more_horiz
Historia

Wybuch w Rotundzie PKO - największa katastrofa w powojennej historii Warszawy

Ostatnia aktualizacja: 15.02.2019 07:00
- To przypominało wysypisko śmieci, było dużo gruzów i papierów. Zauważyłem rękę, ktoś krzyczał i wołał pomocy - wspominał świadek eksplozji z 15 lutego 1979.
Audio
  • Wybuch w Rotundzie PKO - fragm. aud. "7 dni w kraju i na świecie". (PR, 17.02.1979)
  • Katastrofa w stolicy - fragm. aud. "Warszawski Tygodnik Dźwiekowy". (PR, 17.02.1979)
  • 30. rocznica katastrofy w Rotundzie PKO - fragm. aud. "Polska i świat". (PR, 13.02.2009)
  • 30.rocznica eksplozji - fragm. "Wieczornego Magazynu Publicystycznego". (PR, 13.02.2009)
15.02.1979. Wybuch gazu w Rotundzie PKO. PAPCAF
15.02.1979. Wybuch gazu w Rotundzie PKO. PAP/CAFFoto: Adam Urbanek

40 lat temu o godz. 12.37 potężny wybuch wstrząsnął stalowo-szklaną konstrukcją budynku na skrzyżowaniu ul. Marszałkowskiej z Alejami Jerozolimskimi. W eksplozji zginęło 49 osób. Akcja ratunkowa trwała 6 dni.

Wspomnienia świadków

- Ja byłam długo nieprzytomna; dopiero po paru miesiącach wiedziałam, że żyję. Pracowałam w kasie nr 13 - wspominała w ”Wieczornym Magazynie Publicystycznym”, nadanym w 30. rocznicę katastrofy, Irena Cybula. - Wszystkie koleżanki, a biurka miałyśmy złączone, siedziały naprzeciwko – mówiła inna pracownica rotundy. - Niestety żadnej nie ma, ja jedna zostałam...

Budynek był i do dziś jest charakterystyczną częścią centrum stolicy. Został otwarty w roku 1966. Stanowił jeden z elementów Ściany Wschodniej, zaprojektowanej w pracowni Zbigniewa Karpińskiego.

Wybuch o niespotykanej sile

Do eksplozji doszło 20 minut przed końcem pierwszej zmiany, gdy w Rotundzie PKO znajdowało się około 170 pracowników i 300 klientów. W momencie wybuchu cały gmach uniósł się nagle, niczym - jak relacjonowali świadkowie zdarzenia - "bańka mydlana", po czym "pękł". Z przeszklonych ścian na ulice runęły tafle szkła, wewnątrz zaś, do podziemi archiwum, zapadły się wszystkie kondygnacje budynku. Uszkodzone zostały także sąsiednie wieżowce. - W Rotundzie, gmachu PKO nastąpił silny wybuch. Są zabici i ranni - donosił prowadzący audycję "7 dni w kraju i na świecie".

Przyczyny katastrofy

Następnego dnia ówczesny I sekretarz KC PZPR Edward Gierek zwołał konferencję w sprawie tragicznego wypadku, z udziałem najwyższych władz partyjnych i państwowych. Powołana też została specjalna komisja do zbadania przyczyn katastrofy, w pracach której uczestniczyli specjaliści z dziedziny chemii, materiałów wybuchowych, budownictwa komunalnego, inżynierii materiałowej, ratownictwa górniczego, medycyny sądowej oraz eksperci milicyjni i wojskowi.

Akcja ratownicza

Gmach Rotundy został zniszczony w 70 %. W katastrofie 49 osób poniosło śmierć, a 135 zostało rannych - oficjalne dane mówią o 77 hospitalizowanych. Ostatnią ranną wydobyto z ruin w 3 godziny po tragedii. Grupa 2 tysięcy robotników przeszukiwała ruiny jeszcze w tydzień po katastrofie.

- Służymy pomocą materialną, finansową osobom poszkodowanym - mówiła Zofia Sperkowska, przewodnicząca Rady Zakładowej NBP w audycji "Warszawski Tygodnik Dźwiękowy". - Staramy się otoczyć opieką przede wszystkim te dzieci, których matki zginęły, bądź są w szpitalach.

Chaos organizacyjny

Krytycznie na temat akcji ratunkowej wypowiadał się po latach profeor Jerzy Eisler. - Kiedy nastąpił wybuch w dziecięcym szpitalu Omega, który oddalony był od Rotundy PKO o ok. 400-500 metrów, natychmiast lekarze podjęli decyzję o przygotowaniu sali operacyjnej. Ekipa była gotowa do operacji, przygotowano sprzęt, krew. Słowem pełna mobilizacja - mówił historyk w programie "Polska i Świat", nadanym w radiowej Jedynce w 2009 roku, w 30. rocznicę tragedii - I co się okazało? Że do tego szpitala, tak blisko Rotundy, nie przywieziono ani jednej rannej osoby.

Wiadomość o wybuchu poruszyła całe społeczeństwo. Do punktów krwiodawstwa zgłosiło się około 4 tysięcy osób. Ale miały też miejsce i przykre incydenty. - Ochrona milicji była niewystarczająca - stwierdził profesor Eisler. - Miały miejsce wypadki kradzieży obrączek, pierścionków. Słyszałem też o pieniądzach... w końcu to był bank.

Hipotezy o bombie

Po latach pojawiało się wiele hipotez dotyczących przyczyn katastrofy. Jedna z nich mówiła o ataku bombowym. Śledztwo wykluczyło jednak celowe działanie jakichkolwiek osób. Stwierdzono, że bezpośrednią przyczyną była eksplozja gazu ziemnego. Gaz, na skutek awarii przewodu podziemnego przebiegającego w pobliżu rotundy, kanałami telekomunikacyjnymi dostał się do podziemi budynku PKO i tu eksplodował.
Niemal natychmiast po wybuchu podjęto decyzję o odbudowie Rotundy.

- Panie inżynierze, pan budował ten obiekt, a teraz go będzie pan odbudowywał? - pytał reporter "Warszawskiego Tygodnika Dźwiękowego" kilka dni po katastrofie. - Tak, prowadziłem montaż konstrukcji stalowej obiektu w latach 1964-1965 - odpowiedział inżynier Stanisław Piotrowski z Mostostalu. - W tej chwili prowadzimy roboty związane z zabezpieczeniem budynku, z usunięciem uszkodzonych elementów konstrukcji stalowej i stropów żelbetowych. Dokumentacja jest kompletna, także ułatwi to odbudowę.

Tempo było zawrotne. Prace zakończono już w październiku 1979 roku. W nowym budynku zastosowano przyciemniane szkło w elewacji. Tym różni się od pierwowzoru.

Posłuchaj archiwalnych dźwięków, przypominających wydarzenia związane z największą katastrofą w powojennej historii Warszawy.

Zobacz film, posłuchaj rozmów w sprawie zdemontowania rotundy w 2016 roku i planów budowy nowego budynku:

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak