more_horiz
Gospodarka

Szansą dla GPW będą w 2019 roku Pracownicze Plany Kapitałowe

Ostatnia aktualizacja: 31.12.2018 19:51
W tym roku polska gospodarka ma się czym pochwalić – PKB powyżej 5 proc., rekordowo niskie bezrobocie, rosną płace, rośnie zatrudnienie, czyli gospodarka na piątkę z plusem. Jednak kiedy spojrzymy na warszawską giełdę, to mamy zupełnie inny obraz.
Audio
  • Jaki był mijający 2018 rok na Giełdzie Papierów Wartościowych w Warszawie, mówi gość radiowej Jedynki Roman Przasnyski, główny analityk Gerda Broker./Justyna Golonko, Naczelna Redakcja Gospodarcza Polskiego Radia/.
  • Jaki wpływ na Giełdę Papierów Wartościowych w Warszawie będą miały Pracownicze Plany Kapitałowe, wyjaśnia gość Polskiego Radia 24 Przemysław Kwiecień, XTB./Elżbieta Szczerbak, Naczelna Redakcja Gospodarcza Polskiego Radia./
  • Dużym wydarzeniem dla naszego rynku akcji w 2018 był awans Polski do grona rynków rozwiniętych na liście agencji FTSE Russel - mówi rzecznik GPW Paweł Lasiuk. /Karolina Mózgowiec, Naczelna Redakcja Gospodarcza Polskiego Radia/.
  • Bilans 2018 roku dla naszej giełdy wypada ujemnie - mówi Maciej Borkowski, dyrektor biura analiz w Centralnym Domu Maklerskim Pekao SA./Karolina Mózgowiec, Naczelna Redakcja Gospodarcza Polskiego Radia/.
  • Mijający rok w ogóle nie był dobry dla światowych rynków akcji, mówi Maciej Borkowski, dyrektor biura analiz w Centralnym Domu Maklerskim Pekao SA./Karolina Mózgowiec, Naczelna Redakcja Gospodarcza Polskiego Radia/.
  • 2019 może być na rynkach jeszcze gorszy - uważa Marek Rogalski z Domu Maklerskiego Banku Ochrony Środowiska. /Karolina Mózgowiec, Naczelna Redakcja Gospodarcza Polskiego Radia/.
  • Szansą dla warszawskiej giełdy będą w 2019 roku Pracownicze Plany Kapitałowe, uważa Maciej Borkowski, dyrektor biura analiz w Centralnym Domu Maklerskim Pekao SA./Karolina Mózgowiec, Naczelna Redakcja Gospodarcza Polskiego Radia/.
Mijającego roku inwestorzy na warszawskiej giełdzie nie zaliczą do udanych.
Mijającego roku inwestorzy na warszawskiej giełdzie nie zaliczą do udanych. Foto: pixabay

Zwycięzcą był w tym roku ten, co nie stracił.

– „Niedźwiedzie” bardzo mocno rządziły w tym roku, i to od początku roku. Jedynie pierwsze trzy tygodnie stycznia 2018 roku można uznać za pomyślne, a później niemal bez przerwy główne indeksy giełdowe traciły na wartości. Prawie przez cały rok – przypomina gość Jedynki Roman Przasnyski, główny analityk Gerda Broker.

Tracili wszyscy, ale niejednakowo

Na warszawskim parkiecie traciły wszystkie spółki. Ale były spore różnice, jeśli chodzi o poszczególne segmenty.

– Ci, którzy postawili na największe spółki, to stracili najmniej, ten indeks WIG20 obniżył się tylko o 7,5 proc. w ciągu 2018 roku. Ale też momentami tracił znacznie więcej, nawet 20 proc., jednak ostatnie dwa miesiące tego roku przyniosły poprawę sytuacji. I te straty zostały zredukowane. Można powiedzieć, że teraz to wygląda nieźle, ze stratą tylko 7,5 proc. – ocenia Roman Przasnyski.

Znacznie gorzej było w segmentach średnich i małych spółek.

– W przypadku mWIG40, który grupuje spółki średnie, to jest spadek wynoszący ponad 19 proc., czyli bardzo znaczny. A w przypadku spółek najmniejszych, czyli sWIG80, to prawie 28 proc. straty. Najgorsza sytuacja jest więc wśród małych i średnich firm, natomiast w tych dużych jest znacznie lepiej – mówi gość radiowej Jedynki.

Czyli trzeba było dość dużych umiejętności albo szczęścia, żeby jak najmniej stracić.

Nieliczni tylko zarobili na GPW

Spółek na polskiej giełdzie, które dały w tym roku zarobić, było jak na lekarstwo.

– Ze wszystkich spółek, które są obecnie notowane na Giełdzie Papierów Wartościowych, a jest ich prawie 440 – tylko około 80 zakończyło ten rok 2018 na plusie. Z czego wiele z nich to są spółki marginalne, gdzie jest niewielka płynność, niewielkie zainteresowanie inwestorów w ogóle. Jeżeli chodzi o największe spółki, to tylko 5 spośród 20 zakończyło rok na plusie – podkreśla gość radiowej Jedynki.

Jak dodaje, mamy bowiem dość wąski rynek kapitałowy – bo choć mamy ponad 400 spółek notowanych na giełdzie, to o sytuacji decyduje 20 – 25 spółek, ponieważ tam jest kapitalizacja, tam są obroty.

– I jeśli spojrzymy na te największe spółki, które dominują na GPW, to był to bardzo dobry rok dla akcjonariuszy kilku spółek, m.in. Orlenu, Lotosu, CD Projekt (do jesieni miał fantastyczny rok), i to są te spółki, które trochę podreperowały ten obraz giełdy, a który inaczej byłby katastrofalny. Indeks średnich spółek zniżkował o blisko 20 proc., a indeks mniejszych spółek sWIG80 zniżkował o blisko 30 proc., a to już katastrofa. I to w dużym stopniu oddaje rzeczywistość naszego rynku. Ponieważ kapitału nie ma, krajowi inwestorzy są słabi, zagraniczni nie palą się w tych okolicznościach globalnych do inwestowania w Polsce – ocenia gość PR 24 dr Przemysław Kwiecień, główny analityk Domu Maklerskiego XTB.

Zły rok był też na globalnym rynku akcji

Ten mijający rok 2018 nie był też dobry dla innych światowych giełd, dla rynków akcji. Stąd nie tylko inwestorzy nad Wisłą kończą rok w nienajlepszych nastrojach. Grudzień może być też najgorszym miesiącem dla amerykańskiego parkietu, i to od 1931 roku. Zdaniem analityków, część amerykańskiego rynku akcji weszła już w bessę.

– W zasadzie, jeśli chodzi o stopy zwrotu, to nie było regionu świata, który nie zanotowałby przynajmniej 7-proc. spadku, licząc od początku roku 2018. Ameryka Północna mimo tego, że w ostatnim miesiącu spadek wyniósł 9 proc., to i tak jest najmocniejsza. Najsłabsze w tym roku były szczególnie kraje rozwijające się, które straciły blisko 18 proc. Nasze czynniki lokalne też pogorszyły płynność na GPW  – dlatego nie był to klimat do tego, aby w tych warunkach osiągnąć pozytywną stopę zwrotu – zauważa Maciej Borkowski, dyrektor biura analiz w Centralnym Domu Maklerskim Pekao SA.

Giełdy w oczekiwaniu na spowolnienie

Wyniki gospodarcze, koniunktura jest przecież bardzo dobra. A giełdy słabną.

– Ale jest też bardzo mocna świadomość, wręcz powszechne przekonanie, że 2018 rok był ostatnim takim szczytowym rokiem koniunktury, a następny rok, kolejne lata będą już słabsze – uważa Roman Przasnyski. 

Kiedyś, w cyklu koniunkturalnym taki rok się powtórzy, ale nie teraz, i nie w następnym roku.

– Inwestorzy giełdowi, giełda wyprzedza to, co będzie się działo, patrzy w przyszłość i dyskontuje przyszłość. I tak jak rok 2017 był doskonały dla naszej giełdy, i wtedy dyskontowaliśmy to ożywienie gospodarcze, o którym wspominaliśmy, które mamy w tej chwili. Natomiast tegoroczne spadki dyskontują to osłabienie, które jest już widoczne w niektórych krajach, a w niektórych lada chwila, lada dzień, kwartał będzie to widoczne – prognozuje gość radiowej Jedynki.

Jest to więc pierwsza taka obawa, że ta koniunktura się pogorszy.

– Po drugie sporo niepokoju i nerwowości wprowadza tutaj polityka prezydenta Stanów Zjednoczonych Donalda Trumpa, szczególnie jeśli chodzi o wojny handlowe amerykańsko-chińskie, konflikty amerykańsko-europejskie. Jest to spory czynnik wprowadzający niepokój i pogarszający nastroje. I trzeci taki główny czynnik, to polityka Fed-u czyli Amerykańskiej Rezerwy Federalnej, która czterokrotnie podniosła stopy procentowe w 2018 roku – wylicza Roman Przasnyski.

A w sumie to już był cały cykl podwyżek stóp, i to też powoduje, że nastroje na rynkach finansowych, w szczególności na tych rynkach rozwijających się, są gorsze.

– Jest mocny dolar, a to też nie jest czynnikiem sprzyjającym rynkom wschodzącym, i giełdom takim jak m.in. giełda warszawska. Jest więc kilka tych czynników. Poza tym nie można zapominać o Brexicie, czy też o kłopotach politycznych i gospodarczych we Włoszech – dodaje analityk Gerda Broker.

Czynników jest więc sporo, przez długi czas były one niedoceniane, ignorowane. Natomiast w tej drugiej połowie 2018 roku jednak się skumulowały, szczególnie w końcówce roku.

– Także w Stanach Zjednoczonych. Giełda amerykańska do końca września biła rekordy, wydawało się, że ta hossa będzie trwała do końca 2018 roku. Ale ostatnie dwa miesiące też były bardzo słabe i Amerykanie kończą rok stratami. Może nie tak dużymi, ale jednak wyraźnymi spadkami – zwraca uwagę gość radiowej Jedynki.

Prognozy dla inwestorów giełdowych

Zdaniem Romana Przasnyskiego, pierwsza połowa roku 2019 będzie jeszcze w dalszym ciągu nerwowa.

– Tutaj te czynniki niepewności jeszcze nie ustąpią, bo do końca marca ma być sfinalizowany Brexit, czyli wyjście Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej. A do tej pory nie wiadomo, czy będzie umowa, czy też bardziej chaotyczna wersja tego wyjścia, bez umowy. Drugi czynnik niepokoju, to 90-dniowy rozejm w wojnie handlowej amerykańsko-chińskiej – podkreśla.

W ostatnich dniach były co prawda sygnały ze strony Donalda Trumpa, że się porozumie z Chinami. Ale dopóki ten termin 90 dni nie upłynie i dopóki nie zobaczymy nowej umowy, to ta niepewność cały czas będzie, i trzy pierwsze miesiące 2019 roku na pewno będą nerwowe.

– Nie wiadomo też, co zrobi Fed. Bo tutaj też są sprzeczne poglądy. Inwestorzy liczą na to, że podwyżek stóp procentowych w Stanach Zjednoczonych w 2019 roku już nie będzie.  Natomiast Fed zapowiada, że będą jeszcze przynajmniej dwie. Więc tutaj również mamy czynnik niepewności. Dlatego pierwsza połowa będzie jeszcze w dalszym ciągu niespokojna – ocenia gość Jedynki.

PPK na odsiecz warszawskiej giełdzie

Ale już w drugiej połowie roku w Polsce zaczną działać Pracownicze Plany Kapitałowe. I to może być szansa dla naszego rynku kapitałowego, i może jednak przyjdą „złote czasy”.

– Rzeczywiście, tak może być. W połowie roku rozpoczyna się wdrażanie PPK. Początkowo ten realny napływ kapitału na warszawską giełdę i do gospodarki będzie niewielki, ale sama świadomość, że się rozpocznie i będzie narastał, będzie nastrajało inwestorów korzystnie – uważa Roman Przasnyski.

I dodaje, że jeżeli WIG20 już w ostatnich tygodniach zanotował wzrost, to można to m.in. zawdzięczać właśnie tej świadomości inwestorów, prawdopodobnie zagranicznych, że jednak ten strumień kapitału będzie coraz silniej na warszawską giełdę napływał.

– I będzie się kierował przede wszystkim do tych dużych spółek, a z czasem do tych średnich i małych. Dlatego z tym programem emerytalnym można wiązać duże nadzieje. I mamy też nadzieję, że zostanie zatwierdzona i wdrożona Strategia Rozwoju Rynku Kapitałowego, wyczekiwana już bardzo długo i wielokrotnie przygotowywana. To też prawdopodobnie będzie miało korzystny wpływ. Początkowo na nastroje, a kiedy poprawią się nastroje, to stopniowo GPW będzie sobie coraz lepiej radziła. Później ten realny napływ kapitału będzie napędzał koniunkturę przez najbliższe lata – prognozuje gość Jedynki Roman Przasnyski, główny analityk Gerda Broker.

I jak dodaje dr Przemysław Kwiecień – Pracownicze Plany Kapitałowe to będzie taka powoli budująca się kula śnieżna.

– Raczej oczekiwałbym realnego wpływu tego programu na GPW między 2020 –2021 rokiem. Ponieważ PPK zaczną działać dopiero w II poł. 2019 roku, i to tylko w pewnej grupie firm. Stąd te napływy na warszawską giełdę będą się wtedy dopiero „sączyć”. To nie będzie tak, że nagle na giełdę trafi ogromny kapitał. Czyli PPK pomogą giełdzie, ale jest to dłuższa perspektywa – podkreśla ekspert z XTB.

Jego zdaniem, raczej nieuchronnie idziemy na świecie w kierunku spowolnienia gospodarczego, a to nie są dobre warunki dla rynków giełdowych. Jednak jeśli to będzie kontrolowane schłodzenie, to może cały rok nie będzie taki zły. Ważne, by uniknąć takich pojedynczych, dużych „ciosów”. Choć z punktu widzenia GPW – to jest w dużej mierze poza kontrolą.

Justyna Golonko, Elżbieta Szczerbak, Karolina Mózgowiec, Małgorzata Byrska, jk


Logo NBP  
Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak