X
Szanowny Użytkowniku
25 maja 2018 roku zaczęło obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r (RODO). Zachęcamy do zapoznania się z informacjami dotyczącymi przetwarzania danych osobowych w Portalu PolskieRadio.pl
1.Administratorem Danych jest Polskie Radio S.A. z siedzibą w Warszawie, al. Niepodległości 77/85, 00-977 Warszawa.
2.W sprawach związanych z Pani/a danymi należy kontaktować się z Inspektorem Ochrony Danych, e-mail: iod@polskieradio.pl, tel. 22 645 34 03.
3.Dane osobowe będą przetwarzane w celach marketingowych na podstawie zgody.
4.Dane osobowe mogą być udostępniane wyłącznie w celu prawidłowej realizacji usług określonych w polityce prywatności.
5.Dane osobowe nie będą przekazywane poza Europejski Obszar Gospodarczy lub do organizacji międzynarodowej.
6.Dane osobowe będą przechowywane przez okres 5 lat od dezaktywacji konta, zgodnie z przepisami prawa.
7.Ma Pan/i prawo dostępu do swoich danych osobowych, ich poprawiania, przeniesienia, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania.
8.Ma Pan/i prawo do wniesienia sprzeciwu wobec dalszego przetwarzania, a w przypadku wyrażenia zgody na przetwarzanie danych osobowych do jej wycofania. Skorzystanie z prawa do cofnięcia zgody nie ma wpływu na przetwarzanie, które miało miejsce do momentu wycofania zgody.
9.Przysługuje Pani/u prawo wniesienia skargi do organu nadzorczego.
10.Polskie Radio S.A. informuje, że w trakcie przetwarzania danych osobowych nie są podejmowane zautomatyzowane decyzje oraz nie jest stosowane profilowanie.
Więcej informacji na ten temat znajdziesz na stronach dane osobowe oraz polityka prywatności
Rozumiem
more_horiz

Joanna Borowiak: wielu Amerykanów podważa wynik wyborów prezydenckich

Ostatnia aktualizacja: 09.01.2021 12:07
- Kiedy słyszeliśmy o tym, że osoby nieżyjące od iluś lat oddawały głosy, to trudno nie poddawać tego w wątpliwość. Niemniej jednak Kongres orzekł jak orzekł i szkoda, że doszło do takiego siłowego manifestowania - mówiła w Polskim Radiu 24 poseł PiS Joanna Borowiak. Gośćmi "Sztuki słuchania" byli także: senator niezależny Krzysztof Kwiatkowski, poseł PSL Paweł Bejda i poseł Solidarnej Polski Mariusz Kałużny.
Audio
  • Politycy o wydarzeniach w Waszyngtonie ("Sztuka słuchania" / PR24)
Zwolennicy Donalda Trumpa protestujący przed Kapitolem
Zwolennicy Donalda Trumpa protestujący przed KapitolemFoto: PAP/EPA/WILL OLIVER

W środę w Waszyngtonie miały miejsce obrady Kongresu, którego zadaniem było zatwierdzenie wyboru Joe Bidena na prezydenta. W tym czasie odbył się wiec zwolenników Donalda Trumpa, którzy przypuścili szturm na Kapitol, wdarli się do niego, przerwali obrady, czym wzbudzili zdumienie w całym świecie. W audycji "Sztuka słuchania" wydarzenia komentowali politycy: Joanna Borowiak, Krzysztof Kwiatkowski, Paweł Bejda i Mariusz Kałużny.

kongres biden mid-epa08924044 1200.jpg
Zwycięstwo Bidena zatwierdzone przez Kongres. Trump deklaruje przekazanie władzy

Joanna Borowiak z Prawa i Sprawiedliwości przyznała, że wdarcie się do Kongresu części zwolenników Donalda Trumpa było zaskakujące z jednej strony, ale z drugiej strony demonstracje i protesty są tam o tyle zrozumiałe, że płynęły i ciągle płynął informacje dotyczące nieprawidłowości podczas wyborów prezydenckich w USA.

- Duża grupa Amerykanów jest niezadowolona z wyborów i to też jest prawo, bo takie jest również prawo demokracji. To jest wolny, demokratyczny kraj. (...) Kiedy słyszeliśmy o tym, że osoby nieżyjące od iluś lat oddawały głosy, to trudno nie poddawać tego w wątpliwość. Niemniej jednak Kongres orzekł jak orzekł i szkoda, że doszło do takiego siłowego manifestowania - mówiła Joanna Borowiak.

Przypomniała także, że polska opozycja natychmiast bardzo ostro zareagowała na protesty w USA "zapominając o tym, że w 2016 roku (...) sami tak naprawdę w sposób zupełnie niedemokratyczny i siłowy zaczęli okupację mównicy, a potem okupację sali plenarnej Sejmu, próbując w siłowy sposób obalić rząd".

Czytaj więcej:

Krzysztof Kwiatkowski, senator niezależny, odniósł się z kolei do informacji Twittera o zablokowaniu po wydarzeniach w Waszyngtonie konta urzędującego prezydenta Donalda Trumpa. Jak podkreślił, sytuacja jest niepokojąca, bo oczywiście można krytykować Trumpa za niektóre jego wpisy czy zamieszczane w mediach społecznościowych filmy, ale - jak stwierdził - "zawsze będzie bronił wolności".

1200_Trump_Forum.png
"Nie zostaniemy uciszeni". Donald Trump zapowiada walkę o wolność słowa

- Nie może być tak, że jakikolwiek podmiot wprowadza w sposób uznaniowy jakieś decyzje, że komuś zawiesza dowolne konto. Tu powinniśmy wprowadzić jasne i czytelne regulacje, nie tylko w Polsce, ale - wpierw - na poziomie unijnym, a później na poziomie państw demokratycznych na świecie. Powinna być jako i czytelnie opisana procedura podejmowania decyzji o zawieszeniu jakiegoś konta, według czytelnych, jasnych, bezstronnych zasad - mówił Krzysztof Kiwatkowski.

Dodał, że takich decyzji nie powinna podejmować jedna osoba, tylko grupa osób, najlepiej zewnętrznych wobec operatora, o określonym autorytecie.

Paweł Bejda z Polskiego Stronnictwa Ludowego stwierdził, że przy urzędującym prezydencie USA "została już tylko grupa fanatyków", a nawet politycy Partii Republikańskiej, z której się wywodzi, odcinają się od jego wypowiedzi i głoszonych przez niego "teorii spiskowych" dotyczących fałszerstw wyborczych. Jak podkreślił, wierzy w pokojowe przekazanie władzy i nie przypuszcza, że dojdzie do impeachmentu, który zapowiadają liderzy Partii Demokratycznej.

- Myślę, że to są takie spekulacje - mówię o impeachmencie - bo nikomu to nie jest potrzebne. I wizerunkowo nowemu prezydentowi elektowi, i wizerunkowo staremu prezydentowi, jeszcze obecnemu, Donaldowi Trumpowi. Byłby to po prostu wstyd dla Donalda Trumpa, gdyby usunięto go na parę dni przed końcem kadencji siłą z urzędu - podkreślił Paweł Bejda.

Mariusz Kałużny z Solidarnej Polski też odniósł się do blokady konta Donalda Trumpa na Twitterze. Jak stwierdził, gdyby nie pandemia, wszyscy Polacy powinni w tej sprawie protestować, bo "skoro można prezydenta Stanów Zjednoczonych zablokować, nawet prewencyjnie, czyli na to, co ewentualnie może powiedzieć, to znaczy, że można każdego zablokować".

trump 1200.jpg
Facebook i Twitter blokują konta Donalda Trumpa. Prezydent USA rozważa założenie własnej platformy

- Dzisiaj politycy opozycji, którzy często mówią o wolności słowa, pierwsi powinni się tam pod ambasadą amerykańską kłaść i krzyczeć, że takie coś ma miejsce. A nie robią tego, bo Trump - powiem kolokwialnie - nie jest z ich bajki - mówił Mariusz Kałużny.

Przypomniał też, że w 2015 roku w Polsce, podobnie jak teraz w USA, także wybuchły protesty, których głównymi hasłami również były walka o wolność i demokrację. Różnica - jak podkreślił - była taka, że w Polsce w 2015 roku nikt nie podważał wyników wyborów. - Natomiast w Stanach Zjednoczonych są poważne oskarżenia odnośnie do wyniku wyborów - zaznaczył.

Posłuchaj
52:42 _PR24_AAC 2021_01_09-10-06-25_Sztuka_Słuchania.mp3 Politycy o wydarzeniach w Waszyngtonie ("Sztuka słuchania" / PR24)

Więcej w nagraniu.

* * *

Audycja: "Sztuka słuchania"
Prowadzi: Małgorzata Raczyńska-Weinsberg
Goście: Joanna Borowiak (poseł PiS), Krzysztof Kwiatkowski (senator niezależny), Paweł Bejda (poseł PSL), Mariusz Kałużny (poseł Solidarnej Polski)
Data emisji: 09.01.2021
Godzina emisji: 10.06

PR24/jmo

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

Demokraci żądają konsekwencji dla Trumpa. Publicysta: w ten sposób chcą dalej dzielić Republikanów

Ostatnia aktualizacja: 08.01.2021 17:38
- Takie zagrania Demokratów obliczone są na jeden cel. Nie chodzi tylko o dalsze demonizowanie prezydenta i uderzanie w Partię Republikańską, ale przede wszystkim wykorzystanie tych protestów, żeby podzielić dalej partię, która jest w kryzysie - powiedział o pomysłach politycznych przeciwników Donalda Trumpa Tomasz Winiarski, publicysta tygodnika "Niedziela".
rozwiń zwiń

Czytaj także

Zamieszki w Waszyngtonie. Andrzej Potocki: to wyraz buntu z powodu nierówności społecznych

Ostatnia aktualizacja: 08.01.2021 19:51
- Cała demonstracja i wdarcie się na Kapitol jest efektem potężnego konfliktu, którego początek widzieliśmy podczas demonstracji środowisk związanych z Black Lives Matter. Jest to wyraz buntu i frustracja z powodu pogłębiających się nierówności gospodarczych i społecznych w USA - powiedział na antenie Polskiego Radia 24 Andrzej Potocki, publicysta tygodnika "Sieci". Gościem "Debaty dnia" była także Adam Buła z "Polska The Times".
rozwiń zwiń