X
Szanowny Użytkowniku
25 maja 2018 roku zaczęło obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r (RODO). Zachęcamy do zapoznania się z informacjami dotyczącymi przetwarzania danych osobowych w Portalu PolskieRadio.pl
1.Administratorem Danych jest Polskie Radio S.A. z siedzibą w Warszawie, al. Niepodległości 77/85, 00-977 Warszawa.
2.W sprawach związanych z Pani/a danymi należy kontaktować się z Inspektorem Ochrony Danych, e-mail: iod@polskieradio.pl, tel. 22 645 34 03.
3.Dane osobowe będą przetwarzane w celach marketingowych na podstawie zgody.
4.Dane osobowe mogą być udostępniane wyłącznie w celu prawidłowej realizacji usług określonych w polityce prywatności.
5.Dane osobowe nie będą przekazywane poza Europejski Obszar Gospodarczy lub do organizacji międzynarodowej.
6.Dane osobowe będą przechowywane przez okres 5 lat od dezaktywacji konta, zgodnie z przepisami prawa.
7.Ma Pan/i prawo dostępu do swoich danych osobowych, ich poprawiania, przeniesienia, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania.
8.Ma Pan/i prawo do wniesienia sprzeciwu wobec dalszego przetwarzania, a w przypadku wyrażenia zgody na przetwarzanie danych osobowych do jej wycofania. Skorzystanie z prawa do cofnięcia zgody nie ma wpływu na przetwarzanie, które miało miejsce do momentu wycofania zgody.
9.Przysługuje Pani/u prawo wniesienia skargi do organu nadzorczego.
10.Polskie Radio S.A. informuje, że w trakcie przetwarzania danych osobowych nie są podejmowane zautomatyzowane decyzje oraz nie jest stosowane profilowanie.
Więcej informacji na ten temat znajdziesz na stronach dane osobowe oraz polityka prywatności
Rozumiem
more_horiz
Historia

Katyńskie archiwum doktora Robla

Ostatnia aktualizacja: 13.04.2021 05:45
Bez odwagi i determinacji grupy krakowskich naukowców, duża część dowodów popełnionej przez Sowietów zbrodni ludobójstwa w Katyniu, pozostałaby nieznana.
Legitymacja Jana Robla,
Legitymacja Jana Robla, Foto: Archiwum IES. Fot. Piotr Litka

Wiosną 1991 roku podczas remontu krakowskiego Instytutu Ekspertyz Sądowych dokonano sensacyjnego odkrycia. Pod powałą dachu budynku przy ulicy Westerplatte 9 odnaleziono jeden z dwóch zachowanych kompletów tak zwanego "Archiwum Robla".

Było to ponad 400 dokumentów oraz 9 fotografii. Resztę stanowił pełny zapis badań opisanych na 1013 kartach formatu A4. Całość "Archiwum Robla" przechowuje dziś krakowski Instytut Ekspertyz Sądowych imienia profesora Jana Sehna.

Kiedy Niemcy dowiedzieli się o ludobójstwie polskich oficerów?

Po napaści Hitlera na ZSRR, już w sierpniu 1941 roku, żołnierze Wehrmachtu po raz pierwszy usłyszeli o sowieckiej zbrodni. Dlaczego zatem z decyzją o jej ujawnieniu czekano aż tak długo?

Prawdopodobnie zadecydowały względy strategiczne i stąd decyzja wyboru wiosny 1943 roku na poinformowanie światowej opinii publicznej, a także Polaków żyjących pod okupacją niemiecką i sowiecką, o zbrodni katyńskiej. Niemcy liczyli, że akcja propagandowa, którą z Berlina osobiście nadzorował Joseph Goebbels, doprowadzi do rozłamu w koalicji antyhitlerowskiej, a z czasem, być może doprowadzi do tego, że Polacy masowo zasilą szeregi niemieckiej armii.

Nic takiego się jednak nie stało. Natomiast od chwili ujawnienia w kwietniu 1943 roku zbrodni katyńskiej, Sowieci zaprzeczali popełnionemu przez siebie ludobójstwu polskich oficerów, zrzucając winę za jej popełnienie na Niemców.

Jakie dowody zbrodni badali Polacy?

Z ekshumacji w Katyniu, która rozpoczęła się wiosną 1943 roku, do Krakowa trafiły koperty z zabezpieczonym podczas tychże prac materiałem. Do kolejnych numerowanych kopert wkładano przede wszystkim to, co mogło dopomóc w identyfikacji ofiar. Były to dokumenty, zdjęcia, rysunki, listy i pamiętniki pisane przez Polaków na kilka miesięcy przed masowym mordem, aż do zapisków czynionych jeszcze w dniu egzekucji. Kiedy przedmiotów, które mogły należeć do jednego z zamordowanych było dużo, dzielono je i wkładano do dwóch kopert.

Całość zebranego w ten sposób materiału trafiła do Krakowa w dwóch partiach. Pierwsza skrzynia dotarła 12 maja 1943 roku. Reszta materiałów została przywieziona w końcu czerwca tego samego roku. Same badania identyfikacyjne trwały kilkanaście miesięcy.

W rozmowie z Polskim Radiem doktor Tomasz Dziedzic – biograf Jana Robla - podkreśla, że były one trudne, ponieważ większość przedmiotów była zmieszana z ziemią i produktami rozkładu zwłok. Należące do ofiar przedmioty trzeba było więc czyścić w kąpieli w eterze naftowym (lekka benzyna), a później – zwłaszcza papier – wysuszyć i jeśli było to możliwe, odczytać. Używano do tego lampy kwarcowej, która emitowała światło nadfioletowe, co pozwalało odczytanie napisów, które uległy częściowemu zatarciu bądź wywabieniu. Najtrudniej było odczytywać rękopisy. Część z nich była nieczytelna i mocno zniszczona. Najlepiej zachowały się rysunki oraz niektóre z dokumentów.  


Posłuchaj
14:04 Litka Dziedzic.mp3 Rozmowa Piotra Litki z doktorem Tomaszem Dziedzicem na temat Archiwum Robla.

 

Fałszowanie dowodów zbrodni

Pod koniec września 1943 roku Smoleńsk i Katyń był ponownie w rękach sowieckich. Na terenie niedawnych ekshumacji pojawili się funkcjonariusze NKWD: zastraszali bezpośrednich świadków zbrodni, w czaszkach ofiar umieszczali niemieckie pociski a także "dokładali" obok zwłok dokumenty i gazety datowane na drugą połowę 1940 roku oraz pierwszą 1941, co miało wskazywać na niemieckie sprawstwo mordu. Sprawa zbrodni katyńskiej stała się też dla Stalina bezpośrednim pretekstem do zerwania stosunków z Rządem RP na uchodźstwie i tłumaczeniu ówczesnym sojusznikom "diabelskiego zamysłu Hitlera".

Kiedy Sowieci weszli do Krakowa (styczeń 1945 roku), zaczęli poszukiwać wszelkich materiałów związanych z ludobójstwem w Katyniu. Wiedzieli o badaniach wykonywanych przez doktora Robla i jego zespół.

Sam Robel, w specjalnie napisanym oświadczeniu, datowanym na 16 czerwca 1945 roku pisał, że "wszelkie prace [zespołu badawczego] przeprowadzane były według najściślejszych wymagań ekspertyzy sądowej". Kończył swoje oświadczenie informacją, że żadnych dokumentów z tych badań nie posiada.

Minęło siedem lat. Jak wspomina w niepublikowanych "Wspomnieniach" Maria Kozłowska, wieloletnia sekretarka Instytutu Ekspertyz Sądowych:

"Któregoś dnia – pod koniec 1952 roku – doktor Robel zapytał mnie, co wiem o Katyniu, i czy wiem, że podczas okupacji były prowadzone w Instytucie badania znalezionych w katyńskich grobach różnych dowodów rzeczowych, zabezpieczonych przez Niemców. Odpowiedziałam, [że] tak, gdyż o tym wiedziałam od Janka Cholewińskiego [jednego z pracowników Instytutu, który brał udział w badaniach]. Wtedy doktor Robel w sposób szczególnie tajemniczy powiedział mi, że jest w posiadaniu pewnych materiałów, że należy je teraz odpowiednio uporządkować i zabezpieczyć, a jako pomocnika w tej pracy widziałby mnie".  

Materiały zostały opisane, starannie zabezpieczone i ukryte. O całej sprawie wiedziały cztery osoby. Ojciec Marii Kozłowskiej, Stanisław Grygiel, który "Archiwum Robla" ukrył, zmarł w końcu grudnia 1957 roku. Nie zdążył przekazać nikomu informacji o tym, gdzie dokumentacja została przez niego schowana. I pewnie dlatego odnaleziono ją dopiero po blisko czterdziestu latach.

Piotr Litka

Podczas pisania tektu korzystałem z dokumentów przechowywanych w Archiwum Instytutu Pamięci Narodowej, materiałów z "Archiwum Robla", niepublikowanych fragmentów "Wspomnień" Marii Kozłowskiej oraz książki Tomasza Dziedzica, "Archiwum katyńskie doktora Robla", Kraków 2019.

Czytaj także

Katyń - zbrodnia precyzyjnie zaplanowana. Wspomnienia świadków

Ostatnia aktualizacja: 03.04.2021 05:58
- Do Kozielska zostałem przywieziony na początku listopada 1939 roku. W marcu buchnęła pogłoska, że wkrótce rozpocznie się likwidacja obozu – mówił prof. Stanisław Swianiewicz, jedyny ocalały więzień z transportu polskich oficerów do Katynia. 
rozwiń zwiń

Czytaj także

Zbrodnia katyńska. 77 lat temu Niemcy poinformowali o odkryciu masowych grobów

Ostatnia aktualizacja: 13.04.2020 07:25
77 lat temu Niemcy poprzez Radio Berlin poinformowali o odkryciu masowych mogił polskich oficerów na terenie sowieckiej Rosji. O mord na jeńcach wojennych naziści oskarżyli Rosjan, sowieci zaprzeczyli twierdząc, że za egzekucjami stoją Niemcy.
rozwiń zwiń