more_horiz
Wiadomości

Magdalena Adamowicz: Paweł był moim wspaniałym, największym przyjacielem

Ostatnia aktualizacja: 20.01.2019 21:41
- Paweł moim wspaniałym, największym przyjacielem; zawsze mogłam na niego liczyć - powiedziała w niedzielę w Europejskim Centrum Solidarności wdowa po zamordowanym prezydencie Gdańska Magdalena Adamowicz.
Magdalena Adamowicz
Magdalena AdamowiczFoto: PAP/Adam Warżawa

W niedzielę wieczorem w Europejskim Centrum Solidarności w Gdańsku odbył się "Wieczór dla Przyjaciela" poświęcony tragicznie zmarłemu prezydentowi Gdańska Pawłowi Adamowiczowi. Na jego zakończenie głos zabrała jego żona Magdalena. Nawiązując do hasła przewodniego spotkania podkreśliła, że zmarły był jej "wspaniałym, największym przyjacielem". - Był oczywiście moim mężem, ale różnie bywa w małżeństwach, a nas oprócz tego łączyła prawdziwa przyjaźń; zawsze mogłam na niego liczyć, on także w tych bardzo trudnych dniach mógł liczyć na mnie"- mówiła Magdalena Adamowicz.

Jak zaznaczyła, zmarły był "przyjacielem wymagającym i krytycznym". - To nie było tak, że on zawsze wszystko chwalił i słodził; on potrafił upomnieć, kiedy trzeba, on potrafił ściągnąć na ziemię, ale ja nie byłam mu dłużna i też byłam tą osobą, która go na ziemię często ściągała - wspominała wdowa po zamordowanym prezydencie Gdańska.

Zwracając się do zgromadzonych na spotkaniu w ECS, Magdalena Adamowicz dodała, że choć tej przyjaźni męża będzie jej brakowało, to widząc ich wie, że "Paweł ma przyjaciół, że miał przyjaciół" i że ta przyjaźń do niego pozostanie w ich sercach. Na jej wystąpienie zebrani zareagowali owacjami na stojąco.

"Szef inwestował w każdego"

Pełniąca obowiązki prezydenta Gdańska Aleksandra Dulkiewicz podczas wieczoru wspomnień, poświęconego tragicznie zmarłemu prezydentowi Gdańska - mówiła o Pawle Adamowiczu - mentorze. Podkreślała, że ta jego funkcja "objawiała się często w małych sprawach".

Mówiła, że w gdańskim urzędzie miejskim Paweł Adamowicz prowadził tzw. aplikację samorządową, bo uważał, że jego pracownicy, którzy mają służyć mieszkańcom jego miasta, powinni brać udział w warsztatach, na których poznają przepisy kodeksu postępowania administracyjnego, elementy protokołu dyplomatycznego, wiedzę jak rozmawiać z ludźmi i realizować równe traktowanie. - Szef inwestował w każdego, uważał podsuwanie lektur, podsumowanie dobrych pomysłów za swoją nie wiem, czy misję, ale taki po prostu był - podkreśliła.

Aleksandra Dulkiewicz: Paweł Adamowicz pozostanie dla mnie autorytetem 

Aleksandra Dulkiewicz wspominała, że na początku roku gdy Paweł Adamowicz wrócił z urlopu, to zdecydował, że właśnie ona ma go zastąpić na śniadaniu prezydentów największych miast, organizowanym przez tygodnik "Polityka". Mówiła, że Paweł Adamowicz zaufał jej, zachęcał ją do tego, by zabrała głos jako pierwsza i by powiedziała o tym, co ich zdaniem nie tylko dla Gdańska, ale i dla polskiej samorządności było najważniejsze - czyli frekwencji w wyborach 2019 r.

- Więc się zgłosiłam, choć byłam na spotkaniu jedynym zastępcą. (...) I dosyć buntowniczo powiedziałam, że wszystko, o czym mówicie jest super ważne, ale jeśli ta władza będzie nadal rządzić, to my nic nie zrobimy jako samorząd, bo nas zniszczą (...) - wspominała. Podkreśliła, że mówiła też o ważnych dla Polski rocznicach, m.in. 4 czerwca i że faktycznie wszystkie zgłoszone przez nią tematy "ustawiły dyskusję". Aleksandra 
Dulkiewicz wspominała, że potem Adamowicz dopytywał o to, jak jej poszło. "To jest taka opowieść, która pokazuje ten jego mentoring, który prowadził, choć jednocześnie obdarzał zaufaniem; rzucał na głęboką wodę" - powiedziała.

- Autorytet? Tak, muszę tak powiedzieć, choć nigdy nie myślałam o nim w ten sposób: Paweł Adamowicz był jest i pozostanie dla mnie autorytetem - podkreśliła.

Prezydent Sopotu: on został w pewnym momencie sam

Prezydent Sopotu Jacek Karnowski zauważył w swoim wystąpieniu, że "Paweł został w pewnym momencie sam, sam politycznie". - Jego pierwszy raz atakowano przecież w 2001 r. bardzo mocno prokuraturą, mnie potem - wskazał. Nawiązał też do późniejszego rozstania Pawła Adamowicza z PO, z którą związany był w latach 2001-2015. - Paweł został sam, bo Platforma zrobiła głupstwo po prostu, nie umiała odczytać, kogo traci; myślę, że do dzisiaj nie bardzo to wszystko umie sobie poukładać - ocenił. Jak dodał, mimo to, Paweł Adamowicz - m.in. za namową Aleksandra Halla - "zdecydował, że będzie (ponownie) kandydował na prezydenta miasta Gdańska". 

Jacek Karnowski podkreślił jednocześnie, że w obliczu ataków obaj z Adamowiczem zawsze mogli liczyć na siebie nawzajem, a także "na Olka (Halla), na młodych konserwatystów, na naszych przyjaciół". Prezydent Sopotu przekonywał ponadto, że zmarły miał "jedną wyższość zdecydowaną nad innymi prezydentami miast": "umiał sobie wychować następców". Doprecyzował, że ma na myśli m.in. pierwszą zastępczynię Adamowicza, obecnie p.o. prezydenta Gdańska Aleksandrę Dulkiewicz. 

- To jest coś naprawdę niesamowitego, że on potrafił ich sobie wychować i będą potrafili kontynuować jego dzieło obojętnie, czy to się komuś będzie podobało, czy nie, czy ich ktoś poprze, czy nie (...); jak ktoś nie poprze, to straci, tak jak (ten, kto) nie poparł jego w wyborach - mówił Jacek Karnowski.

Aleksander Hall: dziedzictwo Pawła Adamowicza nie pójdzie na marne

Historyk Aleksander Hall, opisując ideologiczne wybory Pawła Adamowicza i środowiska, jakie go kształtowały, mówił m.in. o Ruchu Młodej Polski, Gdańskich Liberałach, czy Stronnictwu Konserwatywno-Ludowym, potem PO. - Widzę ciągłość w jego wyborach. To była ewolucja, nigdy nie rewolucja - mówił.

Ale - jak podkreślał - obok domu rodzinnego, Pawła Adamowicza najbardziej uformowała historia, która rozgrywała się na jego oczach. "Ktoś, kto mieszka pomiędzy Stocznią a kościołem św. Brygidy jest uprzywilejowany w tym sensie, że znajduje się w centrum historii Polski. Z czasem - podkreślał Aleksander Hall - Adamowicz stawał się coraz bardziej jej aktywnym uczestnikiem i coraz ważniejszym aktorem.

Paweł Adamowicz - mówił historyk - był człowiekiem wiernym swoim mistrzom, człowiekiem, który widział historie i ją tworzył, dlatego z zażartością, czasami w warunkach ostrej konfrontacji z tłumem bronił prawdy historycznej, godności i zasług ludzi, którzy Polskę budowali, którzy tworzyli III Rzeczpospolitą

msze

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

Polska polityka po zabójstwie prezydenta Gdańska. Komentarze publicystów

Ostatnia aktualizacja: 20.01.2019 16:15
- Teraz każdy, kto będzie krytykowal PO będzie używał mowy nienawiści - powiedział w audycji "Tydzień kontra tydzień" Jacek Liziniewicz, analizując sytuację w polskiej polityce po tragicznej śmierci Pawła Adamowicza. Swoje refleksje przedstawili też Michał Kolanko i Łukasz Lipiński. 
rozwiń zwiń