X
Szanowny Użytkowniku
25 maja 2018 roku zaczęło obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r (RODO). Zachęcamy do zapoznania się z informacjami dotyczącymi przetwarzania danych osobowych w Portalu PolskieRadio.pl
1.Administratorem Danych jest Polskie Radio S.A. z siedzibą w Warszawie, al. Niepodległości 77/85, 00-977 Warszawa.
2.W sprawach związanych z Pani/a danymi należy kontaktować się z Inspektorem Ochrony Danych, e-mail: iod@polskieradio.pl, tel. 22 645 34 03.
3.Dane osobowe będą przetwarzane w celach marketingowych na podstawie zgody.
4.Dane osobowe mogą być udostępniane wyłącznie w celu prawidłowej realizacji usług określonych w polityce prywatności.
5.Dane osobowe nie będą przekazywane poza Europejski Obszar Gospodarczy lub do organizacji międzynarodowej.
6.Dane osobowe będą przechowywane przez okres 5 lat od dezaktywacji konta, zgodnie z przepisami prawa.
7.Ma Pan/i prawo dostępu do swoich danych osobowych, ich poprawiania, przeniesienia, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania.
8.Ma Pan/i prawo do wniesienia sprzeciwu wobec dalszego przetwarzania, a w przypadku wyrażenia zgody na przetwarzanie danych osobowych do jej wycofania. Skorzystanie z prawa do cofnięcia zgody nie ma wpływu na przetwarzanie, które miało miejsce do momentu wycofania zgody.
9.Przysługuje Pani/u prawo wniesienia skargi do organu nadzorczego.
10.Polskie Radio S.A. informuje, że w trakcie przetwarzania danych osobowych nie są podejmowane zautomatyzowane decyzje oraz nie jest stosowane profilowanie.
Więcej informacji na ten temat znajdziesz na stronach dane osobowe oraz polityka prywatności
Rozumiem
more_horiz

Nowa aplikacja

Wszystko w jednym miejscu
x

Nowa aplikacja

x
Historia

Kłopotliwy prezent

Ostatnia aktualizacja: 21.07.2008 12:42
Z niechcianym podarunkiem nigdy nie wiadomo co począć – a co dopiero gdy upominek ma ponad 230 m, a jego ofiarodawcą jest Józef Stalin.
Audio

21 lipca 1955 r. o godz. 16.00 premier Cyrankiewicz wielkimi pozłacanymi nożycami niemieckiej firmy Tolle przeciął czerwoną wstęgę rozciągającą się w poprzek wejścia głównego nowego gmachu. Wśród zebranych gości rozległy się gromkie brawa i oklaski. Klaskał Bolesław Bierut, klaskał ambasador radziecki Antelejman Panomarienko. W chwilę potem imponujące drzwi budynku otwarto potężnym kluczem przyniesionym na czerwonej eleganckiej poduszce.  Stało się – Pałac Kultury i Nauki im. Józefa Stalina został oficjalnie przekazany władzom PRL.

Dzień później w Święto Odrodzenia Polski na Placu Defilad odbyły się uroczystości z udziałem tysiąca warszawiaków – zorganizowano parady sportowców i młodzieży oraz wojskowe defilady. Na ulicach zapanowała powszechna radość – mimo że zdawano sobie sprawę co oznaczać miała ta budowla w stosunkach polsko-radzieckich, cieszono się z pierwszego w kraju drapacza chmur.

Pałac Kultury i Nauki ma już 53 lata. „Pekin”, „tort szalonego cukiernika”, „rakieta”, „pajac”, „patyk” – tak mieszkańcy stolicy zwykli określać niechciany dar Związku Radzieckiego dla Polski. Do dziś prezent od wschodniego Wielkiego Brata budzi skrajne emocje – dla jednych jest symbolem znienawidzonego imperializmu, socrealistycznym bezguściem burzącym architektoniczny ład miasta, innym bardziej kojarzy się z miejscem, z którym wiążą wspomnienia z lat młodości, natomiast pokolenia nie pamiętające Polski sprzed 1989 r. postrzegają Pałac raczej już tylko jako symbol popkultury.

Z niechcianym podarunkiem nigdy nie wiadomo co począć – a co dopiero gdy upominek ma ponad 230 m wysokości a  jego ofiarodawcą jest sam Józef Stalin. Naczelny architekt Warszawy inż. mjr Józef Sagalin na decydującej przechadzce z Michajłowiczem Mołotowem, na której to ważyły się losy centrum stolicy, na pytanie swego rozmówcy „A jakbyście widzieli w Warszawie taki wieżowiec jak u nas?” miał odpowiedzieć niezbyt entuzjastycznie „No cóż, owszem”. Sam dla odbudowywanego po wojnie miasta marzył raczej o obiecywanym przez Rosjan metrze albo dzielnicy mieszkaniowej. Dostał jednak wyraźne wytyczne od polskich władz – miał ucieszyć się z propozycji.

Do budowy PKiN oficjalnie przystąpiono 22 lipca 1952 r., kiedy rozpoczęto wylewanie

'' 

Jedna z socrealistycznych rzeźb. Źr. Wikipedia.

fundamentów. Jednak już wcześniej wykonano liczne prace, które umożliwiły postawienie w centrum stolicy takiego kolosa. Przede wszystkim, odrzucając inne miejsca lokalizacji budynku (przy Porcie Praskim, przy Rakowieckiej i na Grochowie) wyburzono całe serce przedwojennej stolicy – z mapy Warszawy na zawsze zniknęło osiem ulic: Wielka, Sienna, Śliska, Złota, Pańska, część Chmielnej, połowa Zielnej, nieparzyste numery Marszałkowskiej – ogółem 197 przedwojennych adresów. Przyczyna takiego umiejscowienia daru była dość oczywista – ofiarowany prezent musiał być odpowiednio wyeksponowany.
 Autorem projektu budynku był rosyjski architekt i absolwent petersburskiej Akademii Sztuk Pięknych - Lew Rudniew, który pomysły dla swej artystycznej wizji czerpał z najróżniejszych wzorców. Natchnieniem dla jego pracy w Warszawie był m.in. Uniwersytet w Moskwie, nowojorski Municipal Building, renesansowe attyki Sukiennic oraz ratusz w Chełmie i Zamościu. Pałac musiał być monumentalny, wyrażający idee realizmu socjalistycznego, pasujący do zasady głoszącej, że „właściwa architektura” powinna być „socjalistyczna w treści i narodowa w formie”.

Początkowo projekt jaki powstał obliczono na budynek mierzący 120 m. – tyle zdaniem Rosjan miało wystarczyć aby olśnić Polaków, czego zresztą szczerze chciano. Ostateczną decyzję jednak podjęto w terenie i to polscy architekci ogarnięci manią wielkości mieli namawiać Rudniewa na drapacz chmur z prawdziwego zdarzenia. Gdy krążący nad miastem samolot wyznaczał wysokość budynku zaproponowaną przez stronę radziecką opętany jakimś amokiem Sagalin począł krzyczeć: „Wyżej! Wyżej!”. Towarzysze ze Wchodu usłuchali – na szczycie Pałacu zdecydowano się nawet umieścić potężną iglicę.

Plany „gmachu przyjaźni” przypieczętowała umowa polsko-radziecka z 5 kwietnia 1952 r. i choć Pałac miał być darem, władze PRL zobowiązały się  do szeregu prac jakie wykonają przed rozpoczęciem budowy: należało dokonać rozbiórki kamienic niefortunnie stojących na terenie przeznaczonym pod budowę, doprowadzić instalację elektryczną i cieplno-wodociągową, wybudować osiedle mieszkaniowe dla zjeżdżających się rosyjskich robotników (Jelonki) oraz przygotować bazę rozładunkową i linie kolejowe umożliwiające dowóz materiałów. Gdy wszystko było już gotowe prace ruszyły w błyskawicznym tempie, biorąc pod uwagę nawet dzisiejsze możliwości techniczne współczesnych budowniczych. Robotników mobilizowano licznymi świętami i rocznicami, zachęcano do wyrabiania ponad 100% normy pracy – w tamtych czasach wierzono, że jest to najlepsza forma motywacji.

Pałac Kultury i Nauki pochłonął też swoje ofiary – według oficjalnych źródeł podczas budowy zginęło 16 osób w tym dwoje dzieci, którym na głowy zwaliło się rusztowanie. Ich grobami wciąż opiekuje się Zarząd PKiN. Po oddaniu do użytku Tarasu Widokowego Pałac przyciągał również licznych samobójców – z 30 piętra skakał Francuz, para zakochanych, którym rodzice nie pozwolili na ślub i pracownik PAN - u wyrzucony z pracy za związki z „Solidarnością”.

Dziś 42 –piętrowy Pałac Kultury i Nauki jest czwartym pod względem wysokości budynkiem w Europie i wciąż najwyższym w Polsce.  Mieści w sobie liczne instytucje, kina, teatry, uczelnie wyższe, muzea, basen, kawiarnie. Politycy i architekci do chwili obecnej głowią się nad losem ikony komunizmu zastanawiając się czy budowlę wyburzyć, zasłonić wieżowcami, z może jeszcze bardziej wyeksponować. Ciekawe jak na ten problem zapatrują się lokatorzy Pałacu: koty, pustułki i para sokołów wędrownych, które uwiły sobie gniazdo tuż pod iglicą? Gdyby tylko mogły mówić…

Katarzyna Kakiet

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

Niezwykły pamiętnik

Ostatnia aktualizacja: 10.02.2009 21:54
Wydano niezwykły pamiętnik z Powstania Warszawskiego
rozwiń zwiń

Czytaj także

Życie codzienne stolicy

Ostatnia aktualizacja: 16.12.2008 16:21
60 lat temu „miasto niezłomne” na przekór wszystkiemu podnosiło się z ruin.
rozwiń zwiń