X
Szanowny Użytkowniku
25 maja 2018 roku zaczęło obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r (RODO). Zachęcamy do zapoznania się z informacjami dotyczącymi przetwarzania danych osobowych w Portalu PolskieRadio.pl
1.Administratorem Danych jest Polskie Radio S.A. z siedzibą w Warszawie, al. Niepodległości 77/85, 00-977 Warszawa.
2.W sprawach związanych z Pani/a danymi należy kontaktować się z Inspektorem Ochrony Danych, e-mail: iod@polskieradio.pl, tel. 22 645 34 03.
3.Dane osobowe będą przetwarzane w celach marketingowych na podstawie zgody.
4.Dane osobowe mogą być udostępniane wyłącznie w celu prawidłowej realizacji usług określonych w polityce prywatności.
5.Dane osobowe nie będą przekazywane poza Europejski Obszar Gospodarczy lub do organizacji międzynarodowej.
6.Dane osobowe będą przechowywane przez okres 5 lat od dezaktywacji konta, zgodnie z przepisami prawa.
7.Ma Pan/i prawo dostępu do swoich danych osobowych, ich poprawiania, przeniesienia, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania.
8.Ma Pan/i prawo do wniesienia sprzeciwu wobec dalszego przetwarzania, a w przypadku wyrażenia zgody na przetwarzanie danych osobowych do jej wycofania. Skorzystanie z prawa do cofnięcia zgody nie ma wpływu na przetwarzanie, które miało miejsce do momentu wycofania zgody.
9.Przysługuje Pani/u prawo wniesienia skargi do organu nadzorczego.
10.Polskie Radio S.A. informuje, że w trakcie przetwarzania danych osobowych nie są podejmowane zautomatyzowane decyzje oraz nie jest stosowane profilowanie.
Więcej informacji na ten temat znajdziesz na stronach dane osobowe oraz polityka prywatności
Rozumiem
more_horiz
Wiadomości

Zamach podczas koncertu Ariany Grande. Śledztwo wykazało liczne zaniedbania

Ostatnia aktualizacja: 09.09.2020 00:27
W ciągu pierwszych 40 minut od zamachu terrorystycznego w hali Manchester Arena w 2017 r. na miejscu zdarzenia był tylko jeden sanitariusz, a policja na poziomie operacyjnym nie wiedziała o odbywającym się tam koncercie - ujawniono w sądzie.
Zdjęcie ilustracyjne
Zdjęcie ilustracyjneFoto: East News/Oli Scarff/AFP
policja wielka brytania f 1200.jpg
Czy atakowi można było zapobiec? Rusza śledztwo ws. zamachu terrorystycznego w Manchesterze

Wtorek był drugim dniem odbywającego się przed sądem w Manchesterze publicznego dochodzenia w sprawie zamachu w tym mieście. Ma ono wyjaśnić, czy służby wywiadowcze, policja bądź organizatorzy koncertu dopuścili się zaniedbań, czy atakowi można było zapobiec, a także czy podczas akcji ratunkowej popełnione zostały jakieś błędy.

Czytaj także:

22 maja 2017 r. Salman Abedi, urodzony w Manchesterze obywatel brytyjski libijskiego pochodzenia, zdetonował ładunek wybuchowy, gdy ludzie wychodzili z odbywającego się w hali Manchester Arena koncertu Ariany Grande. Oprócz sprawcy zginęły 22 osoby, w tym dwoje Polaków. Niespełna trzy tygodnie temu jego starszy brat, 23-letni obecnie Hashem Abedi, został skazany na co najmniej 55 lat więzienia za współudział w zabójstwie 22 osób i usiłowanie zabicia kolejnych.

Wtorkowe przesłuchania dotyczyły akcji ratunkowej i koordynacji działań pomiędzy poszczególnymi służbami. Ze złożonych zeznań wynika, że z powodu tego, iż Manchester Arena leży tuż koło dworca kolejowego, za patrolowanie okolicy odpowiedzialna była Brytyjska Policja Transportowa (BTP), a nie policja hrabstwa Greater Manchester (GMP), która na poziomie operacyjnym nie wiedziała o odbywającym się koncercie. Na dodatek bezpośrednio po ataku BTP nie poinformowała o zdarzeniu GMP i nie było próby skoordynowania działań.

londyn zamach pap 1200.jpg
Grzegorz Cieślak: w Anglii przyjęto politykę prewencji antyterrorystycznej

Spóźniona reakcja

Ze złożonych zeznań oraz zapisów z kamer przemysłowych wynika także, że pierwszy sanitariusz pojawił się na miejscu zdarzenia dopiero 18 minut po zdetonowaniu ładunku wybuchowego, zaś co najmniej osiem karetek pogotowia przyjechało 40 minut po eksplozji. Wcześniej, w 10 minut po wybuchu, pierwszej pomocy rannym udzielało 12 funkcjonariuszy BTP, ale ich możliwości były ograniczone, chociażby dlatego, że do dyspozycji były tylko jedne nosze i rannych wynoszono, na czym tylko się dało.

Jophn Greaney, sędzia śledczy prowadzący dochodzenie, przywołał przykład jednej z ofiar, 28-letniego Johna Atkinsona, którego z miejsca eksplozji wyniesiono do innej części hali - również na prowizorycznych noszach - dopiero po 46 minutach i przez kolejne 24 minuty tam pozostawał. Dopiero po godzinie i 15 minutach rozpoczęto jego reanimację, jak się później okazało, nieskuteczną.

Greaney powiedział też, że zaledwie 10 miesięcy wcześniej prowadzone były ćwiczenia na wypadek ataku terrorystycznego dokładnie w tym miejscu, gdzie on faktycznie nastąpił. Jak dodał, eksperci wyrazili poważne obawy co do tego, czy wyciągnięto z nich niezbędne wnioski.

Przeprowadzenie publicznego śledztwa zarządziła w październiku zeszłego roku minister spraw wewnętrznych Priti Patel. Jak się oczekuje, potrwa ono do wiosny przyszłego roku.

pb

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

Nocny atak nożownika w Birmingham. Policja wszczęła śledztwo ws. morderstwa

Ostatnia aktualizacja: 06.09.2020 12:35
Jedna osoba zginęła, a kolejne siedem osób odniosło obrażenia po nocnych atakach z użyciem noża w brytyjskim Birmingham. Policja wszczęła śledztwo w tej sprawie.
rozwiń zwiń