X
Szanowny Użytkowniku
25 maja 2018 roku zaczęło obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r (RODO). Zachęcamy do zapoznania się z informacjami dotyczącymi przetwarzania danych osobowych w Portalu PolskieRadio.pl
1.Administratorem Danych jest Polskie Radio S.A. z siedzibą w Warszawie, al. Niepodległości 77/85, 00-977 Warszawa.
2.W sprawach związanych z Pani/a danymi należy kontaktować się z Inspektorem Ochrony Danych, e-mail: iod@polskieradio.pl, tel. 22 645 34 03.
3.Dane osobowe będą przetwarzane w celach marketingowych na podstawie zgody.
4.Dane osobowe mogą być udostępniane wyłącznie w celu prawidłowej realizacji usług określonych w polityce prywatności.
5.Dane osobowe nie będą przekazywane poza Europejski Obszar Gospodarczy lub do organizacji międzynarodowej.
6.Dane osobowe będą przechowywane przez okres 5 lat od dezaktywacji konta, zgodnie z przepisami prawa.
7.Ma Pan/i prawo dostępu do swoich danych osobowych, ich poprawiania, przeniesienia, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania.
8.Ma Pan/i prawo do wniesienia sprzeciwu wobec dalszego przetwarzania, a w przypadku wyrażenia zgody na przetwarzanie danych osobowych do jej wycofania. Skorzystanie z prawa do cofnięcia zgody nie ma wpływu na przetwarzanie, które miało miejsce do momentu wycofania zgody.
9.Przysługuje Pani/u prawo wniesienia skargi do organu nadzorczego.
10.Polskie Radio S.A. informuje, że w trakcie przetwarzania danych osobowych nie są podejmowane zautomatyzowane decyzje oraz nie jest stosowane profilowanie.
Więcej informacji na ten temat znajdziesz na stronach dane osobowe oraz polityka prywatności
Rozumiem
more_horiz
Wiadomości

Sprawa zabójstwa dziennikarza Jarosława Ziętary. Prokuratura chce konfrontacji świadków

Ostatnia aktualizacja: 16.09.2021 20:52
Wniosek o konfrontację świadków złożyła w czwartek prokuratura w trakcie rozprawy w procesie Aleksandra Gawronika oskarżonego o podżeganie do zabójstwa dziennikarza Jarosława Ziętary. Chodzi o zeznających już w procesie: twórcę Elektromisu Mariusza Ś. i b. red. naczelnego tygodnika "Wprost".
15 września miała miejsce premiera książki o Jarosławie Ziętarze
15 września miała miejsce premiera książki o Jarosławie ZiętarzeFoto: PAP/Jakub Kaczmarczyk

Sąd Okręgowy w Poznaniu kontynuował w czwartek proces byłego senatora Aleksandra Gawronika (godzi się na publikację pełnego nazwiska) oskarżonego o nakłanianie ochroniarzy spółki Elektromis do porwania, pozbawienia wolności, a następnie zabójstwa reportera "Gazety Poznańskiej" Jarosława Ziętary.

ziętara grób pap_20141104_0MD 1200.png
Krzysztof M. Kaźmierczak: służby specjalne pomogły przez lata unikać odpowiedzialności zabójcom Jarosława Ziętary

Zeznania Mariusza Ś.

W czwartek zeznania - po raz drugi w trakcie procesu, na wniosek obrony – składał twórca Elektromisu Mariusz Ś. W zeznaniach odnosił się m.in. do spotkania, jakie na początku lat 90. miało się odbyć w domu byłego właściciela i byłego redaktora naczelnego tygodnika "Wprost" Marka Króla. Redakcja tygodnika mieściła się wtedy w Poznaniu.

Mariusz Ś. przyznał w sądzie, że zna Marka Króla. Jak mówił, "spotkałem się z nim w jego domu w Poznaniu lub Przeźmierowie, nie jestem tego pewny" - Byłem poproszony o to spotkanie albo przez Gawronika, albo przez Króla, ale za pośrednictwem sekretariatu. Tematem spotkania było dokapitalizowanie spółki wydającej tygodnik "Wprost". Ja byłem tym zainteresowany, dlatego zgodziłem się na spotkanie - podkreślił.

Czytaj również:

"Takie telefony się odbiera"

Dodał, że nie pamięta dokładnie daty spotkania, ale wskazał, że było to "raczej w latach 90.". - Gawronik był również na tym spotkaniu, bo Król prosił Gawronika o pośrednictwo i pomoc przy dokapitalizowaniu spółki, tak przypuszczam. Ja nie miałem żadnych ustaleń biznesowych z Gawronikiem, nie płaciłem mu żadnych prowizji, nie mieliśmy żadnej umowy - zaznaczył. Wyjaśnił, że nic mu nie wiadomo na temat spotkania Gawronika z Królem, które wcześniej miało się odbyć w Warszawie, i które miało dotyczyć właśnie jego osoby.

- Gawronik był wtedy bodajże senatorem, to jest poważna publiczna funkcja i od takiej osoby telefon się odbiera. Spotkanie było w miłej atmosferze, wymieniliśmy się numerami telefonów, ale pan Król więcej do mnie nie zadzwonił. Ja byłem skłonny dokapitalizować ten tytuł, interesowała mnie ta inwestycja. Nigdy nie przyjeżdżałem na takie spotkania z bronią, nie noszę broni" – mówił.

ziętara 1200 forum.jpg
Morderstwo dziennikarza Jarosława Ziętary. Krzysztof Kaźmierczak: zajmował się przestępstwami najbogatszych

Prokurator Piotr Kosmaty pytał świadka m.in., czy nie widzi sprzeczności między tym, że chciał – jak wskazywał – dokapitalizować tytuł a tym, że w tygodniku pojawiały się niekorzystne dla niego artykuły prasowe. Odpowiadając na pytania Mariusz Ś. zaznaczył, że rzeczywiście we "Wprost" ukazywały się artykuły dla niego "niekorzystne i szkalujące".

- Te artykuły ukazywały się przed i po moim spotkaniu z Królem. To, że chciałem ten projekt dokapitalizować, nie stoi w sprzeczności z tymi artykułami. To był dobry tygodnik, artykuły na mój temat były niedobre. Nie pamiętam, czy wtedy jakoś reagowaliśmy na takie artykuły, czy rzecznik prasowy pisał jakieś sprostowania" – podkreślił.

Wniosek o konfrontację

W trakcie czwartkowej rozprawy, po przesłuchaniu świadka, prokurator złożył wniosek o konfrontację świadków; Mariusza Ś. z Markiem Królem m.in. na okoliczność rozbieżności zeznań dotyczących spotkania w domu Króla. Zdaniem prokuratora, konfrontacja świadków jest niezbędna, ponieważ może wyjaśnić kluczową kwestię w tej sprawie. Jak tłumaczył, od samego początku procesu obrona idzie w tym kierunku, że Ś. nie znał się z oskarżonym na początku lat 90., "natomiast ze wszystkich zeznań, które uzyskujemy, wynika, że było na odwrót, dlatego uważam, że trzeba to bezwzględnie wyjaśnić". Zdaniem prokuratury zeznania świadków wskazują na to, że na początku lat 90. Gawronik nie tylko znał się z Mariuszem Ś., ale i blisko z nim współpracował - czemu oboje zaprzeczają. Wskazują też, że nie spotykali się prywatnie, a ich "jedyne spotkanie biznesowe" dotyczyło dzierżawy tygodnika "Poznaniak" w 1997 roku.

Marek Król zeznawał w procesie Gawronika w marcu tego roku. Wówczas mówił w sądzie, że do jego spotkania z Mariuszem Ś. i Gawronikiem doszło w 1994 roku. Świadek zeznał, że wiosną 1994 roku Gawronik najpierw odwiedził warszawską redakcję "Wprost" przy ul. Ordynackiej. - Gawronik odwiedził mnie, tak jak zrozumiałem, w roli mediatora i w imieniu Mariusza Ś. Proponował mi spotkanie z Ś. Zdziwiło mnie, że to spotkanie miało odbyć się w lesie i miało dotyczyć uzgodnienia między nami kwestii tekstów, które pojawiły się w tygodniku "Wprost", a które opisywały trudną sytuację banku Posnania, którego Mariusz Ś. był głównym dysponentem czy właścicielem - zaznaczył.

ziętara.jpg
"Ciało rozpuszczono w kwasie". Nowe informacje ws. śmierci Jarosława Ziętary

Odmienne zeznania Marka Króla

Świadek, opisując przebieg spotkania, podkreślił, że Gawronik przyszedł niespodziewanie i poprosił o wyjście na podwórze. Król mówił w sądzie, że po rozmowie z Gawronikiem spotkał się ze swoimi zastępcami, którym opowiedział o wizycie. Wówczas jeden z zastępców powiedział, żeby o tej rozmowie zawiadomić MSW. Świadek podał, że spotkał się w tej sprawie z ministrem Milczanowskim. - Spotkanie było krótkie, minister zaproponował mi ochronę BOR dla mnie i mojej rodziny stwierdzając, że sytuacja jest poważna i nie powinienem tej rozmowy z Gawronikiem bagatelizować - wskazał.

Świadek powiedział, że do kolejnego spotkania z Gawronikiem - i wtedy także z Mariuszem Ś. - doszło przed świętami wielkanocnymi 1994 roku. - W momencie, kiedy odwiedził mnie Aleksander Gawronik, który tytułował Mariusza Ś. prezesem, wtedy już w moim domu była jednostka BOR. Ja byłem poinstruowany, że mam panów normalnie przyjąć nakazując, by przyszli bez broni. (...) Przed tą rozmową zostałem ubrany przez BOR w kamizelkę kuloodporną. Panowie weszli do pokoju gościnnego, żona podała herbatę, dobrze odegrała swoją rolę. Odbywała się między nami rozmowa i z tej rozmowy pamiętam głównie taki przekaz, żebym sprzedał tygodnik "Wprost" Mariuszowi Ś. Kilka razy zapewniał mnie, że dostanę tyle pieniędzy, że wystarczy i dla mnie i moich dzieci do końca życia. Ja stworzyłem wtedy taką sytuację, że to przemyślę - mówił.

Świadek podkreślił w sądzie, że po niektórych publikacjach zdarzały się anonimowe telefony do redakcji z pogróżkami: "przestańcie, bo to się wam nie opłaci". - W Poznaniu była też wtedy taka opinia, że z Mariuszem Ś. nie należy zadzierać, bo może się to źle skończyć dla osoby, która próbuje się z nim konfrontować. Panowała wręcz opinia, że Poznań jest miastem Ś. - podkreślił Król.

Oskarżony odniósł się do zeznań

W trakcie czwartkowej rozprawy do okoliczności tamtego spotkania odniósł się także sam Gawronik. W oświadczeniu podkreślił, że to Marek Król do niego zatelefonował i poprosił o spotkanie. - W ustalonym terminie spotkaliśmy się w jego redakcji. Zaproponował spacer, bo pogoda była sympatyczna. Król poprosił mnie, czy bym się podjął negocjacji dotyczących ew. sprzedaży tygodnika "Wprost". Powiedziałem, że jeśli uważa, że ja się mogę przydać, to chętnie. Po jakimś czasie zawonił znowu i zapytał, czy możemy się spotkać w jego domu - mówił.

Jarosław Ziętara symb grób 1200 arch pap.jpg
Sprawa Jarosława Ziętary. Były komendant policji podtrzymał swoje zeznania

- Pojechałem i była rozmowa, nie pamiętam, czy to była rozmowa z panem Ś. czy z kimś innym. Dotyczyła spraw związanych, nie pamiętam, czy z dokapitalizowaniem czy sprzedażą tygodnika. To była krótka rozmowa, ja chyba jako pierwszy wyszedłem, bo doszedłem do wniosku, że szkoda czasu - dodał i powiedział, że Król poprosił go o negocjacje, bo miał doświadczenie biznesowe i długo się znali.

W czwartek Mariusz Ś. odnosił się także do zeznań Zdzisława K. Mężczyzna zeznawał w sądzie o współpracy z Mariuszem Ś., związanej ze spółką Strefa Wolnocłowa. Mówił także, że kiedy przebywał w szpitalu psychiatrycznym - aby, jak twierdzi, uniknąć sprawy karnej i ew. wyroku - odwiedził go Ziętara. - On mi się nie przedstawił, ale to był jedyny dziennikarz, który po umorzeniu tych spraw wciąż je drążył. To wiem od Mariusza Ś. W późniejszym czasie wyszło, że był to Jarosław Ziętara - mówił świadek.

Mariusz Ś. powiedział natomiast w czwartek, że współpraca z K. "układała się dobrze" i była raczej "incydentalna".

Jarosław Ziętara urodził się w Bydgoszczy w 1968 r. Był absolwentem Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Pracował najpierw w radiu akademickim, później współpracował m.in. z "Gazetą Wyborczą", "Kurierem Codziennym", tygodnikiem "Wprost" i z "Gazetą Poznańską". Ostatni raz widziano go 1 września 1992 r. Rano wyszedł z domu do pracy, ale nigdy nie dotarł do redakcji "Gazety Poznańskiej". W 1999 r. został uznany za zmarłego. Ciała dziennikarza do dziś nie odnaleziono.

jmo

Czytaj także

Proces ws. zabójstwa Jaroszewiczów. Oskarżony: jestem osobą dość spokojną, a nie emocjonalną

Ostatnia aktualizacja: 05.08.2021 17:42
- Jestem osobą spokojną i spokojnie przebiegała też większość napadów z moim udziałem - mówił w czwartek przed sądem główny oskarżony ws. zabójstwa małżeństwa Jaroszewiczów Robert S. To kolejna rozprawa w trwającym od niemal roku procesie, podczas której mężczyzna odpowiadał na pytania stron.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Europejski Nakaz Aresztowania wobec b. oficera Stasi. IPN oskarża go o zabójstwo Polaka

Ostatnia aktualizacja: 11.08.2021 08:55
Sąd Okręgowy w Poznaniu wydał Europejski Nakaz Aresztowania wobec Manfreda N., obywatela Niemiec, który był oficerem operacyjnym Służby Bezpieczeństwa NRD - podał pion śledczy IPN. Były oficer Stasi podejrzany jest o zabójstwo Polaka, który w 1974 r. usiłował przedostać się do Berlina Zachodniego.
rozwiń zwiń