X
Szanowny Użytkowniku
25 maja 2018 roku zaczęło obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r (RODO). Zachęcamy do zapoznania się z informacjami dotyczącymi przetwarzania danych osobowych w Portalu PolskieRadio.pl
1.Administratorem Danych jest Polskie Radio S.A. z siedzibą w Warszawie, al. Niepodległości 77/85, 00-977 Warszawa.
2.W sprawach związanych z Pani/a danymi należy kontaktować się z Inspektorem Ochrony Danych, e-mail: iod@polskieradio.pl, tel. 22 645 34 03.
3.Dane osobowe będą przetwarzane w celach marketingowych na podstawie zgody.
4.Dane osobowe mogą być udostępniane wyłącznie w celu prawidłowej realizacji usług określonych w polityce prywatności.
5.Dane osobowe nie będą przekazywane poza Europejski Obszar Gospodarczy lub do organizacji międzynarodowej.
6.Dane osobowe będą przechowywane przez okres 5 lat od dezaktywacji konta, zgodnie z przepisami prawa.
7.Ma Pan/i prawo dostępu do swoich danych osobowych, ich poprawiania, przeniesienia, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania.
8.Ma Pan/i prawo do wniesienia sprzeciwu wobec dalszego przetwarzania, a w przypadku wyrażenia zgody na przetwarzanie danych osobowych do jej wycofania. Skorzystanie z prawa do cofnięcia zgody nie ma wpływu na przetwarzanie, które miało miejsce do momentu wycofania zgody.
9.Przysługuje Pani/u prawo wniesienia skargi do organu nadzorczego.
10.Polskie Radio S.A. informuje, że w trakcie przetwarzania danych osobowych nie są podejmowane zautomatyzowane decyzje oraz nie jest stosowane profilowanie.
Więcej informacji na ten temat znajdziesz na stronach dane osobowe oraz polityka prywatności
Rozumiem
more_horiz
Wiadomości

Miliarder, skandalista i showman. Sylwetka Donalda Trumpa

Ostatnia aktualizacja: 19.10.2020 14:42
Deweloper, miliarder, gwiazda telewizji i showmen wzbudzający skrajne reakcje. Jedni uważają prezydenta USA za krwawego kapitalistę, który w biznesie szedł po trupach do celu, inni za bardzo sprawnego menadżera, którego zdolności przedsiębiorcze ciężko przebić. Jedno jest pewne, Donalda Trumpa nie da się włożyć w sztywne ramy. Co ukształtowało jego charakter i osobowość?
Donald Trump
Donald TrumpFoto: shutterstock/Gints Ivuskans

Rodzina Donalda Trumpa ma korzenie w Europie. Dziadek prezydenta USA Friedrich urodził się w miejscowości Kallstadt w Niemczech i był fryzjerem. W 1885 r., gdy miał 16 lat, wyemigrował do Stanów Zjednoczonych, ale wcześniej nie odbył obowiązkowej służby wojskowej i zamknął tym sobie drogę powrotu do ojczyzny. Prawdopodobnie już w urzędzie imigracyjnym jego nazwisko zostało zmienione z "Drumpf" na "Trump", by nadać mu bardziej angielskie brzmienie.

Historia biznesowa Friedricha to typowy "American dream". Zaczął od pracy w Nowym Jorku w wyuczonym zawodzie, a już sześć lat później wyruszył w kosztowną podróż przez całe Stany, by wziąć udział w gorączce złota na zachodnim wybrzeżu. Nie był on jednak poszukiwaczem tego szlachetnego kruszcu, tylko prowadził dwie restauracje. Niektórzy biografowie rodu Trumpów uważają, że jego biznesy nie były tylko i wyłącznie gastronomiczne, a w jego lokalu można było skorzystać z usług prostytutek.

Czytaj więcej
1200_USA_EN.jpg
Kilka milionów Amerykanów już zagłosowało. Ogromne zainteresowanie wyborami w USA

W wieku 32 lat Friedrich wrócił do Nowego Jorku, a po tym, gdy sprytnie sprzedał restauracje swojemu wspólnikowi tuż przed wygaśnięciem boomu na złoto, dysponował niebagatelnym kapitałem dzisiejszych 8 milionów dolarów. Wziął ślub z Elizabeth Christ, z którą zamieszkał w nowojorskim Queens. Mieli dzieci - Elizabeth, Fredericka i Johna.

Deweloperski biznes

Dziadek Donalda Trumpa zmarł w 1918 r., a kryzys finansowy z lat 20. pozbawił rodzinę większości majątku. Część środków ocalała, co pozwoliło Frederickowi otworzyć razem z matką spółkę, która budowała domy na sprzedaż. Zaczęło przynosić to zyski, a ojciec prezydenta USA wszedł w sektor nieruchomości luksusowych. 

Kolejny kryzys finansowy sprawił jednak, że po dobrym okresie Frederick musiał szukać innych pomysłów na biznes i w czasie przestoju wykazał się dużą innowacyjnością. Wpadł bowiem na pomysł sklepu, w którym klient sam wkłada towary do koszyka i jest on jednym z pionierów tej samoobsługowej formy zakupów, która funkcjonuje do dziś. 

Wielki Kryzys finalnie okazał się też korzystny dla ojca Donalda Trumpa, bo doprowadził dużą część jego konkurencji do upadku, co stworzyło większą przestrzeń na rynku nieruchomości. Deweloper przejmował też później często domy po windykacjach lub skupował je od zdesperowanych ludzi, tylko po to, by je zburzyć i postawić na ich miejscu bardziej ekskluzywne osiedla.

Według szacunków pod koniec lat 70 majątek Trumpa był wart 200 milionów dolarów, ale środki te miały wówczas dużą większą siłę nabywczą niż obecnie. 

Matka Donalda Trumpa, Anne McLeod urodziła się na wyspie Lewis u wybrzeży Szkocji. Pochodziła z wielodzietnej ubogiej rodziny, dlatego w 1930 r. wyemigrowała do Stanów Zjednoczonych, by w 1936 r. poślubić Freda Trumpa. Mieli dzieci - Mary Anne, Freda, Elizabeth, Donalda i Roberta.

Bogactwo i wysokie wymagania

Rodzina Trumpów żyła dosyć wystawnie, a rodzice dbali o to, by dzieciom nic nie zabrakło. W domu pracowała służba, a młody Donald był często wożony przez prywatnego szofera.

Ojciec Donalda Trumpa był pracoholikiem i często wprowadzał synów w interesy, by od najmłodszych lat chłonęli styl prowadzenia biznesu. W ich domu panował przepych, a mimo to - według relacji świadków - Fred Trump potrafił zbierać na swojej budowie gwoździe i śrubki, by nic się nie zmarnowało. Wyznawał on darwinizm społeczny i twierdził, że przetrwają tylko najsilniejsi, dlatego wywierał na dzieciach presję dążenia do zwycięstwa. 

Prezydent USA uczył się The Kew-Forest School i już od najmłodszych lat - jak sam mówi - był bardzo temperamentny. Chwalił się nawet, że kiedyś uderzył nauczyciela, ale nigdy nie udało się potwierdzić tej informacji. W wieku 13 lat ojciec wysłał go do szkoły wojskowej z internatem - New York Military Academy. Panowały tam twarde zasady, a zarówno nauczyciele, jak i uczniowie mieli znęcać się nad słabszymi. 

Donald Trump świetnie odnalazł się jednak w panujących warunkach wszechobecnej rywalizacji i święcił tryumfy w drużynie baseballowej - sam stwierdził nawet, że był jednym z najlepszych zawodników w Nowym Jorku w tamtym czasie. Nauczyciele wspominali, że jego ambicja była ciężka do przewyższenia, co potwierdzały też otrzymywane stopnie.

Czytaj więcej
shutterstock trump biden free 1200.jpg
Ekspert ds. marketingu politycznego: Trump ma problem, Biden ma przewagę w sondażach

Od sierpnia 1964 r. przez dwa lata studiował na Fordham University na Bronksie. Potem przeniósł się na Uniwersytet Pensylwanii, do szkoły biznesu Wharton, która należała do Ive League, tak jak m.in. Yale czy Harvard. Lata 60. kojarzą się z wolnością i narkotykowymi eksperymentami, ale Donald Trump - jak sam przyznał - stronił od używek i już od tamtego czasu pozostaje abstynentem.

Tamten okres to też wojna w Wietnamie, ale Donald Trump uniknął poboru. Pięć razy otrzymał odroczenie, a w loterii wylosował wysoki numer, czyli małe szanse wyselekcjonowania. Stwierdzono też, że jest niezdolny do służby ze względu na stan zdrowia. Od wielu lat zbierał bowiem badania lekarskie, by dowieść, że ma chorą stopę. Pytany o to w jednym z późniejszych wywiadów stwierdził w typowy dla siebie sposób, że nie pamięta już którą. 

Przedsiębiorca z krwi i kości

Donald Trump wchodził w rodzinny biznes stopniowo. Najpierw spędzał czas z ojcem na budowie, potem był pracownikiem firmy, który ściągał czynsz od mających długi lokatorów i pomagał w zarządzaniu Trump Village - największą inwestycją rodziny, składającą się z siedmiu ponad dwudziestopiętrowych bloków.

Późniejszy prezydent USA już w latach 70. pokazał swój styl prowadzenia interesów w The Trump Organization. Gdy pojawiły się doniesienia o dyskryminacji czarnoskórych, którzy chcieli wynajmować mieszkania na jednym z ich osiedli, rodzinną firmą zainteresował się Departament Sprawiedliwości Stanów Zjednoczonych. Donald Trump nie zamierzał jednak tylko biernie się bronić i ruszył do ataku. Argumentował, że nie zgodzi się na przyjmowanie osób utrzymujących się z zasiłków, które przyniosą straty jego inwestycjom, a kolor skóry nie ma tu nic do rzeczy. Co więcej, złożył pozew przeciwko Departamentowi Sprawiedliwości, w którym domagał się 100 milionów dolarów zadośćuczynienia za poniesione straty wizerunkowe i kreował się na pokrzywdzonego całą sytuacją przedsiębiorcę. Finalnie musiał opublikować w prasie artykuły, w których zachęcał Afroamerykanów do korzystania z jego inwestycji, ale chciał tym przede wszystkim pokazać swoją nieugiętość i waleczność.

Donald Trump od najmłodszych lat kochał Manhattan i tam też lokował swoje pierwsze inwestycje. Nie było to takie oczywiste, bo najdroższa dzielnica Nowego Jorku w latach 70. miejscami przypominała ruinę, a jej wizerunek daleko odbiegał od tego, który znamy współcześnie. W 1975 r. zajął się on przebudową Hotelu Commodore, który znajdował się niedaleko siedziby ONZ. Co ciekawe zrealizował on tę inwestycję, praktycznie nie posiadając wcześniej własnego kapitału. Trump pozyskał 70 milionów od swojego ojca i z kredytów bankowych, które też otrzymał dzięki rodzinnemu majątkowi. De realizacji restrukturyzacji potrzebował jednak wsparcia od podmiotu z branży hotelowej, które uzyskał od firmy Hyatt. 

Dzięki przeprowadzeniu tej inwestycji, Trumpem zaczęła się interesować prasa. Już wtedy ukazało to jego zdolność do przekoloryzowania pewnych faktów i umiejętność kreowania własnego wizerunku. W wywiadzie dla "New York Timesa" pokazał się on jako nowoczesny biznesmen, który ma aktywa rzędu 200 milionów dolarów, gdy takim majątkiem - według optymistycznych wyliczeń - mogła co najwyżej dysponować cała rodzina razem wzięta. Podał on też, że był najlepszym studentem na roku w Wharton, ale źródła tego nie potwierdzają.

Sztandarowy projekt

W 1979 r. Donald Trump zaczął swoją flagową inwestycję, która później będzie nazywała się Trump Tower. Szukając lokalizacji pod drapacze chmur, biznesmeni wynajdywali na Manhattanie nierentowne sklepy z prawami do ziemi i w ich miejscu stawiali ogromne wieżowce. Tak też zrobił Trump, który nabył teren od legendarnego sklepu Bonwit Teller za 25 milionów i prawa powietrzne za kolejne 5 milionów. Ze względu na lokalizację kupionego budynku i jego sąsiedztwo nie można go było zburzyć. Trzeba było rozbierać obiekt od wewnątrz, a robili to, jak się później okazało, zatrudnieni "na czarno" Polacy. W związku z tym wobec Trumpa padały później oskarżenia, że jest przeciwko nielegalnym imigrantom, a sam wykorzystywał takich ludzi na swoich budowach.

Czytaj więcej
lewicki.jpg
"Postawa macho nie musi oznaczać dla niego więcej wyborców". Prof. Lewicki o chorobie Trumpa

Trump Tower ma 58 pięter oraz 202 metry wysokości, a jego budowa zakończyła się w 1983 roku i okazała się wielkim sukcesem komercyjnym. W dosłownie kilka miesięcy wyprzedano prawie wszystkie mieszkania, a nabywcami nierzadko bywali celebryci. Swoje nieruchomości mieli tam m.in.: Steven Spielberg, Michael Jackson, czy Sofia Loren, co przyciągało kolejne osoby, które chciały się ogrzać w blasku sławy. Całą machinę marketingową podkręcał sam Trump, który twierdził nawet, że apartamentami interesowała się brytyjska rodzina królewska. Jemu samemu zaś przypadły trzy najwyższe piętra budynku, w którym mieszkał z najbliższymi.

Koszt całej inwestycji wyniósł łącznie 190 milionów dolarów, a sprzedaż mieszkań i powierzchni użytkowych dała 277 milionów dolarów. Ponadto kilka milionów rocznie przynosił mu później wynajem biur i sklepów położonych w Trump Tower.

W 1980 r. wygrał on też przetarg na odnowienie hotelu Hyatt w centrum Manhattanu, który mimo świetnej lokalizacji przynosił straty. Zatrudnił świetnych architektów, ci projektowali nowoczesną fasadę budynku. Hotel szybko stał się najpopularniejszym takim obiektem w mieście, a Trump zyskał status sprawdzonego inwestora.

Biznesowa ruletka

W 1982 r. Donald Trump postanowił, że wejdzie w branżę hazardową i uzyskał licencję na prowadzenie kasyna w Atlantic City. Harrah's zaczęło swoją działalność dwa lata później, ale nie przynosiło pożądanych dochodów. Nie zraziło to jednak biznesmena do kolejnych tego typu inwestycji i już w 1985 r. odkupił on od firmy Hilton niedokończone kasyno, które po remoncie nazwano Trump Castle.

Donald Trump w tamtym czasie coraz częściej zaciągał ogromne kredyty na inwestycje, które później nie przynosiły oczekiwanych zysków. Zadłużał się bez opamiętania i już w 1987 r. kupił za 365 mln dolarów linie lotnicze - Trump Shuttle, w 1988 r. za 425 mln dolarów nabył Hotel Plaza w Nowym Jorku, a w 1989 r. za 675 mln kasyno, które potem funkcjonowało pod nazwą Taj Mahal. Zadłużał się do granic możliwości i nie był w stanie spłacać wcześniej zaciągniętych długów. Efekt sławnego nazwiska w tych przypadkach nie zadziałał, a jego zobowiązania tylko wobec banków opiewały na kwotę 3,2 mld dolarów.

Czytaj więcej
Iwo Bender 1200.jpg
Iwo Bender: Trump jest ulubionym chłopcem do bicia mediów lewicowych

Na początku lat 90. Trump posiadał wiele spółek, a jego biznesy upadały jeden po drugim. Ratując markę, pozbawiał pracy setki ludzi. Kapitulacja wielkiego przedsiębiorcy nie byłaby jednak na rękę bankom, w których był zadłużony. Wierzyciele nie mogliby później przez lata wyegzekwować swoich pieniędzy, a do tego ich wizerunek zostałby narażony na szwank, bo udzielali kredytów bez pokrycia. Bardziej opłacało się więc pozostawić Trumpa przy życiu, redukować zadłużenie i próbować odzyskać pieniądze poprzez wyprzedaż aktywów, nie doprowadzając przy tym jego firm do ostatecznego upadku.

Proces negocjacyjny zakończył się umorzeniem długu Trumpa wartości około 500 mln dolarów, a część zadłużonych nieruchomości została w jego kieszeni. Był on jednak zmuszony sprzedać m.in. swoje linie lotnicze oraz ekskluzywny jacht Trump Princess. Stracił on też suwerenność w prowadzeniu biznesu, gdyż wprowadzono nad nim nadzór w postaci dyrektora finansowego.

Giełdowe odbicie

W 1995 r. firma DJT zadebiutowała na Wall Street i szybko pozyskała 140 mln dolarów. Jej akcje zwyżkowały i po krótkim czasie osiągnęły trzykrotność początkowej wartości. Akcjonariusze byli kuszeni sławnym nazwiskiem Trumpa, co dodatkowo pompowało bańkę.

Biznesmen wykorzystał tę sytuację. Firma coraz bardziej popadała w długi, ale emitowała obligacje korporacyjne, a Trump ponownie wchodził w ten segment rynku. Jednak nie ryzykował już własnym majątkiem czy spółki, ale przede wszystkim pieniędzmi i kursem akcji DJT. Tracili więc głównie mniejszościowi akcjonariusze, a nie on sam.

Aby lepiej zrozumieć skalę tego zjawiska, przyjrzyjmy się liczbom. W 1996 roku "Forbes" wycenił majątek Trumpa na 450 milionów dolarów, natomiast zaledwie rok później wycena jego majątku wynosiła już 1,4 mld dolarów. Obrazuje to, jak duże korzyści płynęły z tego, że jego aktywa były przejmowane po wyższej cenie. Co więcej, Donald Trump wykorzystał obligacje korporacyjne, które emitowała jego spółka giełdowa, aby spłacić wcześniejsze długi i obligacje śmieciowe, które na nim ciążyły. W ten właśnie sposób uniknął on finansowego końca.

W następnych latach jego fortuna nie rosła już tak błyskawicznie, ale poczynił kilka znaczących inwestycji, które przyniosły milionowe korzyści. Jednym z największych sukcesów biznesowych Trumpa są jego pola golfowe w USA i innych krajach. Tylko w 2015 r. przyniosły mu one 382 mln dolarów dochodu. Donald Trump zarabia też ogromne pieniądze na prawach do marki i zezwoleń na wykorzystywanie nazwiska. W 2016 r. - tuż przed wyborami - "Forbes" wycenił jego majątek na 3.7 mld dolarów, co dawało mu 156 miejsce na liście najbogatszych Amerykanów, a w 2020 na 2,5 mld dolarów. On sam twierdzi jednak, że jego aktywa są warte blisko 9 mld dolarów.

Słabość do pięknych kobiet

Pierwszą żoną Donalda Trumpa (od 1977 r.) była Ivana Zelníčková, czechosłowacka modelka. Mają troje dzieci: Donalda Jr. (ur. 1977), Ivankę (ur. 1981) oraz Erica (ur. 1984). Potomstwo prezydenta USA od najmłodszych lat nabierało doświadczenia i uczestniczyło w budowaniu rodzinnego imperium, a teraz są jego podporą w Białym Domu i w kampanii prezydenckiej.

Najstarsza córka Ivanka i jej mąż Jared Kushner byli mocno zaangażowani w kampanię wyborczą Trumpa już w 2016 r., a od 2017 r. pracują w Białym Domu jako doradcy prezydenta, odgrywając kluczową rolę w kształtowaniu administracji i przyszłości politycznej Trumpa. Nie biorą jednak za to pieniędzy.

Dwaj synowie zaś - Donald i Eric - cztery lata temu przejęli dowodzenie nad rodzinną firmą Trump Organization, żeby ich ojciec mógł uniknąć konfliktu interesów, zasiadając w Białym Domu. Nie są członkami administracji, ale intensywnie pracują nad jego kampanią wyborczą.

Czytaj więcej
trump 1200 PAP.jpg
Wybory prezydenckie w USA. Jakie znaczenie mają dla Polski?

Donald Trump rozstał się z Ivaną w atmosferze skandalu po tym, gdy wyszedł na jaw jego romans z aktorką Marlą Maples. Przy rozwodzie Ivana otrzymała - zgodnie z umową przedmałżeńską - 25 milionów dolarów i alimenty wynoszące 350 tys. dolarów rocznie.

Drugą żoną prezydenta USA (od 1993 r.) była wspomniana Marla Maples (rozwód nastąpił w 1994 r.). Trump ma z nią córkę Tiffany, która jest świeżo upieczoną absolwentką prawa na Georgetown University, ale nie bierze ona udziału w kampanii wyborczej ojca i nie pokazuje się publicznie w kontekście politycznym. 

W 1998 r. Donald Trump Poznał Melanię Knavs, z którą wziął ślub w 2005 r. Mają czternastoletniego syna Barrona.

Trump jest też dziadkiem ośmiorga wnucząt.

Showmen i celebryta

Donald Trump nigdy nie stronił od blasku fleszy. Od samego początku swojej kariery biznesowej bardzo zależało mu na obecności w mediach. Udzielał licznych wywiadów, w których komentował bieżące sprawy, również te polityczne, ale potrafił też odkrywać rąbek prywatności. Między innymi w 1981 r. opowiedział magazynowi "People" o śmierci swojego brata Freda Juniora, a jego perypetie miłosne szeroko opisywały brukowce.  

Od 1996 r. miliarder jest właścicielem firm organizujących konkursy piękności: Miss Uniwersum, Miss USA i Miss Nastolatek USA. W 2003 r. telewizja rozpoczęła emisję reality show Trumpa pt. The Apprentice, w którym zawodnicy rywalizowali o wysokie stanowisko w jego firmie, a on po kolei eliminował kandydatów, wygłaszając swoje słynne: "You are fired!" (Jesteś zwolniony). Trump, który był producentem i sam występował w swoim programie, został uhonorowany nawet gwiazdą na "chodniku sław" w Hollywood.

Trump kreuje się także na najwybitniejszego w USA biznesmena i mistrza zawierania umów handlowych. Napisał na ten temat książkę, która okazała się bestsellerem i rozeszła się w wielomilionowym nakładzie - "Art of the Deal". Wielu ekspertów uważa go jednak przede wszystkim za mistrza autoreklamy i sztuki wykorzystywania prawa do swojego wizerunku.

Wystąpił on też w kilkunastu filmach i serialach, grając najczęściej samego siebie.

Kusząca polityka

W latach 80. Trump popierał prezydenta Ronalda Reagana, zarejestrował się jako Republikanin i był nawet wymieniany jako jeden z kandydatów na wiceprezydenta u boku George'a H.W. Busha. W 1999 roku zapisał się do niezależnej Partii Reform i rozważał kandydowanie z jej ramienia na prezydenta, ale się rozmyślił. W latach 2001-2009 r. zmienił barwy partyjne na demokratyczne. Miał krytyczny stosunek do ówczesnego prezydenta George'a W. Busha, ale popierał wojnę w Iraku - dopóki nie zmienił zdania i nie zaczął potępiać inwazji.

W 2008 r. poparł kandydata GOP do Białego Domu, senatora Johna McCaina i ponownie zarejestrował się jako Republikanin. W cztery lata później, kiedy Barack Obama starał się o reelekcję, Trump stał na czele kampanii dyskredytowania prezydenta przez głoszenie tezy, że wbrew oficjalnej biografii urodził się on nie na Hawajach, lecz w Kenii i jest ukrytym muzułmaninem (tylko ktoś urodzony w USA może być prezydentem Stanów Zjednoczonych). Już wtedy wszakże rozważał kandydowanie na prezydenta i sondaże wskazywały, że wśród Republikanów ma większe poparcie niż ostatni nominat do Białego Domu Mitt Romney. Na start w wyborach się jednak nie zdecydował.

Swoją kandydaturę do nominacji GOP ogłosił w lipcu 2015 r. Nikt z ekspertów nie sądził, że ma szanse na wygraną. Kiedy szybko wysforował się na czoło stawki złożonej z kilkunastu republikańskich polityków, komentowano, że jest typowym "kandydatem protestu", kanalizującym frustracje i gniew ludzi przeciw establishmentowi, ale nie dość profesjonalnym, aby sprostać wymaganiom politycznej kampanii.

Wielkie zwycięstwo

Donald Trump wpasował się jednak idealnie w ramy świata opartego o social media. Wygłaszał konkretne i ostre tezy, które za każdym razem trafiały na czołówki newsów. Prowokował i niekiedy obrażał, ale był w tym dla Amerykanów bardzo wiarygodny. W debatach i dyskusjach wychodziło też jego wieloletnie doświadczenie medialne, gdy potrafił w najmniej oczekiwany sposób ukąsić politycznych rywali i nieprzychylnych mu dziennikarzy.

Sloganem jego kampanii stało się hasło "Make America Great Again", czyli "Uczynić Amerykę  znów wielką", użyte już w 1980 r. przez Ronalda  Reagana. W sprytny sposób odwoływał się  więc do nostalgii za latami 80. Często w jego retoryce przewijało się też stwierdzenie "America first".

Czytaj więcej
pap trump debata 1200.jpg
Debata Trump-Biden. Prezydent USA ogłosił się zwycięzcą dyskusji

Trump udowodnił w kampanii, że ma wielkie umiejętności przemawiania na wiecach. Porywał wielotysięczny tłum, mówiąc bez kartki i pomocy promptera. Miał też jeszcze jeden element, który dodawał mu wiarygodności. Był wtedy jedynym kandydatem, który sam sfinansował swoją kampanię wyborczą. Nie potrzebował milionowych zbiórek jak inni politycy, a przez to nie padały zarzuty, że działa on w imieniu bliżej nieokreślonych grup interesów, które po wprowadzeniu swojego człowieka do Białego Domu będą miały możliwości oddziaływania na niego i lobbowania na swoją korzyść.

Wśród głównych punktów programu Trumpa można było wymienić: renegocjację umów handlowych z Chinami, Północnoamerykańskiego Układu o Wolnym Handlu (NAFTA) i porozumienia o Partnerstwie Transpacyficznym, a także zaostrzenie prawa imigracyjnego wraz z budową muru na granicy z Meksykiem. Oprócz tego istotne były: likwidacja wprowadzonego przez  administrację Obamy systemu opieki zdrowotnej, znaczące obniżki podatków oraz reforma  programu pomocy weteranom.

O zwycięstwie Trumpa zdecydowała przewaga nad Clinton w stanach, w których kandydaci demokratów wygrywali co najmniej w ostatnich 24 latach - w Pensylwanii (20 głosów elektorskich), Wisconsin (10) i prawdopodobnie Michigan (16). Choć zdobycie dzięki przewadze zaledwie 1,3 punktu procentowego aż 29 głosów elektorskich na Florydzie było ważne, to kluczowe okazało się odebranie demokratom wymienionych wyżej stanów. Strata wszystkich tych głosów oznaczała całkowitą klęskę kandydatki demokratów.

Czas w Białym Domu

Donald Trump został zaprzysiężony 20 stycznia 2017 roku. Gdy składał ślubowanie na wierność Konstytucji na stopniach Kapitolu, Amerykanie zastanawiali się, jakim będzie prezydentem. Ci, którzy przewidywali burzliwą prezydenturę, nie pomylili się. Ostatnie lata były okresem ciągłych kryzysów, sporów ideologicznych i ostrej walki politycznej. Był to jednak również czas znaczących zmian z Ameryce. Realizując zapowiedzi wyborcze Donald Trump ograniczył liczbę migrantów i uchodźców przyjmowanych przez USA, szczególnie z Bliskiego Wschodu, wycofał się z porozumienia klimatycznego z Paryża, doprowadził do renegocjacji układu handlowego NAFTA i rozpoczął wojnę celną z Chinami.

Donald Trump wraz z republikanami w Kongresie przeforsował redukcję podatków i zniósł znienawidzony przez konserwatystów obowiązek wykupienia ubezpieczeń zdrowotnych. Do najbardziej znaczących działań obecnego prezydenta USA należy nominowanie dwóch konserwatywnych prawników do Sądu Najwyższego oraz ponad 30 sędziów federalnych sądów apelacyjnych. Niezrealizowana w pełni pozostaje natomiast sztandarowa obietnica wyborcza Donalda Trumpa, czyli budowa muru na granicy z Meksykiem, która nadal nie została ukończona.

Czytaj więcej
pap biden trump 1200.jpg
Kto bliżej prezydentury w USA po debacie? Bukmacherzy mają swój typ

Prezydentura Trumpa przyniosła istotne zmiany w amerykańskiej polityce zagranicznej. Do najważniejszych należą zerwanie porozumienia nuklearnego z Iranem, decyzja o wycofaniu wojsk z Syrii, przeniesienie amerykańskiej ambasady w Izraelu do Jerozolimy czy rozpoczęcie bezpośrednich rozmów z przywódcą Korei Północnej Kim Dzong Unem.

Wielu ekspertów krytykuje Donalda Trumpa za osłabianie tradycyjnych sojuszy z europejskimi sojusznikami USA, przede wszystkim z Niemcami oraz podważanie wiarygodności NATO. Zwracają uwagę na słabość prezydenta do Władimira Putina. Te zarzuty Biały Dom ocenia jako bezpodstawne, wskazując na zaostrzenie sankcji wobec Moskwy i zwiększenie wydatków na rotacyjną obecność wojsk amerykańskich w Europie Wschodniej. Wielu Amerykanom podoba się retoryka prezydenta, szczególnie gdy mówi o tym, że sojusznicy powinni płacić więcej USA za ochronę. Podobają się także decyzje o wycofywaniu się z rejonów konfliktowych takich jak Syria czy Afganistan.

Jakub Popławski

Czytaj także

Kilka milionów Amerykanów już zagłosowało. Ogromne zainteresowanie wyborami w USA

Ostatnia aktualizacja: 06.10.2020 23:35
Do wtorku ponad 4 miliony Amerykanów oddało już głos w wyborach prezydenckich. To ponad 50 razy więcej niż na cztery tygodnie przed wyborami w 2016 r. Możliwe jest to dzięki wdrożonym w trakcie epidemii usprawnieniom w głosowaniu korespondencyjnym.
rozwiń zwiń

Czytaj także

"Mówią, że jestem odporny". Pierwszy wiec Donalda Trumpa po chorobie

Ostatnia aktualizacja: 13.10.2020 04:00
Tydzień po wyjściu ze szpitala prezydent USA Donald Trump powrócił do prowadzenia kampanii wyborczej. Polityk wziął udział w wiecu na Florydzie, podczas którego powiedział swoim zwolennikom, że czuje się silny i zdrowy. W najbliższych dniach prezydent USA uda się do kolejnych stanów.
rozwiń zwiń