X
Szanowny Użytkowniku
25 maja 2018 roku zaczęło obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r (RODO). Zachęcamy do zapoznania się z informacjami dotyczącymi przetwarzania danych osobowych w Portalu PolskieRadio.pl
1.Administratorem Danych jest Polskie Radio S.A. z siedzibą w Warszawie, al. Niepodległości 77/85, 00-977 Warszawa.
2.W sprawach związanych z Pani/a danymi należy kontaktować się z Inspektorem Ochrony Danych, e-mail: iod@polskieradio.pl, tel. 22 645 34 03.
3.Dane osobowe będą przetwarzane w celach marketingowych na podstawie zgody.
4.Dane osobowe mogą być udostępniane wyłącznie w celu prawidłowej realizacji usług określonych w polityce prywatności.
5.Dane osobowe nie będą przekazywane poza Europejski Obszar Gospodarczy lub do organizacji międzynarodowej.
6.Dane osobowe będą przechowywane przez okres 5 lat od dezaktywacji konta, zgodnie z przepisami prawa.
7.Ma Pan/i prawo dostępu do swoich danych osobowych, ich poprawiania, przeniesienia, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania.
8.Ma Pan/i prawo do wniesienia sprzeciwu wobec dalszego przetwarzania, a w przypadku wyrażenia zgody na przetwarzanie danych osobowych do jej wycofania. Skorzystanie z prawa do cofnięcia zgody nie ma wpływu na przetwarzanie, które miało miejsce do momentu wycofania zgody.
9.Przysługuje Pani/u prawo wniesienia skargi do organu nadzorczego.
10.Polskie Radio S.A. informuje, że w trakcie przetwarzania danych osobowych nie są podejmowane zautomatyzowane decyzje oraz nie jest stosowane profilowanie.
Więcej informacji na ten temat znajdziesz na stronach dane osobowe oraz polityka prywatności
Rozumiem
more_horiz
Historia

Jan Himilsbach - gra w papier, nożyce i kamień

Ostatnia aktualizacja: 11.11.2020 05:35
32 lata temu, 11 listopada 1988 roku zmarł w Warszawie Jan Himilsbach, aktor, pisarz i scenarzysta. Należał do najbarwniejszych postaci czasów PRL. Pod powierzchownością zniszczonego życiem kamieniarza - alkoholika skrywał głęboką wrażliwość artystyczną.
Jan Himilsbach, Warszawa, 1974.
Jan Himilsbach, Warszawa, 1974. Foto: PAP/CAF - Witold Rozmysłowicz

Jan Himilsbach to człowiek - legenda, człowiek - anegdota i człowiek - zabawa. Stał się osobowością warszawskiego światka artystów głównie za zasadzie kontrastu, bo prosty kamieniarz z Powązek kompletnie nie pasował do eleganckiego środowiska artystów i aktorów. Podziw i zainteresowanie budziły jednak jego role filmowe, bezpośredniość w relacjach z ludźmi, a także lekkość w stosunku do nadużywania alkoholu.

Urodzony w 1931, wychował się w prostej, ubogiej rodzinie w Mińsku Mazowieckim, w środowisku nizin społecznych. Przeszedł przez twardą szkołę życia, zaliczając jako nastolatek więzienie oraz poprawczak. Tam zdobył zawód kamieniarza, jednak później pracował również jako rębacz w kopalni, tragarz, piekarz, ślusarz czy palacz w różnych miejscach Polski.

Gra w kamień

Swojej pracy się nie wstydził, a nawet cenił ją i lubił zapewne jako pewien wentyl dla swojej kreatywności, która znalazł również inne ujście - pisarstwo oraz aktorstwo.

- Jestem z zawodu kamieniarzem - przyznawał Jan Himilsbach w rozmowie z Janem Chołodowskim w 1977 roku przytoczonej w audycji Polskiego Radia z 1991 roku. - Lubię po prostu tę robotę. Jestem sam tak samo w kamieniu, jak i w pisaniu. Kiedy siedzę sam, to wszystko ode mnie zależy - co zrobię, ile zrobię i jak zrobię. Mnie się wydaje, że jedno i drugie ma jednakowy ciężar - i to ciężka, i to jest ciężka robota. To jest normalna harówka, co tam będziemy się oszukiwać - podsumował.

Od roku 1956 Jan Himilsbach pracował w zakładzie kamieniarskim na warszawskich Powązkach, zaś w 1959 zadebiutował jako pisarz. Jeszcze dużo wcześniej próbował swoich sił w poezji, dziś nie ocenianej zbyt wysoko. Tymczasem jego krótkie formy prozatorskie okazały się niezwykle ciekawe.

- Chciał zostać pisarzem w duchu realizmu socjalistycznego, tak jak mu wkładali do głowy mentorzy - wspominał poeta Ernest Bryll w audycji Katarzyny Hagmajer-Kwiatek i Aldony Łaniewskiej-Wołłk w Polskim Radiu. - Czytał nam te fragmenty o Buczku, które były niesamowicie nudne. My go prosiliśmy, żeby coś opowiedział i wtedy, to się dopiero słuchało - wspominał Bryll.

Posłuchaj
45:52 janek.mp3 Jan Himilsbach we wspomnieniach przyjaciół, znajomych i krytyków. "Jan Himilsbach". Audycja Katarzyny Hagmajer-Kwiatek i Aldony Łaniewskiej-Wołłk z cyklu "Opowieści po zmroku". (PR, 2.05.2016)

 

W 1967 roku Himilsbachowi udało się wydać swój pierwszy tom opowiadań "Monidło", który stał się bardzo głośnym wydarzeniem literackim. Sfilmował go trzy lata później Antoni Krauze.

- Jednego miał tylko mistrza - Marka Hłaskę, którego wiele utworów znał bezbłędnie na pamięć. Mógł je mówić godzinami, z tym, że rzadko to mówił, nie płacząc - opowiadał profesor Andrzej Kasiak, filozof w Polskim Radiu w audycji z 1991 roku.

Posłuchaj
32:47 Wniebowzięci2.mp3 "Cztery pory roku - wspomnienia o Janie Himilsbachu". (PR, 14.12.1991)

 

Gra w papier

Jan Himilsbach zaczął być na dobre rozpoznawalny dzięki legendarnej komedii Marka Piwowskiego "Rejs" (1970) - i od tego rozpoczął swoją karierę aktorską. Zadebiutował tam jako naturszczyk w improwizowanej roli Sidorowskiego, pasażera statku po Wiśle. W swojej błyskotliwej karierze zagrał ponad 60 ról, a wiele z nich u boku zawodowego aktora, Zdzisława Maklakiewicza, z którym tworzyli barwny duet zarówno w filmie jak i w życiu jako przyjaciele.

Wyróżniała go powierzchowność człowieka prostego, ale naturalnego, lumpenproletariusza, który nie sili się na bycie kimś lepszym w przeciwieństwie do innych ludzi, którzy często aspirują do klasy wyższej. Jednocześnie taki właśnie był Himilsbach naprawdę, był to jego prawdziwy wygląd, a nie charakteryzacja. Grał więc po prostu siebie, nikogo nie udawał.

Wbrew pozorom i oczekiwaniom kryła się za tym wizerunkiem osobowość wewnętrznie wrażliwa i twórcza. Jaki był naprawdę - mówił reżyser, Andrzej Kondratiuk:

- Człowiek utalentowany, oczytany, erudyta, o czym zdaje się nikt nie wie, zakochany bardzo w literaturze rosyjskiej i to w tej najlepszej, zakochany w Bablu, w pewnym micie odeskim. Benia Krzyk - to jedna z postaci, którą ukochał sobie najbardziej, "Benia Krzyk, który zajechał na cmentarz czerwonym automobilem, a klakson zatrąbił wesoło - śmiej się pajacu" - opowiadał Kondratiuk w Polskim Radiu.

W prozie Himilsbacha gówne miejsce zajmowały historie ludzi prostych. Przewrotnie opowiadał o sprawach poważnych w sposób bardzo lekki, dowcipny, przekorny.

- Jeżeli potraktujemy pisarstwo jako twórczość artystyczną, to nie należy według mnie opisywać życia - twierdził Jan Himilsbach w Polskim Radiu. - Na pewno nie było braci Karamazow czy Raskolnikowa. Być może spotykamy go gdzieś na codzień, ale takiego konkretnego nie było. I to jest twórczość. Trzeba tworzyć. Życie - dodawał.

Himilsbach napisał wiele opowiadań, które ukazały się za życia pisarza w trzy tomach. Kolejne pięć tomów wydano po jego śmierci. Pisał też scenariusze filmowe, wiele z nich wspólnie z Andrzejem Kondratiukiem.

Gra w nożyce

Himilsbach był niezwykle rozrywkowy i towarzyski, a potęgowała to jeszcze skłonność do picia. Był stałym bywalcem wielu popularnych warszawskich lokali, takich jak SPATiF, Harenda czy Kameralna, w których spotykał się z ówczesną śmietanką towarzyską i zarazem kulturalną stolicy. Ludzie lubili z się z nim bawić i bywać, choć mocno się wyróżniał przez swój wygląd i pochodzenie. Był w nim tak bardzo poszukiwany autentyzm i prostota.

- Myślę, że trzeba rozbić mit Janka - brata łaty, Janka - bywalca Harendy, serdecznego kumpla, z którym się czasem warto pokazać, bo jest to pewnego rodzaju snobizm, pokazać się z tym kamieniarzem-pisarzem - gorzko konstatował Andrzej Kondratiuk w Polskim Radiu. - Myślę, że Janek założył pewnego rodzaju maskę, maskę z kamienia, i z pełną świadomością ją obnosił. A skrywał niesłychaną wrażliwość. Był wnikliwym obserwatorem ludzi - mówił reżyser.

Potwierdza taki stosunek do Jana Himilsbacha badaczka jego twórczości literackiej.

- Wydaje mi się, że ludzie byli nie fair wobec niego - twierdziła Alicja Gluza w Polskim Radiu. - Wszyscy namawiali go na alkohol. Można go było poklepać po plecach, bo my tu jesteśmy elita, a on nas bawi, z niego można pożartować, pośmiać się. To było coś w rodzaju lekceważenia - oceniała.

Mimo wszystko Himilsbach w tej śmietance towarzyskiej cały czas się obracał i pił coraz więcej. Zmarł w wieku 57 lat.

az

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

43 lata temu zmarł Zdzisław Maklakiewicz. "Styl rozpoznawalny nawet w okropnych filmach"

Ostatnia aktualizacja: 09.10.2020 05:45
9 października 1977 roku zmarł Zdzisław Maklakiewicz, popularny aktor, żołnierz Armii Krajowej. Zagrał w około 100 filmach. Kreował głównie postacie charakterystyczne i drugoplanowe. Stworzył niepowtarzalny duet kinowy wraz z Janem Himilsbachem. 
rozwiń zwiń

Czytaj także

"Rejs" płynie już 48 lat. Jakie sceny z komedii Marka Piwowskiego wciąż bawią do łez?

Ostatnia aktualizacja: 19.10.2018 15:03
"W tak pięknych okolicznościach przyrody", "głupi kaowiec", "a w polskim filmie nic się nie dzieje". To tylko jedne z wielu słynnych cytatów z filmu "Rejs", który dziś - 19 października - kończy 48 lat. I choć po premierze krytycy komedię Marka Piwowskiego zmiażdżyli, tak do kin szły na nią tłumy, a obecnie - głównie ze względu na teksty - cieszy się statusem kultowej.
rozwiń zwiń

Czytaj także

"Żył krótko, a wszyscy byli odwróceni". 51. rocznica śmierci Marka Hłaski

Ostatnia aktualizacja: 14.06.2020 05:52
Piękny i tragiczny. Buntownik z wyboru. Głos swojego pokolenia. Symbol straconego pokolenia. Enfant terrible polskiej odwilży. Wygnaniec. Kaskader literatury. Legenda Marka Hłaski zaczęła się za jego życia i nie zakończyła wraz z tragiczną śmiercią. 
rozwiń zwiń

Czytaj także

"Wniebowzięci", czyli o wolności w czasach niewoli

Ostatnia aktualizacja: 29.07.2020 05:50
47 lat temu, 29 lipca 1973 roku, miała miejsce premiera filmu "Wniebowzięci" w reżyserii Andrzeja Kondratiuka. Liryczna satyra na brak perspektyw polskiego społeczeństwa lat 70. do dziś pozostaje filmem kultowym.
rozwiń zwiń

Czytaj także

"Rejs", czyli metafora życia w PRL

Ostatnia aktualizacja: 19.10.2020 05:45
50 lat temu, 19 października 1970 roku odbyła się premiera filmu Marka Piwowskiego "Rejs". Brawurowy debiut reżysera przeszedł do historii ze względu na zaimprowizowane teksty obrazujące absurd peerelu, które weszły do języka potocznego.
rozwiń zwiń

Czytaj także

W polskim filmie, proszę pana, nic się nie dzieje... "Rejs" pół wieku po premierze

Ostatnia aktualizacja: 19.10.2020 17:30
Zanim swoje najlepsze komedie nakręcił Stanisław Bareja, był już "Rejs" Marka Piwowskiego. Dokładnie pół wieku temu na ekrany rodzimych kin trafił ten niezwykły film.
rozwiń zwiń