X
Szanowny Użytkowniku
25 maja 2018 roku zaczęło obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r (RODO). Zachęcamy do zapoznania się z informacjami dotyczącymi przetwarzania danych osobowych w Portalu PolskieRadio.pl
1.Administratorem Danych jest Polskie Radio S.A. z siedzibą w Warszawie, al. Niepodległości 77/85, 00-977 Warszawa.
2.W sprawach związanych z Pani/a danymi należy kontaktować się z Inspektorem Ochrony Danych, e-mail: iod@polskieradio.pl, tel. 22 645 34 03.
3.Dane osobowe będą przetwarzane w celach marketingowych na podstawie zgody.
4.Dane osobowe mogą być udostępniane wyłącznie w celu prawidłowej realizacji usług określonych w polityce prywatności.
5.Dane osobowe nie będą przekazywane poza Europejski Obszar Gospodarczy lub do organizacji międzynarodowej.
6.Dane osobowe będą przechowywane przez okres 5 lat od dezaktywacji konta, zgodnie z przepisami prawa.
7.Ma Pan/i prawo dostępu do swoich danych osobowych, ich poprawiania, przeniesienia, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania.
8.Ma Pan/i prawo do wniesienia sprzeciwu wobec dalszego przetwarzania, a w przypadku wyrażenia zgody na przetwarzanie danych osobowych do jej wycofania. Skorzystanie z prawa do cofnięcia zgody nie ma wpływu na przetwarzanie, które miało miejsce do momentu wycofania zgody.
9.Przysługuje Pani/u prawo wniesienia skargi do organu nadzorczego.
10.Polskie Radio S.A. informuje, że w trakcie przetwarzania danych osobowych nie są podejmowane zautomatyzowane decyzje oraz nie jest stosowane profilowanie.
Więcej informacji na ten temat znajdziesz na stronach dane osobowe oraz polityka prywatności
Rozumiem
more_horiz
Historia

Marek Edelman: najtrudniej uwierzyć we własną śmierć

Ostatnia aktualizacja: 02.10.2020 05:37
- Mówił, że nie ma nic lepszego niż życie i śmierć. Ostrzegał nas przed śmiercią, której sprawcami jesteśmy ze względu na swoją naturę - wspominał pisarz Jacek Bocheński.
Marek Edelman
Marek EdelmanFoto: PAP/Tomasz Gzell

2 października 2009 roku zmarł Marek Edelman, ostatni przywódca powstania w getcie warszawskim, uczestnik Powstania Warszawskiego. Po wojnie pracował jako kardiolog. 


Posłuchaj
24:05 Marek Edelman we wspomnieniach.mp3 O Marku Edelmanie mówią: Julia Hartwig, Jacek Bocheński, Konstanty Julian Gebert, Joanna Dodziuk, Paula Sawicka. Audycja Elżbiety Łukomskiej z cyklu "Zapiski ze współczesności". (PR, 26.10.2009)

 

Walka o życie swoje i innych

Data i miejsce urodzenia Edelmana jest nieznane: przyjmuje się 1 stycznia 1919 roku (Homel) lub 1 stycznia 1922 roku (Warszawa). Jego rodzice aktywnie działali w organizacjach politycznych. Matka związana była z Bundem, Powszechnym Żydowskim Związkiem Robotniczym na Litwie, w Polsce i Rosji, a ojciec z socjalistycznymi rewolucjonistami rosyjskimi. W czasie II wojny światowej Edelman również należał do Bundu, a od 1942 roku był członkiem (i współzałożycielem) ŻOB-u - Żydowskiej Organizacji Bojowej.

Powstanie w getcie - zobacz serwis historyczny

Po śmierci Mordechaja Anielewicza został ostatnim przywódcą powstania w getcie. Traumatyczne doświadczenia wojenne popchnęły go do podjęcia studiów medycznych w Łodzi. Walka o ludzkie życie stała się dla niego celem nadrzędnym. W 1951 roku ukończył studia na Akademii Medycznej, a następnie rozpoczął specjalizację kardiologiczną.

- Priorytetem dla niego było życie i zdrowie człowieka - każdego - zaznaczała jego przyjaciółka Anna Dodziuk. - Zawsze myślałam, że gdybym miała być śmiertelnie chora, to bardzo chętnie znalazłabym się pod jego opieką - tłumaczyła.

"Zdążyć przed Panem Bogiem"

W latach 70. Hanna Krall, dziennikarka "Polityki", wyjechała do Łodzi, żeby przygotować reportaż o operacjach serca. O konsultację poprosiła kardiochirurga Marka Edelmana. Na pierwszy plan rozmowy wysunął się jednak temat powstania w getcie warszawskim. Edelman przerwał milczenie.

30 lat po tych dramatycznych wydarzeniach, ostatni żyjący członek sztabu powstańczego ŻOB wypowiedział na głos słowa, które oburzyły wielu. Nie bał się uświadomić sobie i innym, że życie w skrajnych warunkach może wyzwolić zupełnie niespodziewane reakcje. Ludzie skupiali się na własnym przetrwaniu, zapominając o zasadach moralnych.

Nie przebierał w słowach

- Miał czujnik na czystość intencji - podkreślała redaktor Anna Dodziuk w 2009 roku. - Ponadto nie lubił, jak ludzie się nad sobą użalają - wyjaśniła.

Edelman znany był ze swojej bezkompromisowości i prostolinijności. Ci, którzy go dobrze znali wiedzieli, że pochwała w jego ustach nie jest codziennością, a największym wyrazem przyjaźni jest krytyczna uwaga.

- Jego ostry sposób mówienia był zasłoną dymną przed tym, żeby się nie wzruszyć - mówiła Julia Hartwig.

- To Markowi zawdzięczam wgląd w takie ludzkie sprawy, do których sam nie miałem nigdy dostępu i wobec których byłem po prostu bezradny - wspominał przyjaciela Jacek Bocheński.

Na skraju życia i śmierci

W ostatnich latach życia, jak wspominają ci, którzy go znali, Marek Edelman znacznie podupadł na zdrowiu. Wciąż jednak potrafił ostro i stanowczo wyrażać swoje zdanie. - Ogień, który zawsze miał w sobie nie wygasał - podkreślał Jacek Bocheński. - On się dalej zapalał, beształ ludzi, wygłaszał swoje radykalne sądy - tłumaczył.

Przez ostatnie dwa lata życia mieszkał w Warszawie u swojej przyjaciółki, Pauli Sawickiej. 2 października 2009 zmarł z powodu niewydolności oddechowej.


Posłuchaj
03:09 Polska i Świat_Marek Edelman.mp3 Marek Edelman nie żyje – fragment audycji "Polska i Świat". (PR, 3.10.2009)

 

- Był odludkiem - zaznaczała Paula Sawicka. - Mimo że lubił ludzi, lubił się przyjaźnić, miał wielu znajomych, lubił prowadzić bujne życie towarzyskie, to lubił też samotność - dodała.

mb

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

Słowo "Żegota" oznaczało życie dla skazanych na zagładę

Ostatnia aktualizacja: 27.09.2020 05:46
27 września 1942 roku powstał Tymczasowy Komitet Pomocy Żydom. Założono go z inicjatywy Zofii Kossak-Szczuckiej, znanej pisarki, współzałożycielki konspiracyjnego Frontu Odrodzenia Polski.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Jürgen Stroop - kat warszawskiego getta

Ostatnia aktualizacja: 23.07.2013 07:00
"Wzniecenie pożaru spowodowało, że Żydzi objęci już płomieniami, masowo, całymi rodzinami wyskakiwali z okien. Zatroszczono się o to, by byli natychmiast likwidowani" - pisał Jürgen Stroop w raporcie do Heinricha Himmlera, relacjonując powstanie w warszawskim getcie.
rozwiń zwiń