którym informuje w niedzielę dziennik "Haarec". Wyniki badania dowodzą również, że szczepienia bardzo skutecznie zapobiegają ciężkiemu przebiegowi choroby. 
rozwiń zwiń

Czytaj także

Doradca izraelskiego ministra zdrowia ds. szczepień: widać, że szczepienia działają

Ostatnia aktualizacja: 17.03.2021 07:42
- Zaczęliśmy szczepienia pod koniec grudnia, a już na początku lutego pojawiły się sygnały, że one działają - powiedział prof. Cyrille Cohen, immunolog, doradca izraelskiego ministra zdrowia ds. szczepień przeciwko COVID-19. Jak dodał, efekty pojawiają się "po upływie miesiąca, półtora" od zaszczepienia starszej części populacji.
rozwiń zwiń