more_horiz
Wiadomości

Birma: sąd podtrzymał wyrok skazujący dla dwóch dziennikarzy Reutera

Ostatnia aktualizacja: 11.01.2019 12:14
Sąd w Birmie odrzucił w piątek apelację dwóch dziennikarzy agencji Reutera, skazanych na siedem lat więzienia za nielegalne posiadanie dokumentów państwowych. Sąd uznał, że obrona nie przedstawiła wystarczających dowodów na niewinność swoich klientów.
Wa Lone (z lewej) i Kyaw Soe Oo
Wa Lone (z lewej) i Kyaw Soe OoFoto: PAP/EPA/LYNN BO BO

- Kara orzeczona przez sąd pierwszej instancji jest adekwatna i zgodna z obowiązującym prawem. W związku z tym zdecydowano o odrzuceniu apelacji - poinformował sędzia Aung Naing. Dziennikarzom - 32-letniemu Wa Lone i 28-letniemu Kyaw Soe Oo - przysługuje prawo odwołania się do birmańskiego Sądu Najwyższego w stolicy kraju, Naypyidaw. 

- Wydany dziś wyrok to kolejna z wielu niesprawiedliwości wyrządzonych Wa Lone i Kyaw Soe Oo. Pozostają w więzieniu tylko dlatego, że władze chciały uciszyć prawdę - ocenił w oświadczeniu redaktor naczelny Reutera Stephen J. Adler. 

- Dziennikarstwo to nie przestępstwo. Dopóki Birma nie naprawi tego straszliwego błędu, prasa w tym kraju nie będzie wolna, a deklarowane przez Birmę zaangażowanie na rzecz praworządności i demokracji będzie podawane w wątpliwość - dodał. 

Obrona: dziennikarze ofiarami prowokacji

We wrześniu 2018 r. Wa Lone i Kyaw Soe Oo zostali skazani na siedem lat pozbawienia wolności za rzekome nielegalne uzyskanie dostępu do tajnych dokumentów państwowych podczas gromadzenia informacji na temat sytuacji muzułmańskiej mniejszości Rohingja. W grudniu odwołali się od tego wyroku. 

W apelacji obrońcy dziennikarzy podkreślali, że ich klienci padli ofiarą policyjnej prowokacji oraz że prokuratura nie przedstawiła dowodów na popełnienie przez nich przestępstwa lub zamiar działania na szkodę bezpieczeństwa narodowego. Wskazywali na uchybienia w dotychczasowym procesie, m.in. że sąd błędnie zrzucił na oskarżonych obowiązek wykazania swojej niewinności. 

Prawny przedstawiciel rządu w procesie, Khine Khine Soe, powiedział na rozprawie apelacyjnej, że ze zgromadzonych dowodów wynika, iż reporterzy zebrali i przechowywali tajne dokumenty, a także że zamierzali działać na szkodę bezpieczeństwa narodowego i wbrew interesom narodowym kraju. 

Ponad rok w areszcie

Wa Lone i Kyaw Soe Oo zostali aresztowani w grudniu 2017 roku pod zarzutem posiadania tajnych dokumentów; badali wówczas sprawę masakry Rohingjów w stanie Rakhine (Arakan) na zachodzie Birmy, dokonanej przez birmańskie wojsko, siły bezpieczeństwa oraz ludność cywilną.

Reporterzy zapewniali, że stosowali się do zasad etyki dziennikarskiej. Po aresztowaniu powiedzieli bliskim, że zostali zatrzymani, gdy w restauracji w Rangunie dwaj nieznani im policjanci wręczyli im jakieś dokumenty.

O bezwarunkowe uwolnienie reporterów wielokrotnie apelowały m.in. USA, Unia Europejska i ONZ. Władze w Rangunie odrzucają jednak zarzuty o łamanie wolności prasy, podkreślając, że wyrok dotyczy ustawy o ochronie tajemnicy państwowej.

W wyniku prowadzonej przez birmańskie wojsko operacji wymierzonej w muzułmanów Rohingja do sierpnia 2017 roku z kraju uciekło ok. 700 tys. przedstawicieli tej mniejszości, głównie do sąsiedniego Bangladeszu. Według ONZ birmańska armia dokonała masowych zbrodni z "zamiarem ludobójstwa". 

msze

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak