X
Szanowny Użytkowniku
25 maja 2018 roku zaczęło obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r (RODO). Zachęcamy do zapoznania się z informacjami dotyczącymi przetwarzania danych osobowych w Portalu PolskieRadio.pl
1.Administratorem Danych jest Polskie Radio S.A. z siedzibą w Warszawie, al. Niepodległości 77/85, 00-977 Warszawa.
2.W sprawach związanych z Pani/a danymi należy kontaktować się z Inspektorem Ochrony Danych, e-mail: iod@polskieradio.pl, tel. 22 645 34 03.
3.Dane osobowe będą przetwarzane w celach marketingowych na podstawie zgody.
4.Dane osobowe mogą być udostępniane wyłącznie w celu prawidłowej realizacji usług określonych w polityce prywatności.
5.Dane osobowe nie będą przekazywane poza Europejski Obszar Gospodarczy lub do organizacji międzynarodowej.
6.Dane osobowe będą przechowywane przez okres 5 lat od dezaktywacji konta, zgodnie z przepisami prawa.
7.Ma Pan/i prawo dostępu do swoich danych osobowych, ich poprawiania, przeniesienia, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania.
8.Ma Pan/i prawo do wniesienia sprzeciwu wobec dalszego przetwarzania, a w przypadku wyrażenia zgody na przetwarzanie danych osobowych do jej wycofania. Skorzystanie z prawa do cofnięcia zgody nie ma wpływu na przetwarzanie, które miało miejsce do momentu wycofania zgody.
9.Przysługuje Pani/u prawo wniesienia skargi do organu nadzorczego.
10.Polskie Radio S.A. informuje, że w trakcie przetwarzania danych osobowych nie są podejmowane zautomatyzowane decyzje oraz nie jest stosowane profilowanie.
Więcej informacji na ten temat znajdziesz na stronach dane osobowe oraz polityka prywatności
Rozumiem
more_horiz
Kultura

Jesteś bohaterem

Ostatnia aktualizacja: 22.12.2008 10:35
Jesteś bohaterem. To podstawowa zasada popularnych książek, seriali, filmów i gier. Najważniejsze, żeby odbiorca mógł poczuć się tym, o kim czyta, kogo ogląda, kim gra. Im więcej technik przenoszących osobowość odbiorcy w bohatera zastosowano, tym większy efekt i umocowanie w fikcji. W grze „Mass Effect” zastosowano właściwie wszystkie.
Audio

Ponieważ po lipcowej premierze na komputery osobiste w Polsce (premiera konsolowa miała miejsce pół roku wcześniej) zrecenzowały grę już wszystkie możliwe media, warto przyjrzeć się temu zjawisku pod odmiennym kątem. Przy tak wielkiej popularności i perfekcyjnym wykonaniu należy zastanowić się, czy nie zbliża się ona już w kierunku interaktywnego filmu.

Nie bez kozery studio BioWare, które zajmuje się produkowaniem cRPG („computer role-playing games”) już od kilkunastu lat, od razu zaplanowało całą trylogię. Z ich doświadczeniem – są autorami przynajmniej kilku pozycji kultowych, jak „Baldur’s Gate”, „Neverwinter Nights” czy „Star Wars: Knights of the Old Republic” -  można pokusić się o produkcję na miarę „Piratów z Karaibów”.

Interaktywny film

Zasadnicza różnica polega zapewne na gażach. W grze nie występują aktorzy, nie trzeba produkować gigantycznych scenografii, a nagminnie wykorzystywana w nowych filmach komercyjnych grafika komputerowa jest w tym wypadku naturalnym środkiem wyrazu.

Oczywiście aktorów zatrudniono do podkładania głosów i wykonano to na wysokim poziomie. Nad wykonaniem każdej ze scen pracował reżyser (Casey Hudson), kierujący sztabem grafików i mini-scenarzystów (zajmujących się poszczególnymi partiami akcji). Natomiast niepodlegający zmianom zrąb fabuły rozpisał jeden człowiek – Karpyshyn Drew.
Fabuła interaktywnego filmu „Mass Effect” jest typowa dla gatunku kosmicznych oper i czerpie z tradycji „Gwiezdnych wojen” czy „Battlestar Galactica”. Pojawiają się w niej wątki związane z kolonizacją kosmosu przez ludzi, nietolerancją międzygatunkową i złowrogą sztuczną inteligencją (jak w „Matriksie”). Za oryginalne można przyjąć umiejętne powiązanie wydarzeń gry z nieodległą przyszłością. Wydarzenia mają miejsce za trochę ponad 150 lat i ludzie tego czasu są nam jeszcze kulturowo bliscy.

Uniwersalny hamburger

Co prawda, najbliżsi kulturowo są oczywiście do obywateli Stanów Zjednoczonych, ale to koszt, na który godzą się chyba wszyscy fani wysokobudżetowych produkcji Hollywood. Choć na dokładkę – znowu ratujemy świat. Tym razem jednak ratujemy nie tylko ludzkość (już zjednoczoną), ale także wszystkie pozostałe gatunki żywych istot, przed jednoznacznym złem w postaci niebiologicznych istot zwanych „Żniwiarzami”.

Można wybrzydzać, ale przecież „Piraci z Karaibów” także nie stawiają odbiorców przed wielkimi dylematami moralnymi, a każdy wie, że ma do czynienia z dziełem wielkim. Przynajmniej jeśli chodzi o wpływy z kas. No, główny bohater „Mass Effect” nie jest może Jackiem Sparrowem granym przez Johnny’ego Deppa, ale za to jest o wiele bardziej poprawny politycznie.

W grze można prowadzić bohatera lub bohaterkę, każdej rasy, ale nie sposób w udostępnionym edytorze zmontować postać „stricte” białą. Poprawność została jednak wymyślona przez marketingowców i w momencie sprzedaży sprawdza się przecież świetnie. Szkoda tylko, że grafika nie pozwala jeszcze na rozwiniętą mimikę, wobec czego przez większość czasu nasze „alter ego” ma wyjątkowo zacięty wyraz twarzy, nawet w finałowym momencie tryumfalnego unoszenia kącików ust trudno dojrzeć zęby.

Masa efektu

Oskarżanych o słabą grę aktorów można w tym wypadku zawsze usprawiedliwić i przypomnieć, że nie istnieją. Na szczęście reszta interaktywnego filmu „Mass Effect” nie potrzebuje usprawiedliwień. Wykonany został na najwyższym poziomie, a możliwość kierowania losami bohatera jedynie poszerza rozrywkę.

Wybór wyglądu postaci to tylko pierwszy z efektów specjalnych zastosowanych, żeby widz mógł sam być bohaterem. Dochodzi do tego możliwość budowania relacji z fikcyjnymi postaciami gry. Z trzema można nawet nawiązać romans, zwieńczony ujęciami „prawdziwego romansu”, co nie jest wcale taką nową sztuczką w grach cRPG, nie wspominając o hollywoodzkim kinie.

Co prawda, gdyby Alexandre Dumas ojciec mógł żyć w naszych czasach zapewne zachwyciłby się możliwościami romansu dla mas. Teraz nie tylko możemy przeczytać, ba, zobaczyć przygody d’Artagnana, ale także samemu ich doświadczyć – oczywiście, w osobie komandor/-a Shepard/-a.

Bo poczuć się w jego skórze można także dzięki wolności wyborów. Dosyć ograniczonej, niestety. Niezależnie czy będziemy zgrywali twardziela, czy idealistę i społecznika, w każdej sytuacji będziemy na pierwszym miejscu stawiać pozycję „ludzkości” na arenie międzyplanetarnej i jej dobro.

Ostatnim efektem, potwierdzającym filmowość produktu BioWare jest wyjątkowa dbałość o zanieczyszczenie obrazu. Tak, graficy odkryli, że pokrycie ekranu drobnoziarnistą fakturą cieni pozwoli ukryć ewentualną kanciastość tekstur (i tak trudno zauważalną). Efektowność domyka prawdziwie epicka muzyka.

Zapoznany bohater

Jednak oceniając ten film w kategoriach dobrze skrojonego przekazu motywacyjnego, łatwo stwierdzić, że został wykonany doskonale. Są trudne wybory, przeciwności, wrogowie i praca zespołowa, dyskusje motywacyjne, a nawet burze mózgów. Wszystko zmierza do efektownego końca. Nie wykraczając poza standardy narzucane przez kino komercyjne „Mass Effect” utrzymuje się w górnej warstwie, a na pewno staje na poziomie „Gwiezdnych wojen”.

Co więc przeszkadza w traktowaniu gry o rozwiniętej fabule jak prawdziwego filmu? Brak aktorów? Filmy animowane ich nie mają. Mało ambitne wątki? „Piraci z Karaibów” czy „Gwiezdne wojny” mają równie epickie fabuły jak „Mass Effect” czy „Fallout” (któremu brakowało jedynie oprawy wizualnej).

Co więc przeszkadza im w zdobywaniu nagród na światowych festiwalach filmu? Czyżby różnica polegała jedynie na szerokości ekranu? Środkach dystrybucji? A może interaktywność wyklucza właściwy odbiór? To, że gra nie odgrywa siebie samodzielnie i z dystansu, jak spektakl albo film, lecz za każdym razem trzeba być jej bohaterem?

Mikołaj Golubiewski

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak
www.narodoweczytanie.polskieradio.pl
Cichociemni

Czytaj także

Czas Tataraku

Ostatnia aktualizacja: 04.05.2009 06:58
Andrzej Wajda już trzykrotnie dokonał filmowej realizacji prozy Jarosława Iwaszkiewicza. Były „Panny z Wilka”, „Czerwcowa noc”, „Brzezina”. Po kilku latach noszenia w sobie tekstu „Tatarak” znalazł odpowiedź na pytanie, jak liczące zaledwie kilkanaście stron opowiadanie, zaadaptować na potrzeby filmu.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Bunt, miłość, przyjaźń

Ostatnia aktualizacja: 18.01.2010 08:02
Ważną premierą tego roku jest najnowszy film Jacka Borcucha - "Wszystko, co kocham". -To opowieść o przyjaźni, młodzieńczym buncie w czasie stanu wojennego, dojrzewaniu do dorosłości, pierwszej miłości.
rozwiń zwiń

Czytaj także

"Film o największej katastrofie XX w. to fałsz"

Ostatnia aktualizacja: 26.06.2010 13:10
Indyjskie organizacje wspierające ofiary największej katastrofy przemysłowej XX wieku w Bhopalu protestują przeciw planom nakręcenia w Hollywood filmu o tej tragedii.
rozwiń zwiń