more_horiz
Wiadomości

Grecja: demonstracja przeciwko porozumieniu z Macedonią, starcia z policją

Ostatnia aktualizacja: 20.01.2019 20:00
Ponad sto tysięcy Greków demonstrowało w centrum Aten przeciwko porozumieniu ze Skopje w sprawie nazwy "Macedonia". Demonstranci skandowali, że Macedonia jest jedna i jest grecka. Domagali się przeprowadzenia referendum w tej sprawie. 
Audio
  • Demonstracja w Atenach przeciwko porozumieniu ws. Macedonii. Korespondencja Beaty Kukiel-Vraili (IAR)
Na greckich ulicach doszło do starć z policją
Na greckich ulicach doszło do starć z policjąFoto: EPA/PA/YANNIS KOLESIDIS

Policja mówi o stu tysiącach protestujących, organizatorzy twierdzą, że było ich znacznie więcej. Demonstranci, którzy przybyli z różnych stron kraju, trzymali w rękach biało-niebieskie flagi Grecji i flagi greckiego regionu Macedonii ze słońcem z Werginy. Ten symbol archeolodzy odnaleźli w grobach królów starożytnej Macedonii w północnej Grecji. Protestujący podkreślali, że nie zgadzają się na oddanie słowiańskiemu ludowi, który zamieszkuje sąsiadujący z Grecją kraj, swojej tożsamości i historii. 

Demonstranci rzucali w policjantów kamieniami, flarami, koktajlami Mołotowa, pojemnikami z farbą. Funkcjonariusze użyli gazu łzawiącego. Kilku demonstrantom udało się sforsować ogrodzenie wokół parlamentu; policja uniemożliwiła im przedostanie się na schody prowadzące do wejścia. Demonstranci atakowali też policjantów drzewcami greckich flag.

Po zajściach co najmniej piętnaście osób trafiło do szpitala. Policja poinformowała, że dziewięciu funkcjonariuszy odniosło obrażenia.

Organizatorzy protestu oskarżają policję o to, że użyła gazu łzawiącego, aby rozpędzić pokojową demonstrację. - Używacie gazu z powodu dwudziestu chuliganów, którzy grają w waszą gierkę. Albo ich złapcie albo przestańcie działać przeciwko dwóm milionom Greków! - krzyczeli organizatorzy podczas protestu. Duża ilość gazu łzawiącego spowodowała, że wiele osób miało problemy z oddychaniem. - Małe dzieci płaczą, bo niektórzy chcą dziś słuchać rozkazów - mówili organizatorzy. O niewspółmiernej reakcji policji wspomina też część greckich dziennikarzy i polityków. Były premier Grecji Antonis Samaras nazwał zajścia "prowokacją". 

Organizatorzy demonstracji zbierają podpisy pod petycją w sprawie referendum. - Musi odbyć się referendum, inaczej nie jest brany pod uwagę głos narodu. Ci, którzy przegłosują umowę w parlamencie, to 151 osób, a nas jest jedenaście milionów - tłumaczył Polskiemu Radiu jeden z protestujących z północnej Grecji.

Wielu demonstrantów twierdzi, że lewicowy rząd Aleksisa Tspirasa ugiął się pod żądaniami zachodnich mocarstw, które naciskały na porozumienie, aby rozszerzyć UE i NATO. - Nasz rząd sprzedał naszą historię. Jesteśmy tu, aby pokazać, że naród nie chce takich umów. Mam nadzieję, że zdrajcy zostaną ukarani - mówili demonstranci z Krety.

Z kolei w północnej Grecji rolnicy zablokowali szosę prowadzącą do granicy z Macedonii, solidaryzując się z demonstrantami.

Głosowanie w parlamencie

Grecki parlament ma w poniedziałek rozpocząć debatę w sprawie ratyfikacji porozumienia ze Skopje. Głosowanie jest oczekiwane w piątek.

Macedoński parlament 11 stycznia przegłosował poprawkę do ustawy zasadniczej, która zmienia nazwę państwa na "Republika Macedonii Północnej" zgodnie z porozumieniem zawartym w czerwcu z Grecją. W zamian Grecja ma już nie blokować członkostwa Skopje w Unii Europejskiej i NATO.

Umowa ta stanowi próbę zakończenia sporu macedońsko-greckiego o nazewnictwo i prawa do spuścizny antycznej Macedonii. Grecja domaga się od Macedonii zmiany nazwy, twierdząc, że obecna implikuje żądania terytorialne wobec jej własnej prowincji o tej samej nazwie, miejsca urodzenia Aleksandra Wielkiego, a Skopje uzurpuje sobie prawo do greckiej historii. 

Według najnowszego sondażu, umowie sprzeciwia się 66 procent Greków.

tjak/fc

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak